Kultura powinna przeciwdziałać samotności i być DLA KAŻDEGO

W październiku odbył się Kongres Kultury Pomorskiej w Gdańsku i Wejherowie (organizator: Gazeta Świętojańska, gośćmi było m.in Goyki 3 Art Inkubator), który objął patronat nad moimi Dyskusjami BEZ TABU, na którym rozważano rolę kultury w dzisiejszym świecie. Miałam trochę przemyśleń na ten temat, i nie chcę żeby zostały jedynie na moim dysku twardym, więc wrzucę to tutaj mimo świadomości, że mało kto to przeczyta do końca, jak to bywa z przydługimi testami, napisanymi na dodatek przez mało znaczącą osobę, która bardziej zwraca uwagę ludzi swoimi memami, niż tym co pisze, czy mówi (…)

Myślę, że kultura powinna zejść ze swoimi standardami dotyczącymi swojego przekazu nie z samą treścią, ale ze sposobem przekazywania tej treści. Nie uważam wcale, że należy przekazywać „głupoty”, pisać tzw. prostackie książki, robić prostackie filmy, ale właśnie jak najbardziej wszystko to, co mądre i wartościowe, i warte przekazu, dawać ludziom, ale w naszych czasach trzeba brać pod uwagę to, że należy używać prostszych zwrotów, albo trochę zmiękczać ton naukowych zwrotów poprzez mniej formalne określenia. Dzisiaj mamy takie powiedzmy „upadłe czasy”. Prawie każdy przeklina na co dzień, i to nie tylko kloszard, ale i profesor czy lekarz. Spójrzmy na teatr – co druga sztuka zawiera palenie papierosów i używanie wulgaryzmów, bo to zbliża widzów do aktorów ukazujących nas samych, a nie nasze „lepsze wersje”. Alkohol, narkotyki, golizna, krótkie spódnice, dekolty, ordynarne skojarzenia, odniesienia do seksu, to wszystko jest wskazane, by trafiać do widzów, i by sztuka – malarstwo/książki/muzyka były doceniane, bo to pokazuje ludziom ludzki wymiar sztuki, taki bliżej człowieka, jego ukrytych pragnień, jego wewnętrznej złości, frustracji, ale i radości, którą sztuka może unaoczniać poprzez właśnie prosty język, opatrzony w wulgaryzmy, czy zwroty podwórkowe. I tak jak w teatrze, i na scenach koncertowych, normą jest zejście do widza ze swoim językiem do języka prostego (czy wręcz prostackiego), nawet jeśli przekaz jest pod nim głęboki, tak samo uważam, że powinniśmy organizować spotkania dla ludzi bardziej na luzie. Stąd sama wprowadziłam taki projekt Dyskusji Bardzo Otwartych BEZ TABU do sopockich klubów, bo czuję, że ludzie chcą się spotykać porozmawiać na głębokie tematy – filozoficzno-psychologiczne, ale nie chcą już tej sztywnej atmosfery akademickiej czy bibliotecznej. Bo na spotkania tematyczne na uczelnie i do bibliotek najczęściej przychodzi pewien profil ludzi, zazwyczaj ludzi oczytanych, lubiących swoją erudycję, ale i ci właśnie ludzie, oraz ci, którzy omijają biblioteki i uczelnie mogą się wymieszać właśnie na spotkaniach prowadzonych w klubokawiarniach. Ten profil ludzi z bibliotek i uczelni będzie się tez inaczej zachowywał na tym poziomie klubokawiarni, bardziej na luzie. Bo tu jest bardziej naturalna atmosfera, jakby domowa. Nie erudycyjna jedynie, a naturalna.

A jak wiadomo człowiek ma dwie twarze i żyje w dwóch sferach – polis (czyli społecznej) i domowej – w luźnym stroju i z luźnym sposobem mówienia. Moimi spotkaniami wychodzę do ludzi z propozycją rozmawiania o naprawdę trudnych tematach, o poważnych filozoficznych rozważaniach, ale nie w teoretyczny sposób, tylko po prostu chcę dotykać z ludźmi tematów dotyczących ich w sposób głęboki i sprawić, by nie wiedzieli nawet kiedy sami zamieniają się w filozofów, czy psychologów. Bo każdy ma w sobie wielkie pokłady mądrości, trzeba je tylko wyciągnąć z siebie. Dać sobie miejsce na namysł. I niekoniecznie się wymądrzać, niekoniecznie używać specjalistycznego słownictwa. Ludzie nie muszą wiedzieć, że to, o czym mówią, dotyka tego, o czym mówili najwięksi filozofowie czy psychologowie. I rola prowadzącego powinna polegać na tym, żeby naprowadzać na tory myślenia tych myślicieli, ale nie zniechęcać tych ludzi do wchodzenia w te rewiry poprzez nazywanie tego trudnymi słowami. Prowadzący mają być jak położna, która przyjmuje cud narodzin mądrości.

Jako filozof/filozofka chciałabym żeby filozofowie zabierali głos w kulturze. Brakuje ich bardzo w naszej rzeczywistości. Jedynie pozostaje nam odłam filozofii, jaką jest psychologia, ale trzeba pamiętać, że to filozofowie zawsze wspierali to, co się dzieje zarówno w polityce, jak i w kulturze. A oni dziś są zaszyci w swoim świecie nauki, nikt nie wychodzi do ludzi z tym, co wniesie z tej ciężkiej nauki. Filozofowie powinni otwierać ludziom oczu co do wyborów zła, wspierania istnienia wojen, fatalnych wyborów politycznych. I bardzo bym chciała, by i filozofia, i jej odłam – etyka, były zapodawane w taki sposób, by ludzie się tym nie krztusili i nie mieli odruchów wymiotnych. Bo dziś nawet najtrudniejsze rzeczy trzeba mówić w taki sposób, by były łatwo przyswajalne; by były jak hamburger z Mc Donalda. Coś, czego nie trzeba jeść widelcem i nożem.  A czym można się najeść i być z tego jedzenia zadowolonym.

Myślę, że kultura może pomóc otworzyć się ludziom i zdjąć maski społeczne, które nosimy na co dzień, przede wszystkim do pracy, ale i do ludzi coraz częściej, żeby przed nimi udawać kogoś, kim się nie jest. Kultura może to robić nie tylko poprzez okazywanie tego typu zdejmowania masek na filmach i w książkach, ale też właśnie poprzez tworzenie spotkań nie tylko intelektualnych w swojej wymowie, ale przede wszystkim towarzyskich. Żeby kultura nie kierowała swoich wydarzeń kulturalnych tylko do oczytanych i zaawansowanych w wiedzy kulturalnej ludzi, ale do wszystkich. Żeby kultura nie gardziła nikim i każdego traktowała jako godnego swoich przekazów, nawet jeśli ta osoba nie zna języka profesjonalnego dotyczącego tej dziedziny, na jakiej zna się artysta. Sztuka w tym, by artysta potrafił opowiedzieć swoją historię słowami dostosowanymi do odbiorcy, nie gardząc nim, i nie ukazując jego wyższości nad innymi. Tak jak mogłabym tu ja to zrobić mówiąc teraz, że to o czym mówię ma swoje oparcie teorii fenomenologii ducha Hegla, który opisuje Panów i Niewolników, jako historię przemian wartości. Albo, że te strefy społeczne i domowe to są sfery opisywane przez Martina Heideggera i Hannę Arendt i o nich powstały całe traktaty filozoficzne. Ja to może i wiem, i ważne, że pod tą wypowiedzią przyświeca mi jakaś idea filozoficzna, ale nie oznacza to, że mam zabijać chęci słuchania mnie poprzez opowiadanie jej słowami niedostosowanymi do ludzi, którzy nie studiowali filozofii. Chociaż dla chętnych mogę podpowiedzieć, skąd mam źródła swoich rozmyślań, i że każdego zachęcam do próby zagłębienia się w enigmatyczny absolut, o którym prawią filozofowie. Ale zdaję sobie sprawę, że tak samo każdy z Was mógłby zabić moje chęci odezwania się mówiąc do mnie swoim językiem profesjonalnym wyuczonym na studiach lub w pracy. Nie powinniśmy robić granic między nami poprzez budowanie muru przed innymi z trudnych pojęć, tylko pokazywać, co jest za tymi murami. To jest właśnie sztuka. Otwierać się na innych, by kultura była dostępna dla wszystkich, żebyśmy nie tracili ludzi i naszego przekazu poprzez udowodnienie ludziom, ze są głupi, bo my potrafimy coś nazwać naszym przemądrzałym nazewnictwem, którego się wyuczyliśmy. Zostawmy skomplikowane nazewnictwo dla nauki, do kultury przemycajmy treści opatrzone łatwiejszymi pojęciami. Bądźmy bardziej dostępni. Co nie oznacza, że prostaccy. Bądźmy pozornie prości, i pod tym pozorem przekazujmy głębokie treści. To, że coś jest pokazywane prostym językiem, nie oznacza, że ma być prostackie.

Nie można dawać zbyt trudnego przekazu osobom, które nie są w danej profesji, więc jeśli kierujemy nasze przesłanie dla większego zakresu niż nasza wąska działka – to nie powinniśmy zachłystywać się tym, czego się nauczyliśmy poprzez używanie nieznane szerszemu zakresowi ludzi pojęcia, nie możemy być protekcjonalni i zarozumiali. Mamy być dostępni, jaśni, przejrzyści.

W poprzednim roku w Polsce popełniło samobójstwo ponad 5 tysięcy ludzi. Dla kontrastu dodam, że w wypadkach samochodowych zginęło na polskich drogach ponad 2,5 tys, ludzi. Więc dwa razy mniej osób zginęło w wypadkach niż z własnej nieprzymuszonej decyzji… Kiedyś religia pomagała ludziom uporać się z samotnością, dziś psychoterapie i tym podobne działania.

Stąd pragnęłam wdrożyć takie spotkania do rzeczywistości kulturalnej które zbliżą ludzi, a przy okazji dadzą im tę przykrywkę, której potrzebują, że są to spotkania intelektualne. Ale atmosfera baru sprawia, że się czują raźniej, nawet jeśli czują że nie mają przyjaciół i nie mają z kim się spotkać. To ich tutaj dany temat tabu sprowadza na moje spotkania.

Kiedyś spotkania były naturalne, dziś mam wrażenie, że muszą nieść jakąś użyteczność społeczną. Musimy udawać, że tylko po to się spotykamy, ŻEBY BYŁO naukowo. Kultura DZIŚ Podszyta jest lekiem – trzeba przeciwdziałać  lękowi i poczuciu osamotnienia ludzi. I w ich gonitwie po kasę zatrzymać ich na chwile i zapytać o sens życia. I tak jak egzystencjaliści nie byli lubiani przez kapitalistów za to ze podpowiadają ludziom, że warto się zastanawiać nad sensem wszystkiego, tak i my teraz musimy taka role przyjmować.

Z wykształcenia jestem filozofem i etykiem (filozofką, etyczką). I czuję, że z tej racji mam też pewien rodzaj wewnętrznego wezwania (w filozofii nazywa się to supererogacją), by zauważyć etyczny wymiar kultury. A mianowicie chodzi mi o wspieranie ludzi w ich samotności w kapitalistycznym świecie. Brakuje głosów filozofów może przyczyną być to, że na samym uniwersytecie gdańskim co roku jest tylko 1 miejsce na studia doktoranckie, bo kilka lat temu zakręcono kurek z pieniędzmi na te fanaberyczne studia… reszta miejsc jest płatna. Podejrzewam, że może coś w tym być z uznania, że filozofię zmuszają do myślenia nad sensem istnienia, czy nad sensem pracy, i w świecie kapitalizmu to jest niepotrzebne. Tylko zauważmy, że w Polsce która niestety ma naród depresyjny za co obwiniać można też 2 wojnę światową, bo jak wiemy w genach przenosimy dużo traum. Samobójstw jest mnóstwo. Więc pewnie dużo osób rezygnuje z podejmowania takich studiów. I z rozmyślania nad sensem istnienia za co na przykład egzystencjaliści byli tępieni przez kapitalizm i karceni za swoje wywody. A ja właśnie chciałabym zmusić ludzi do rozmyślań nad sensem tego, co robimy i chciałabym żeby kultura brała pod uwagę te rozważania.

I skoro jesteśmy okrutnie samotni w dzisiejszych czasach i w momencie, gdy odpoczywamy czujemy ogromne wyrzuty sumienia, i spotkamy się z ludźmi też w stresie, nawet spotkania towarzyskie czy rodzinne to najczęściej dla nas stres – czy reprezentujemy się wystarczająco ładnie, czy nasz dom jest wystarczająco uporządkowani i czy wszystkie przedmioty którymi się otaczamy są wystarczająco wyeksponowane.

I na każde nasze przyjemności potrzebujemy uwierzytelnienia. Nadania kapitalistycznego sensu. Ludzie chętniej idą do teatru, czy na wernisaż, czy na spotkanie o książkach, bo czują że nie marnują swojego czasu a osoby które robią spektakl, piszą książki, malują, powinny czuć się odpowiedzialne za przekazywane treści i za rolę jaką pełnią jako te osoby które pomagają ludziom w ich samotności, w ich walce o znalezieniu sensu pomiędzy praca a domem. Czy naprawdę muszę napisać książkę, żeby być wysłuchaną? Nawet nie tylko przez obcych, ale i przyjaciół, a nawet rodzinę?? Czy naprawdę muszę podkreślić swoją wartość poprzez przedmiot, jaki wytworzę, by być wysłuchaną? Czy nie możemy się po prostu spotkać, żeby porozmawiać, i pozagłębiać w sens istnienia i problemy z tym istnieniem związane?

Pokolenia x,y,z – o nich trzeba pamiętać układając kulturalne propozycje. X-pracoholicy, Y-pracujący mocno, bo rodzice kazali, ale czujący się bardzo samotni, bo spędzili swoją rzeczywistość jako DDD, czyli dzieci zaburzonych, bo pracoholicznych rodziców. I przyszedł czas na Z, na którą się narzeka, że nie pracują, że uciekają do domu zaraz po pracy, zamiast robić nadgodziny, którym nie zależy na pracy tyle co na ich własnym życiu. I ja w nich widzę nowe wcielenie egzystencjalistów. Nie patrzę na nich jak na leniwych osobników, a jak na myślące istoty, które nie chcą żyć tylko po to, żeby pracować. Wiadomo bez pracy sensu człowiek nie ma, ale jak jej ma za dużo, to też ten sens sobie odbieramy. I kultura ma pomóc znaleźć to drugie „ja” w człowieku, to drugie, zagubione między pracą a zmęczeniem. To które potrzebuje odpoczynku, ale i refleksji. Rozrywki, ale też i głębi w tej rozrywce. Kultura ma bowiem pełnić rolę nie tylko zabawową, ale i opiekuńczą nad swoimi odbiorcami. I pragnę, by nikt nie czuł się nikim, by nikt nie myślał, że dla niego nie są te wszystkie książki, malarstwo, muzyka, bo każdy ma prawo czerpać z kultury, a artyści mają obowiązek sprawiać, by ich przekaz trafiał do ludzi, a nie afiszować się ze swoją wyższością intelektualną nad nimi. Każdy ma prawo i głosu, i podziwu dla dzieł kultury. Niezależnie od wykształcenia, pracy, pozycji społecznej i majątkowej. Kultura musi pamiętać o swojej odpowiedzialności za los ludzi. Którzy w dzisiejszych czasach są wyjątkowo samotni i uwikłani w stany depresyjne i lękowe. Kultura powinna pomagać ludziom i wyciągać do nich rękę, a nie ukazywać się jako niezdobyta i niedosiężna, pozostawiona jedynie dla jakichś tam wybrańców. Całkiem jak to jedno miejsce na studiach doktoranckich z filozofii na Uniwersytecie Gdańskim…

I dodam jeszcze, że poruszyła mnie na tym kongresie wypowiedź jednej pani z widowni, która nieśmiało powiedziała, że „jest NIKIM”, żeby podkreślić, że jej wypowiedź nie ma żadnego znaczenia, skoto jest „tylko emerytką, koneserką teatru i książek”. Ale nie jest żadną reżyserką, autorką książek, ani założycielką żadnej fundacji. A powiedziała jak ważną rolę odgrywa pokazywanie kutury przez rodzinę, rodziców, dziadków. Ważny głos, ale nikt jej nie przerwał, nikt nie zanegował, tego, że „jest nikim”. A NIKT NIE JEST NIKIM. Nawet jeśli nie ma żadnego wkształcenia, ani nie przeczytał żadnej „przemądrzałej” książki. Każdy zasługuje na wysłuchanie, i każdy ma w sobę mądrość. Nawet jeśli nie zdobytą przez jakieś najwyśmienitsze szkoły, to każdy rodzi się mądry jako człowiek i zasługuje na nasz SZACUNEK.

Photo by Resat Kuleli on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.