Do końca świata

Photo by Atikh Bana on Unsplash

Nie dam rady zatrzymać Twojego oddechu

żadnym sposobem na łapanie powietrza.

Ani Twojego spojrzenia na moich piersiach,

rozbieganego w poszukiwaniu lepszych.

Zostały mi po Tobie tylko twoje włosy

wplątane w moją bluzkę.

Ale w końcu odlecą.

Nie zmyłam ciągle Twojego zapachu z moich ud.

Ale i on wywietrzeje.

Zniknie też odcisk pocałunku z mojej szyi,

zostawiając mi nagą pustkę i samotność ciała.

Nie utrzymam także twoich rzęs na mojej twarzy.

Zasłaniających moje plany,

które dotąd skupiałam na czubku Twojego nosa.

Razem z nimi spadną.

I staną na ziemi.

Jedno co zatrzymam na zawsze,

to Twoje słowa.

Nikt nie zdoła mi ich wybić z głowy,

bo są wyryte głęboko drukowanymi literami.

Będę sobie je literować do końca świata.

Do którego przecież obiecałeś być ze mną.

Continue Reading

Każdy może ją złapać. Depresja.

Photo by Dan Meyers on Unsplash
Znalazłam fajny wywiad. Nie ważne, że stary. I że walentynkowy :) Nadal aktualny. Dla każdego. Bo dzisiaj każdy jest narażony na depresję. I dziwi mnie, że ludzie się tego wstydzą. Ja bym się bardziej wstydziła, że bezkrytycznie cieszę się z życia, skoro składa się z cierpienia i bólu, dowodzących nam w ten nieznośny sposób, że żyjemy. I ze śmierci… – największego dowodu życia. Tylko wariaci się mogą cieszyć na całego. Bo każdy w sobie nosi strach i smutek. Nie jesteśmy wariatami będąc smutni. Tylko na odwrót. Chociaż wiadomo, fajnie jest czasem być wiariatem. Ja sama lubię, i to bardzo, zamieniać się w radosną wariatkę. Ale trzeba też czasem pogodzić się z życiem. Że nie jest bajką. Chociaż fajnie jest też pomarzyć o tym, że po śmierci czeka jakaś bajka. Też tak lubię. A dzisiaj z jednej strony modna jest niewiara w życie pozagrobowe, z drugiej krzyczy się o to, by zawsze być szczęśliwym, bo to nasz wymiar sukcesu. Jak można się cieszyć zapracowując się na maksa, nie znajdując czasu na przeszukanie swoich własnych myśli? Które uciekają od świadomości stanu w jakim są stale: stanu przemijania.

WPROST, wywiad z: Katarzyna Nosowska, Tomasz Jastrun, Piotr Pietucha

 
Continue Reading

Bo najwięcej jest w niej Matki…

Photo by Chema Photo on Unsplash
– Muszę wracać… – powiedziała stanowczo, ale mimo to nie zaczynała się zbierać. Tak jakby sama siebie przekonywała, sprawiając wrażenie łatwego celu do zmiany zdania.
– Zostań jeszcze. Przecież wieczór dopiero się zaczął! – próba została podjęta – Czemu musisz już wracać?
Nie lubiła o tym mówić. Bo nie chciała, żeby była kojarzona z jakimikolwiek przymusem. I z jakimkolwiek „muszę”.
– Bo najwięcej jest w niej Matki… – odpowiedział jej kolega, wyrozumiale dając jej siłę, by wstała.
– Ale najmniej we mnie Polki! – obroniła dzielnie swoją niepodległość i niezależność Matka, kurwa, Polka, przekierowując uwagę z tego, co w jej odczuciu jest zarzutem ograniczoności wobec jej osoby, na symbol bezczelnej wolności 😉
Continue Reading

Życie na niby

Photo by Todd Trapani on Unsplash

– Marcel, wiesz, że komputery żyją dłużej, jeśli się je wyłącza, i daje im odpocząć?

– Tak, tak. Na pewno mamo. A od kiedy to komputery chcą żyć?! Hmm?

– One może nie chcą, bo są tylko przedmiotami w naszych rękach. Ale to my chcemy, żeby one żyły. Bo przecież chcemy z nich korzystać. A korzystać z czegoś można jeśli się to robi tylko w dobry sposób. Jeśli nie rozumiemy ich wartości, to nie powinniśmy z nich korzystać… (…)

Continue Reading

Historia niezwykłej mamy. Recenzja „M+M” Dominiki Lewickiej-Klucznik

Photo by Josh Appel on Unsplash

Napisałam taką tam niby recenzję tomiku wierszy o pewnej matce posiadającej niepełnosprawne dziecko. Wierszy otwierających oczy na problemy z jakimi musi się każda taka matka borykać. Historii ułożonej w wiersze, bo tak jakby brakuje czasem oddechu w tym, co jest tu opowiadane, i opowieść przelewa się z jednej linijki do drugiej. A tak naprawdę to proza. Najsmutniejsza proza życia.

Nie sądziłam, że reportaż można ująć wierszem. Jednak są takie tematy, z tych delikatnych, z tych poruszających najgłębsze zakątki duszy, których nawet nie wypada opisywać słowem prozatorskim. Za bardzo zbliżonym do tego urzędowego, zbyt obcesowo się z człowiekiem obchodzącym. Bo są ludzie, którzy zasługują tylko na wiersze. A nie na listy bolesne ze szkół, z GOPS-u, czy z innych urzędów. Te osoby zasługują na dotyk słowem, a nie na pchnięcia nimi, ponaglenia, upomnienia, odrzucenia. Na czułe przytulenie, i empatię, a nie dystans i chłód. Na spojrzenie, a nie na jego uchylanie. Na usiedzenie obok, a nie z daleka. Na zapytania, nie oskarżycielskie, a nastawione przyjaźnie. I na wysłuchanie, a nie na przerywanie wypowiedzi bez jej zrozumienia (…)

Continue Reading

Potłuczone kawałki

Photo by Natalya Letunova on Unsplash

Ciągle stoję w tym samym miejscu

wpatrując się w poruszone Twoim odejściem powietrze.

Czekając aż ktoś mnie pozbiera,

i poukłada z potłuczonych kawałków,

i wsadzi moje rozszarpane serce na miejsce.

I je rozrusza,

żebym odzyskała wreszcie przerwany oddech.

Continue Reading

Niedonoszone marzenia

Photo by Eric Ward on Unsplash

„Jej rozpacz była krzykliwa, a krzyk rozpaczliwy. Po każdym cicho krzyczącym słowie łapała głośno i łapczywie oddech, jakby mogło go jej zabraknąć. Jakby miało się skończyć jej powietrze nie dając jej dokończyć połamanego w swej niepewności zdania. Pragnęła wypowiedzieć to co niewypowiedziane, a bolące, uwięzione gdzieś w klatce piersiowej pomiędzy drugim a trzecim żebrem. Tylko nie miała sił. Konała krztusząc się swoją niewypowiadalną prawdą. Niedokończonymi życzeniami spełnienia marzeń właściwych każdej kobiecie. Niedonoszonym do celu pragnieniem szczęścia. Spłukanym jej własną krwią i łzami. Niedonoszoną ciążą… „

(Fragment „Nieistniejącej Książki”)

Continue Reading