Z niektórych ran nie da się wylizać
Na grobie mojego ojca otrzymuję więcej odpowiedzi od niego niż od Ciebie. Mimo że żyjesz, to pozorujesz swoje zniknięcie. Myśląc, że tak jest mi lżej. Czy może być łatwiej, gdy ktoś kogoś kochasz zamienia się w kamień? I nie, nie nabiorę się, że ciebie już nie ma, bo czuję cię w zapachu zachodniego wiatru i widzę twoje odbicie w każdej kałuży, przez które tak często skakaliśmy.
Dobrze, że mam teraz chociaż łatwo odwiedzać tatę, bo wcześniej było podobnie jak z tobą. Że chciałam być obok niego na zawsze, a on chciał tylko wiedzieć, czy sobie radzę bez niego. Mimo że nigdy mnie przecież tego nie nauczył. (…)
Przeniosłeś się z moich marzeń
Przeniosłeś się z moich marzeń do jej mieszkania. Z centrum moich uczuć, w których ci było za ciasno i za gorąco, gdzieś na południe Gdańska. Z pewnością tam jest spokojniej i ciszej. I nie latają ci nad głową mewy. Ani nie targają tobą tak wiatry, ani nie padają na ciebie słone krople z otchłani moich powiek, gdy kończysz. Bo ona nie musi się bać, że zaraz wyjdziesz. Ani tego, że nie wiadomo czy, ani kiedy wrócisz. (…)
ADHD nie jest takie śmieszne…
Często śmieję się opowiadając o moich przygodach, których treść opiera się na ułomności mojego mózgu – na moim ADHD. Ale tak naprawdę życie z tak skonstruowanym umysłem nie jest takie śmieszne. Bo męczące jest dla mnie samej, a także dla osób, które na to patrzą, te moje ciągłe zapominanie czegoś/szukanie czegoś/nie dokańczanie zdań/zaczynanie nowych/przerywanie innym, żeby nie zapomnieć o tym, co mam akurat na myśli/wieczny bałagan/spontaniczne zakupy/wychodzenie po chleb, wracanie z workiem innych rzeczy/milion pomysłów na sekundę/rozwiązywanie wielu problemów na raz aż do utraty sił/oddawanie własnej energii wszystkim napotkanym ludziom na rozwiązywanie (a nawet najpierw ich znajdowanie lub wymyślanie) ich problemów i wracanie do własnego mieszkania bez sił, bez dalszej mocy. Plus naiwna otwartość dla wszystkich wraz z lękiem, że tak naprawdę może nikt wcale nie potrzebuje tych moich rad/opowieści, i że może nie zrozumieć mojego natłoku myśli utkanego ze zdań wielozłożonych, wielowątkowych, niekończących się, po wielokroć przecinkowych, a co gorsza później mielonych, i na nowo przeze mnie powtarzanych, czy też przetwarzanych. (…)
Twój stracony czas…
Jestem twoim straconym czasem.
Czymś, o czym chcesz zapomnieć,
jak o bólu, który nam dolegał.
Którym nie chciałam cię przecież zarazić,
a jednak… (…)
Szkoda mi tych raf, które on zostawił dla suchego lądu
Uwielbiam płakać. Wciąga mnie to na dno moich emocji, gdze mogę ogądać je całkiem tak jakbym nurkowała oglądając piękną rafę koralową. Mam wrażenie, że smutek ukazuje granice naszego jestestwa. Ustanawia granice naszego królestwa. Zakreśla, ile jesteśmy w stanie ciężarów unieść, i co potrafimy wytrzymać, i czasem (albo i często…) poszerza swoje granice, o kolejne dna daszych krain morskich. Podbijając świat. Jak przystało na człowieka… (…)
Nikt mi mniej nie zrobi krzywdy…
Nikt mi mniej nie zrobi krzywdy. Nikt mnie lepiej i piękniej nie zostawi. Niż ty. Wtedy gdy zostawiłeś mnie samą na ławce. Gdy nie wierzyłam w to, co mówisz, bo przecież to czyny mówią o kimś, a nie słowa. Prawda? To mu być prawda! Więc gdy powiedziałeś najgorsze słowo świata, którego nikt nie lubi jeśli podoba mu się to, jak toczą się chmury i jak przemijają por roku. Gdy mówiłeś te bolesne zdania, które do mnie nie chciały dotrzeć, bo starałam się zająć myśli czymś, co pozwoli mi zapomnieć, gdy jak tyko mnie zobaczyłeś w umówionym miejscu na NASZEJ ŁAWCE, że „musimy porozmawiać”, i wbiłeś wzrok w swoje buty, ja natychmiast przestałam patrzeć na twoją twarz, rozumiejąc, że twoje oczy nie chcą teraz spotkać moich, i szukałam biedronek na listkach kwiatków. (….)
Kupię ci kawę, jak ty kupisz kuźwa moje dildo
Nie umiałam się zdecydować na „patronite” ani na „kup mi kawę”, bo to do mnie jakoś nie trafia. Uznałam, że pisać to ja mogę za darmo, bo dziwnie jakoś mi tak żebrać i prosić się o wsparcie finansowe moich wynurzeń. Zamiast tego weszłam w biznes dildowy i jajkowy z moim bratem (OhStone), bo zafascynowałam się światem kamieni. I wiem, że mamy świetne źródło i sprowadzamy najszlachetniejsze kamienie zza granicy bezpośrednio, dzięki czemu ceny jak na tak ekslluzywne produkty mamy spoko. I polecam, i podpisuję się pod tym sklepem, choć wiem, że powinam zmodyfikować stronę i trochę zadbać o marketing, bo niektórzy nie są pewni jakości i kupują dużo droższe produkty, które mają znaną markę. Planuję dorzucić plakaty z jakimiś tam cytatami z mojego pisania. (…)
Jesteś tym, co on chce zapomnieć…
Zostało tylko sprawdzanie, czy jeszcze cię nie zablokował. Już nie czekasz nawet na odpowiedź. Już jedynie sprawdzasz, czy wiadomości, które piszesz w ogóle trafiają do niego. Boisz się, że kiedyś zostaną w zawieszeniu, które będzie dla ciebie końcem świata. I wiesz, że pewnie już jesteś w jego spamie, do którego tylko czasem zagląda, całkiem tak jak rzuca się okiem na zawartość kosza przed wyniesieniem go na śmieci, czy aby na pewno nic ważnego tam niechcący nie wpadło…
Jesteś jak odpady, skazane na wyspisko śmieci. Wszystkie twoje słowa. Emocje. Przeżycia. Marne przygody. Nudne historie. Jesteś tym, co on chce zapomnieć. Tym, co nie pasuje do wystroju jego mieszkania ani do jego bluzy i butów. Tym, z czym nie chce być utożsamianym. Tym, czym nie chce być zasypywanym. Tym, czego pragnie, by przestało się lęgnąć w kącie i wychodzić spod podłogi. I by wreszcie zapadło się pod ziemię…
Dożywocie
Moja bratanica urodziła się z Zespołem Kabuki. Aż do jej narodzin dziecka nie było wiadomo, że będzie mieć zespół różnych wad genetycznych. Jedyne co z badań ciążowych wynikało to to, że dziecko będzie miało chore serce. I miało. Będąc niemowlęciem Helenka przeszła operację serca, ale od razu wychodziły różne inne wady, takie jak brak jednej pary żeber, za mocno elastyczne stawy, co niestety często kończy się dla takich dzieci kalectwem i skazaniem na wózek inwalidzki. Ma też odstające uszy, problem ze łzawieniem oczu, problemy z przyswajaniem pokarmów. Bardzo szybko wprowadzono jej dokarmianie dojelitowe poprzez PEG (specjalna dziura do środka żołądka zakończona takim jakby zaworkiem, który się otwiera po to, by wprowadzić rurki z mlekiem i lekami). Mimo dokarmiania i tak rośnie dosyć wolno. Pojutrze kończy 7 lat, ale wygląda i jest rozwinięta na około 3… (…)