Tracę łzy i słowa…

Przez antydepresanty tracę łzy i słowa… Czuję, że tkwią one gdzieś we mnie, ale tak ciężko jest mi je wydobyć. Wychodzą ze mnie tylko zdania proste, bez zagłębień w otchłań doznań, od których się odłączyłam poprzez leki, żeby przy okazji przestać czuć ból. Rozumiem już osoby, które mówiły, że nie są sobą, gdy biorą antydepresanty. Nawet jeśli czuję za mocno, i płaczę za dużo, i cieszę się też mocniej niż wypada, gdy znajdę i do tego powód, to nie chcę dążyć do odebrania mi tych doznań.
Wolę być wariatką niż mimozą. Wolę czuć wyraźnie ból i umieć go opisywać z różnych jego stron, niż tę cholerną pustkę, na którą szkoda słów. Bo nie jest ona warta przeżyć ani opisów. A tym bardziej wierszy na nią szkoda. Bo z poezją ma niewiele wspólnego…
Photo by Alex Durynin on Unsplash
Continue Reading