Z niektórych ran nie da się wylizać

Na grobie mojego ojca otrzymuję więcej odpowiedzi od niego niż od Ciebie. Mimo że żyjesz, to pozorujesz swoje zniknięcie. Myśląc, że tak jest mi lżej. Czy może być łatwiej, gdy ktoś kogoś kochasz zamienia się w kamień? I nie, nie nabiorę się, że ciebie już nie ma, bo czuję cię w zapachu zachodniego wiatru i widzę twoje odbicie w każdej kałuży, przez które tak często skakaliśmy.

Dobrze, że mam teraz chociaż łatwo odwiedzać tatę, bo wcześniej było podobnie jak z tobą. Że chciałam być obok niego na zawsze, a on chciał tylko wiedzieć, czy sobie radzę bez niego. Mimo że nigdy mnie przecież tego nie nauczył. (…)

Continue Reading

Znajdę sobie wreszcie miejsce

Ostrzegam, że to odjechany w smutek tekst, ale chcę ukazać na przekór tematowi taką myśl, że nawet jeśli się kogoś utraciło w tym życiu, to jeszcze jest jakieś POTEM. Pachnące kwiatami, pachnące nadzieją… Kiedyś nad wszystkim będą szumiały tylko wierzby, wtedy gdy już nie będzie nas roznosić żadna tęsknota…

Nie widziałam cię już dwa lata. Ale wspominam cię codziennie. Nie mówię już nikomu o tym, jak bardzo tęsknię za tobą, żeby znów nie słyszeć porad zamiast słów zrozumienia, gdzie to ja nie powinnam się udać na terapię i najlepiej jeszcze od razu po tabletki na zapomnienie i odczulenie. Nie chcę już więcej słyszeć, że „powinnam już dawno o tobie zapomnieć”, „iść do przodu”, „poszukać kogoś lepszego”. Bo nie chcę szukać już miłości, skoro już ją znalazłam. Nawet jeśli ty jej nie odwzajemniłeś… Bo miłość to nie garnki, które można wymienić, gdy się przypalą lub przedziurawią. Lepiej jest mi kochać ciebie nawet z daleka od ciebie, niż wcale. Jedyne co chcę teraz, to znaleźć to miejsce, w którym myślę, że kiedyś mnie odwiedzisz. A może i w nim zamieszkasz… Chcę w to wierzyć, bo tylko to trzyma mnie przy nadziei, że warto kochać mimo wszystko. I mimo wszystkim – tym sprzeczającym się z moim chorym i irracjonalnym romantyzmem. (…)

Continue Reading