Kiedyś marzyłam o tym, że świat może być dobry… (Moja Praca Magisterska)

Taki wkurv i niemoc z okazji wojen występujących w dzisiejszych, takich niby cywilizowanych czasach mnie ogarnia, że postanowiłam, że podzielę się tutaj czymś nad czym kiedyś bardzo długo i mocno pracowałam wtedy przekonana, że kiedyś to ja jeszcze bóg wie co napiszę. Może ktoś ma ochotę poczytać albo przyda się komuś studiującemu filozofię to, co napisałam na podsawie wielu książek i artykułów zbierając wiedzę dotyczącą dobrych uczynków w całość – dokładnie rzecz biorąc pisałam o supererogacji. Pracę tę napisałam w 2007 roku na Uniwersytecie Warszawskim na Wydziale Filozofii i Socjologii pod kierunkiem prof. Magdaleny Środy, która o supererogacji (czyli skrótowo mówiąc altruiźmie) sama pisała pracę doktorską. Pisząc tę pracę pragnęłam opisać czyny dobre, altruistyczne, a także ogólnie podejmowanie się pewych nieobowiązkowych rzeczy z samej chęci wewnętrznej pomocy innym, albo w ogóle światu – jako sposobu na polepszanie rzrczywistości i prowadzenie cywilizacji do przodu. Tak bardzo bym chciała by ludzi uczono jak poszrzać zakresy dobra, a nie władzy…. Ale co ja mogę więcej zrobić niż oddać te moje myśli na ten temat w ręce czytelników. Niestety nic więcej… (…)

Continue Reading

Ile złości w sobie mieści „grzeczna dziewczynka”

Od kilku lat zmagam się z bólem, i wiele razy słyszałam od różnych lekarzy, że może powinnam brać atydepresanty, bo miałam bardzo duży poziom kortyzolu po różnych traumatycznych tam historiach. I mimo, że wiem, że radzą mi to w dobrej wierze, gdy tak ciągle się słyszy, że ma się iść do psychiatry, to odechciewa się przyznawania do bólu i słabości. Szczególnie, że spróbowałam już niejednych antydepresantów, i na razie poza tyciem i sennością nie widziałam za wiele skutków, no może poza jszcze lekką olewką na to, co wokół. Kryję więc łzy, nie stękam, gdy boli noga, ręka, kręgosłup. Wstaję z łóżka, gdy nie mam sił wstawać. Robię zakupy/lekcje z dziećmi/wychodzę na spacer z psem/sprzątam chałupę/i pracuję. Żeby tylko inni nie poznali, że coś nie halo. (…)

Continue Reading

Rzeczowniki NIE MAJĄ PŁCI, one mają tylko RODZAJ

Gdy wrzuciłam ostatnio tekst o moich odczuciach językowych dotyczących feminatywów, opisując, że nie czuję się komfortowo nadając niektórym rzeczownikom końcówki żeńskie, dowiedziałam się od walczących o ich implementację femiistek, że jestem: idiotką, niedouczoną i niedoinformowaną ignorantką, że nie znam się NA NICZYM, że lepiej, żebym się w ogóle nie wypowiadała, i zachowała sobie swoje myśli. No i tym podobne. Tekst mój podrzuciłam na grupy feministyczne, z nadzieją, że wywiąże się z tego konstruktywny dialog, i że pomogę może niektórym osobom oswobodzić się z poczucia przymusu stosowania feminatywów nawet wtedy, gdy tej osobie to zupełnie nie pasuje, i średnio przechodzi przez gardło, ale robi to w imię jakichś idei, które nie zawsze do końca też czuje. A ja nie znoszę, jak się coś robi w imię jakichkolwiek idei. Bo to odbiera osobistą wolność. Podobnie zwyzywana jak teraz, byłam jedynie przez nazistów, gdy za pierwszym razem wrzuciłam tekst o Polsce, o tym, że źle się czuję w ujarzmionym kraju, porównując to do tego, jak czułabym się w ujarzmionym związku: https://matkakurwapolka.pl/jestem-polka-i-to-boli/ Wtedy bałam się ujawniać twarz, a teraz też coraz bardziej boję się braku anonimowości. I jeśli to co piszę, komukolwiek przynosi na myśl, że propaguję nienawiść do kobiet, bo zarzucono mi mizoginizm, to należy zmienić absolutnie myślenie. Jeśli sprzeciwiam się narzucanym ideom, i walce o coś, z czym się nie zgadzam, to nie znaczy przecież, że nienawidzę osób, która wyznają daną prawdę. Chcę jedynie poszerzyć horyzonty takich osób o inne spojrzenia, i zwrócić uwagę na pewne aspekty, gdzie podstawą ma być tolerancja i szacunek wobec innych. (…)

Continue Reading

Niech ktoś to wreszcie powie o feminatywach

Proszę o wyrozumiałe przeczytanie tego tekstu. Chciałabym pokazać, że feminatywy potrafią wyrządzać krzywdę zarówno ludziom, jak i językowi. Katarzyna Nosowska raz się wychyliła w tej sprawie, gdzie wyraziła wręcz jedynie swoje odczucia, a nie głębokie myśli, które by może te odczucia wyjaśniły, i oberwała za szczerość. A ja nie mogę uwierzyć, że żaden językoznawca nie zabiera podobnego stanowiska, tylko każdy myśli, że z uwagi na prawa kobiet, należy tak drastycznie, i sztucznie zmieniać język. Bo ktokolwiek teraz się wypowie przeciwko feminatywom może okazać się skostniały w swoich poglądach i uprzedzony wobec kobiet. Nie sądzę, że jestem skostniała w swoich poglądach, a uprzedzona jestem jedynie wobec ludzi, a nie kobiet – którzy są nieustępliwi, napastliwi, chamscy i narcystyczni. (…)

Continue Reading

Kto nie czeka na zyski z każdego człowieka?

Czasem ktoś mnie prosi, żebym udostępniła na swoim blogu czyjeś a to memy, a to dla odmiany zbiórki na chorych, a to jakieś teksty, które ktoś ma na swojej stronie, albo grupie. I wiedząc o tym, że łatwo jest stracić panowanie nad stroną i zaufanie ludzi, którzy tu się zgromadzili, staram się nie mieszać moich tekstów z pewnego rodzaju reklamą innych stron. Nawet miałam dylemat, czy samej założyć patronite albo „kup mi kawę”, bo wydaje mi się, że niektórzy mogą to uznać za żebranie. Poza tym wolę promować własne produkty – i skoro założyłam z bratem sklep www.ohstone.pl to jedyne do czego namawiam, to do kupna szlachetnych kamieni, bo akurat na kamieniach i na tantrze trochę się znam, i szczerze lubię te rzeczy. I stwierdziłam, że co lepszego mogę sprzedawać prowadząc takiego bloga jak nie dilda czy jajka yoni? 😉 Nie chcę być jednak nachalna w tej sprzedaży – po prostu tu sobie piszę, a tam sobie sprzedaję. I nie czuję, że kogokolwiek naciągam, najwyżej namawiam, i nigdy nie oszukuję ani na jakości, ani na cenie. Zwyczajnie stosuję się do mojej ulubionej maksymy, by traktować innych tak samo, jak sama bym chciała być traktowana. I sprzedawać też tylko to, co sama bym chciała kupić.

Raz udostępniłam czyjś tekst o przemocy na mojej stronie, i zagadałam osobę, która najpierw poprosiła mnie o taką możliwość. Napisałam jej, że to co napisała rozumiem, bo sama coś podobnego przeżyłam, i że dlatego wrzuciłam na swoją stronę. Nie tylko nie poczułam żadnej wdzięczności za udostępniony tekst, bo ona po prostu uważała, że pewnie cały świat powinien ją doceniać i udostępniać, i pewnie mój blog nic dla niej nie znaczył, był jedynie środkiem do celu czyli rozpowszechnianiu własnej zajebistości. Ale do tego w odpowiedzi na moją prywatne wynurzenie otrzymałam wiadomość: „Kup mi kawę, to wtedy pogadamy, bo nie mam czasu”. I poczułam się kopnięta w dupę. I zobaczyłam jak ludziom pewnym siebie dobrze idzie to wykorzystywanie tych źródeł finansowania pisania. Jakby nigdy nic. Ja tu się cykam, żeby nie być zbyt nachalna, gdy promuję cokolwiek, a dostaję w ryja za moją bezczelność, że tracę czyjś czas swoimi prywatnymi przemyśleniami. Przecież wszystko w dzisiejszych czasach robi się pod publikę. A jak nie, to trzeba zapłacić za czyjś poświęcony czas.

Nie umiem w takie rzeczy. Nie umiem w zarabianie za wszelką cenę. Nie rozumiem dzisiejszych ludzi. Wolę bawić się w samotność. Wolę w dilda i jajka yoni. Niż w „daj mi kasę za rozmowę”. Bo słowa powinny być bezinteresowne. Powinno się pomnażać słowa by zwiększać ich wartość i wartość swoich myśli.

Gdzie się podziały te dawne spotkania rozmowy do rana dające po prostu do myślenia? Gdzie te spotkania literackie, przy których co chwilę nie prosimy o kupno naszego tomiku? Gdzie te naturalne interakcje się podziały? Nie tylko literatów, ale w ogóle ludzi? Gdzie są ludzie wśród tych wszystkich marketerów?

Do kogo mogę napisać, żeby nie tracić czyjegoś czasu? 

Kto nie czeka na zyski z każdego człowieka?

Continue Reading

Nie nabiorę się już na fatamorganę

Zawsze nabierałam się na piękno, które tkwi w tym, co smutne. Jak ćma do tego ciągnęłam, myśląc, że droga do szczęścia wiedzie przez katusze, i że o nie trzeba nieustannie walczyć, ścigać się po nie. Utożsamiałam szczęście z brakiem tchu, zamiast ze spokojnym oddechem.

Czemu myli mi się cierpienie i wieczna tęsknota z miłością? Czemu rozpoznaję miłość tam, gdzie jest niedostępność i odpychanie? I czemu w nieskończoność potrafię walczyć o to, CO MI SIĘ WYDAJE ŻE MOGŁOBY BYĆ, ZAMIAST O TO, CO JEST? (…)

Continue Reading

Pozwólcie nam CZUĆ. Pozwólcie nam MÓWIĆ.

Czemu pomaganie przestało być piękne? Czemu wolimy kupić sobie fancy kawę z mlekiem sojowym lub kokosowym na potrzeby pochwalenia się tym faktem na Instagramie, zamiast jedzenia dla głodnych? Wiem, że pomaganie osobom na ulicy, którzy nie pracują i żerują na innych, jest bezsensowne. Nie powinno się pomagać w głupi sposób, bo to tylko zaostrza problem ubóstwa. Nie łatać dziury łatą, tylko dać uszyć komuś kto zna się na szyciu, nowe spodnie. Bo łaty mają to do siebie, że nie są wytrzymałe. Należy systemowo podejść do problemu, i tutaj włącza się rola rządzących. A czy my możemy naszym rządzącym w jakimkolwiek stopniu ufać? (…)
Continue Reading

Jestem, i zawsze będę, POLKĄ NIEPODLEGŁĄ!

Marzy mi się kraj, w którym czułabym się bezpiecznie. Który by wspomagał w wyborach, a nie je narzucał. Kraj, w którym bez strachu o przyszłość, rodziłabym dzieci, także te niepełnosprawne. W którym nie bałabym się o swoją ciążę. I w którym w razie dużych z nią problemów lekarze mogliby pomóc tak jak by było najlepiej dla mnie, a nie dla władcy. Bo to przecież moje osobiste ciało, a nie państwowe (…)

Continue Reading

Zaraźliwa samotność. Czyli jak dotknął koronawirus każdego z nas?

Koronawirus przyniósł ze sobą plagę. I nie chodzi o sam covid. Ale o SAMOTNOŚĆ. Coś co kiedyś stanowiło dla nas zagrożenie, co instynktownie próbowaliśmy omijać wchodząc w grupy, i dostosowując się do niej  po to, by przetrwać, i mieć siły zarówno fizyczne, jak i psychiczne, bo przecież jedno z drugim się łączy – nagle zostało okrzyknięte sposobem na przetrwanie. (…)

Continue Reading

Głosuj jeśli chcesz poczuć, że masz znaczenie

Nawet jeśli myślisz, że to totolotek, i szansa na to, co wybierzesz jest może niewielka, lub totalnie niewiadoma. I nawet jeśli wolisz, żeby to był „chybił trafił”, to i tak musisz „wykupić” los. Nawet jak nie wygrasz, to poczujesz się dobrze, że starasz się przyczynić do swojej wygranej Bo poczujesz, że Twój los jest w Twoich rękach. Nawet jeśli nie jesteś pewien kto jest najlepszy, to przynajmniej pewnie wiesz, kto jest gorszy, i tego kogoś możesz zdyskwalifikować swoim głosem. Bo powiedzieć NIE to już dużo. Przeciwstawić się temu, czego nie chcesz, a nie czekać na innych aż zrobią to za nas, to jest już COŚ. Jak oddalasz się od tego, co złe, to w końcu dopłyniesz do tego co dobre, nawet jeśli boisz się tego co nieznane. I ta zasada powinna obowiązywać wszędzie. Tak samo jak w związkach, jeśli tkwisz w relacji, która ci nie daje szczęścia, to marnujesz swój los. Bo możesz odejść, żeby przyczynić się do  ZMIANY NA LEPSZE. Nawet jeśli nie wiesz, co cię do końca czeka, to najważniejsze, że nie jesteś bierny. Tylko działasz, i żyjesz, a nie czekasz na innych, którzy może wcale Ci nie pomogą.

Nie czekaj na cud. Żeby wygrać, trzeba grać. Nawet jeśli szanse są niewielkie, to najważniejsze, że SĄ. I wszystko zależy od nas. Nawet CUD!

Continue Reading