Rozwichrzone MYŚLI i SŁOWA

czarne dlonie

Pewnie myślisz, że uciekły od Ciebie na zawsze. A ja je tylko chowam i uciszam, żeby nie weszły ci na głowę, i nie przeładowały Ciebie niepokojem, że z niej nie zlezą. Bo są tak niepokorne i oszalałe. Rozbiegane i łapczywe. I okropnie klejące (…)Jak jakiś wodnisty slajm. Rozlewają się często w mojej torebce, w której przytrzymuję je na siłę rozklejając się nad Twoimi zdjęciami, które schowałam głęboko w jej zakamarkach, po to, by nie zbledły w świetle dziennym.

Nie, one nigdzie nie odeszły, ani nikogo nowego nie pokochały. Nikogo nie chcą nawet poznać. Od każdego odwracają wzrok, od każdego uciekają. I ciągle pragną biec do Ciebie. A ja je strofuję i przywołuję wiecznie do porządku. Ale nie mam już sił… Boję się, że kiedyś wbiegną na Ciebie znienacka i Cię przewrócą. Bo ja ich nie utrzymam. Ja nad nimi nie panuję już zupełnie. Bo moje ROZWICHRZONE MYŚLI i SŁOWA są dużo silniejsze od tych rozważnych i ułożonych. I wydostają się spomiędzy palców, zawisłych na zawstydzonej twarzy. Biedne nie dają rady dobrze zasłaniać bólu. Nawet do tego się nie nadają…

Photo by Jacqueline Day on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.