Boję się, że postawiłeś na mnie krzyżyk. Aż kawa, którą popijałam tę myśl, stanęła mi w gardle. Bo co jeśli już nigdy nawet nie pomyślisz o mnie dłużej niż sekundę? Calkiem jak o psie miniętym rano na spacerze, na którego zernąłeś tylko po to, żeby stwierdzić, czy nie jest przypadkiem agresywny. Albo tyle co o pogodzie sprzed roku, gdy zastanawiałeś się jakie buty założyć na spacer. Albo o koleżankach ze szkoły, nawet nie z klasy, tylko jakichś takich spotykanych na korytarzach, które obczajałeś z koegami zastanawiając się, którą warto przelecieć, i która byłaby najłatwiejsza. Ale o kórych nigdy nie myślałeś dłużej niż było to konieczne. Zakrztusilam się tą kawą z lęku przed tym, że nie ma miejsc na mnie w twojej pamięci, więc nie ma też miejsca na mnie na tym świecie. Bo tylko w twoich oczach czułam, że mam swoje prawdziwe znaczenie. Ale ty już na mnie nie patrzysz, i nie chcesz mnie już nigdy widzieć. I skoro zasluguję na usunięcie moich zdjęć, wykasowanie mojego numeru, chcę już całkiem odejść ze wszystkich innych fotografii, i ze wszystkich innych list adresowych i telefonicznych wszystkich innych ludzi. Nie chcę już odbierać telefonów, jeśli już mam nigdy ciebie nie usłyszeć. Nie chcę już być niczyim innym wspomnieniem, jeśli nie mogę być w pamięci jedynej, w jakiej chciałam być NA ZAWSZE. Dławię się tą kawą, która może być moją ostatnią. Jak ostatnia o mnie twoja myśl. Gorąca i gorzka. I z fusami… Których ty nie znosisz, a ja się nimi karmię od zawsze, i ssę ich gorycz zawsze póki calkiem jej nie pochłonę aż do ostatniego ziarenka. Żeby zrozumieć jej głębię. I dotrzeć do samego jej dna…
Złamanie własnego głosu
Nauczyłam się łapać prozak z powietrza jak orzeszki. Podrzucam sobie te małe białe tabletki, przypominające kształtem i wyglądem tik taki, na około pół metra do góry i ustawiam usta do ich łapania, tak jak kiedyś je ustawiałam, żeby łapać twoją jasną i ciepłą rozkosz. Czasem udaje mi się to zrobić nawet z zamkniętymi oczami. (…)
Zapomina się mnie tak łatwo
Zapomina się mnie tak łatwo
jak o wypitej szklance wody.
I jak o dobrze przespanej nocy.
Czy o leku wziętym na ból (który szybko przeszedł).
Albo jak o codziennym wyjściu z psem na spacer (…)
Płyn do własnego nagrobka
Jakie to uczucie, powiedz, że kupiłaś płyn do czyszczenia własnego nagrobka? I zostawiłaś go na półce pod kosmetykami. Pewnie śmiejesz się jak zawsze. Bo na pewno bawi ciebie ta ironia losu. (…)
Tęczowe marzenia na sznureczkach
Od zawsze zbierałam baloniki. Nie wiem kiedy stało się tą moją rutyną. Ludzie nie doceniają baloników. Myślą że są takie niepraktyczne i niemodne. A one mają przecież niesamowitą moc. Potrafią unosić niezwykle wysoko. (…)
Pragnienie powodu do ruszania palcami
Ze względu na coraz bardziej zauważalną utratę linii papilarnych, zastanawiam się w jakim stopniu wpływa na to mydło, a na ile moje obcieranie dłoni o krawędzie rzeczy. Rozmyty mój obraz w wyniku coraz mniejszej atrakcyjności, sprawia mi już tylko tępy ból, do którego przyzwyczaiłam się na tyle, że nie zwracam na niego uwagi. (…)
Przestań marzyć
– Ale ja nie lubię jak jest łatwo. Ja uwielbiam jak jest miło i ciepło w brzuszku, i nawet jak ciężko jest to osiągnąć, wciąż do tego dążę. Do tego żeby było tak słodko i cudownie. Łatwe życie bez pragnień i uczuć jest takie niemisiowe. Takie niesłodkie, że aż za gorzkie nawet dla tak mało wymagającego puchatego misia jak ja.
Zdj. Readers Digest
Chciałabym BYĆ KOBIETĄ
Kiedy masz chore/niepełnosprawne/bardzo trudne dziecko, bardzo często przestajesz być KOBIETĄ. Jesteś wtedy tylko MAMĄ. Żadna inna rola wtedy tobie nie pasuje. Jesteś troską, opieką, ochroną, zmartwieniem, smutkiem. Jesteś oparciem, którego sama nie masz. Trzymaniem za rękę, podnoszeniem z łóżka, podawaniem leków. Jesteś wyrzutami sumienia, że nie dajesz rady. Jesteś żałosnymi znakami zapytania, czy z tego stanu jest jakieś wyjście.(…)