Spatif – lokum literatów

Kiedy zaczynałam tego bloga, Spatif był moim natchnieniem. Patrzyłam na ludzi się tam bawiących i myślałam, jak wielu z nich próbuje uciec od codzienności, od zwyczajności, i stara się TAM poczuć choć chwilę KIMŚ? Kimś innym niż na co dzień, kimś wyjątkowym? https://www.facebook.com/matkakurwapolka/posts/898040120351474/

To miejsce ma w sobie CZAR, nawet jeśli coraz bardziej ukryty, to jednak głęboko zakorzeniony. Mam nadzieję, że inicjatywa literacka, tak bardzo tam pasująca, go odkopie  Już jutro in Sopot: https://www.facebook.com/events/2173054322796709/

Continue Reading

Zobojętnienie

Wczoraj gdy moja córka płakała rozpaczając nad egzystencjalnym faktem, że wszyscy umrzemy, nie wiedziałam zupełnie co jej powiedzieć. Pamiętam jakprzeżywałam to samo w podobny sposób. Z wiekiem zahartowałam się. Nie to, że całkiem zobojętniałam. Ale jakoś pogodziłam się z tym, co nieuniknione. Nie zgadzam się z tym, ale sie poddaję. I spokorniałam. Zdławiłam ból.

Ale ta odpowiedź z obrazka bardzo mi się podoba. Jest taka prawdziwa 🙂

Félix Vallotton (1865-1925) – malarz szwajcarski
Ze strony: Sztuczne Fiołki 

 

Continue Reading

Prezent od serca

– Mamo, mamo! Ja ci zrobiłam piernika w przedszkolu! Dam Ci go na przedstawieniu.
…tylko, MAMOOOO! Ja tak strasznie lubię pierniki!!!!!!! Czy ja będę mogła go zjeść? Proszę Cię! Mogęęęęęę?!
Kocham takie prezenty 🙂 Tak bardzo od serca, że obdarowująca mnie osoba nie umie się z nimi rozstać 🙂
Continue Reading

Moja krew

Poranki dni roboczych stanowią parodię treningów sportowych. Szybkościowe ubieranie spodni, wyścigi do łazienki, pokrzykiwanie, pospieszanie, popychanie, wyrywanie sobie drożdżówek, popijanie gorącej kawy/herbaty/mleka. Krzyczę z kuchni:

– Kornelia! Chcesz herbatę do szkoły?

– Nie! – odkrzykuje z przestworzy przedpokoju.

– Albo tak! Tak, tak!

– Wbiega do kuchni nakładając czapkę i wyrywa mi termos. Biegnie do drzwi. I zawraca do mnie. Oddaje mi go z powrotem.

– Jednak nie!!! Lecę! Paaaa!

No, ZDECYDOWANIE to ona ma po mnie!

Photo by Lotte Meijer on Unsplash

Continue Reading

Ile kilogramów noszę w oddechu?

Najgorsze jest gdy chcę coś po prostu powiedzieć, a to wykapuje ze mnie łzami. Nie biorę nawet już wdechów, bo noszę ich w sobie sto tysięcy. Wydycham je czasem po trochu, gdy nie utrzymuję ich ciężaru, który mnie zgniata od środku, i sprawia, że nie mam sił się ruszać, i oderwać od tego, do czego nie chcę być przywiązana, a jestem.

Czasem wycieka mi ich za dużo słowami spomiędzy palców, które nie dają rady ich utrzymać. Tajemnice są zazwyczaj tak ciężkie, że nie można się ich pozbyć, bo tkwią jak kamienie w sercu, i rozpychają je od środka, zwiększając pojemność tego, co można kochać do bólu.

Liczę, że mój oddech waży jakieś dwadzieścia cztery kilogramy. Ale czasem, gdy zamknę się w sobie, i wdycham czyjeś złe oddechy zalegające w powietrzu, jego waga rośnie do stu.

Nie można nosić ciężarów cięższych od siebie. To jest po prostu za ciężkie…

Photo by pawel szvmanski on Unsplash

Continue Reading

Wytrzyj się!

Kazałam synowi umyć twarz mydłem, bo coś sobie wymalował na niej flamastrem. Krzyczy z łazienki:

– Ratunku!!! Szczypią mnie oczy! Okropnie bolą!!!

– Umyj je mocno wodą! – krzyczę zmierzając do niego.

Tam już dotarła moja pięcioletnia córka i przejęta wręcza jemu do ręki brudną ścierkę do podłogi.

– Masz! Szybko je wytrzyj!

 

Photo by Curology on Unsplash

 

Continue Reading

Czy ZGUBILIŚMY SIEBIE tam gdzie ZGUBILIŚMY BOGA?

Co się z nami dzieje?! Skąd pojawiają się nam i naszym dzieciom myśli o samobójstwie? Czy może jest to wpływ tego, że coraz częściej wszyscy się chwalą, że nie wierzą w Boga? No bo bez Niego nie ma grzechów, są tylko czyny karalne i nie, i nad nami jest jedynie wtedy prawo jurydyczne, a nie ma prawa boskiego, podpowiadającego nam jak się zachować moralnie. I wtedy prosta logika nas prowadzi na manowce: skoro zabicie siebie nie jest grzechem, to można „je więc popełnić”? (…)

Continue Reading

Bardzo samotne matki

SAMOTNE MATKI często nie są takie samotne jak na to nazwa wskazuje. Zazwyczaj mają sztab ludzi niosących im pomoc składający się z babć, dziadków, cioć – rodzonych sióstr, kuzynek, jak i przyjaciółek, koleżanek, sąsiadów, wujków. Czasem do tego niań i sprzątaczek. Mają one szansę spełniać się zawodowo i społecznie. Mają jak wyjść wieczorem w tygodniu na drinka, a w weekend na imprezę albo wyjechać z przyjaciółkami do SPA. Nie mówię, że to źle. Często ich dzieci są szczęśliwe, zadbane, otoczone miłością z każdej strony (…)

Continue Reading