Pragnienie powodu do ruszania palcami

vladislav-bogatkin-HiadmVzGbhg-unsplash

Ze względu na coraz bardziej zauważalną utratę linii papilarnych, zastanawiam się w jakim stopniu wpływa na to mydło, a na ile moje obcieranie dłoni o krawędzie rzeczy. Rozmyty mój obraz w wyniku coraz mniejszej atrakcyjności, sprawia mi już tylko tępy ból, do którego przyzwyczaiłam się na tyle, że nie zwracam na niego uwagi. (…)

Continue Reading

Przestań marzyć

puchatek

– Przestań wreszcie marzyć, Kubusiu. – powiedział poważnie Prosiaczek.

– Dlaczego mi nic z tych marzeń nie wychodzi? Przecież tak bardzo się staram!

– Nie każdy ma prawo marzyć. Niektórym nic z tego marzenia nie przychodzi, tylko ból, że tyle fajnych marzeń się zmarnowało. Więc nie marnuj marzeń, Kubusiu. Zostaw je dla innych. Innym jest łatwiej realizować marzenia, a ty musisz zacząć żyć i przestać śnić na jawie.

– Ale ja nie umiem żyć! Ja wciąż marzę o nieskończonej ilości miodku!

– To zacznij od pożegnania marzeń. Wtedy zobaczysz co to jest prawdziwe życie. Nie możesz ciągle marzyć o tym, co słodkie i to w nieskończonych ilościach. Miodek jest dobry, ale tylko czasem.  Powinieneś jeść też inne rzeczy. Wtedy nie byłbyś taki ciągle nienasycony, i nie myślałbyś ciągle o tym, jak zdobyć to, co jest tak trudno zdobywalne dla takich łupiutkich misiów jak Ty. Może najlepiej przestań myśleć, o tym czego pragniesz, i wtedy przestaniesz czuć. Zobaczysz, że będzie Ci wtedy o wiele łatwiej.

– Ale ja nie lubię jak jest łatwo. Ja uwielbiam jak jest miło i ciepło w brzuszku, i nawet jak ciężko jest to osiągnąć, wciąż do tego dążę. Do tego żeby było tak słodko i cudownie. Łatwe życie bez pragnień i uczuć jest takie niemisiowe. Takie niesłodkie, że aż za gorzkie nawet dla tak mało wymagającego puchatego misia jak ja.

Zdj. Readers Digest

Continue Reading

Chciałabym BYĆ KOBIETĄ

rozmyty

Kiedy masz chore/niepełnosprawne/bardzo trudne dziecko, bardzo często przestajesz być KOBIETĄ. Jesteś wtedy tylko MAMĄ. Żadna inna rola wtedy tobie nie pasuje. Jesteś troską, opieką, ochroną, zmartwieniem, smutkiem. Jesteś oparciem, którego sama nie masz. Trzymaniem za rękę, podnoszeniem z łóżka, podawaniem leków. Jesteś wyrzutami sumienia, że nie dajesz rady. Jesteś żałosnymi znakami zapytania, czy z tego stanu jest jakieś wyjście.(…)

Continue Reading

Nie jest taka piękna na jaką wygląda

łzy
Kiedyś wydawała mi się taka wysublimowana. Pociągała mnie tym swoim intymnym bólem. Wydawała się piękna w swej rozpaczy i niemocy. Ciągnęło mnie do niej, mimo że zawsze byłam optymistką, a uśmiech był moim znakiem rozpoznawczym. A jednak ona sprawiała, że chciałam ją poczuć całym swoim ciałem. Zakochałam się w niej. Nie wiedziałam, że kiedyś się w niej tak zatracę. (…)
Continue Reading

To wtedy umarłam

kawa dziewczyna

Dochodziła dwudziesta, kiedy umarłam. Zobaczyłam ciebie przez okno kawiarni jak Ją całowałeś. Czyli Ona naprawdę istnieje. Tak jak śniłam o tym w moich najgorszych snach. Chciałam schować się po wieczność za filiżanką kawy, albo jeszcze chętniej – utopić się w niej.  (…)

Continue Reading

Im bardziej tego chcę, tym bardziej się boję

brzeg łóżka
Usiądę na brzegu łóżka, tak by nie zaplątać się przypadkiem w twoją pościel i bym mogła szybko wstać i odejść w razie jak zobaczę oznaki twojego zmęczenia moją obecnością. Zawsze żyłam na jakimś brzegu. Nie wiem jak to jest być w czymś tak całkiem, bo nie chcę tracić kontroli nad własnym oddechem w czyimś powietrzu.
Im bardziej tego chcę, tym bardziej się boję. Więc siedzę sztywno nie umiejąc zmazać lęku z twarzy żadnym spuszczeniem wzroku, ani zwodliwo-pewnym uśmiechem. I zamykam oczy bojąc się zobaczyć, jak czar twoich chęci pryska.
Oddaję siebie na brzegu tego łóżka nie umiejąc zmienić swojej uciekającej pozycji na bardziej komfortową. Taką, w jakiej nie tylko mi, ale i tobie, byłoby lepiej. Taką, w jakiej oboje moglibyśmy skończyć.
Czy mój brak pewności siebie znów da ci znak, że powinnam już iść? Czy moje pragnienie miłości znów da ci pewność, że ty go nie zaspokoisz, bo sam nie widzisz sensu dawania go komukolwiek, kto nie stoi pewnie na własnych nogach, i nawet jak siedzi, to tak naprawdę ucieka nie wiadomo gdzie? Czy boisz się, że będziesz musiał mnie łapać, jeśli zacznę spadać z twojego łóżka, a nie masz na to sił? Czy ochronię się przed cierpieniem nie rozchylając nóg, mimo że pragnę, żebyś wreszcie wszedł we mnie najmocniej i tonąc we mnie, pozwolił mi oddychać? I dał poczuć, że nigdy nie oddychałam głebiej, niż wtedy gdy ty odbierasz mi mój oddech?
Continue Reading

Te słowa. Ta kartka. Ten karton.

karton

Ta kartka przecięła mi żyły wspomnień. Znalazłam ją wśród rzeczy, które zostały mi po Tobie. Przypominały mi Ciebie za bardzo, więc zamknęłam je w dużym kartonie i wsadziłam głęboko pod łóżko. Są tam nasze ukochane płyty, książki, bransoletka, którą mi dałeś na urodziny, i twój szalik, pachnący Tobą, którego zapomniałam ci oddać. Wwąchiwałam się w niego dzisiaj, przeglądając zawartość kartonu, gdy zobaczyłam tę małą, niepozorną kartkę, na którą rzuciłeś lekko te słowa, które dzisiaj są tak bardzo nieaktualne. Że „Będziesz mnie kochać po wieczność”.

Teraz leżę bezsilna wspominając Twoje słowa, które dzisiaj już się nie liczą, marząc by odczarować nieużyteczność tych wszystkich rzeczy, które bez Ciebie straciły cały sens. Rzeczy potrzebują właściciela. Bez niego stają się bolesnym dowodem na jego nieobecność. Bez niego przestają żyć.

Photo by Sepehr on Unsplash

Continue Reading