Chciała polecieć z Nim na Księżyc,
mimo że ledwo go znała.
Nawet na zawsze.
A on chciał tylko,
żeby pojechała do jego mieszkania.
Na godzinę ściem,
czterdzieści minut teatru,
i chwilę ubierania się do wyjścia (…)
Zobojętnienie
Wczoraj gdy moja córka płakała rozpaczając nad egzystencjalnym faktem, że wszyscy umrzemy, nie wiedziałam zupełnie co jej powiedzieć. Pamiętam jakprzeżywałam to samo w podobny sposób. Z wiekiem zahartowałam się. Nie to, że całkiem zobojętniałam. Ale jakoś pogodziłam się z tym, co nieuniknione. Nie zgadzam się z tym, ale sie poddaję. I spokorniałam. Zdławiłam ból.
Ale ta odpowiedź z obrazka bardzo mi się podoba. Jest taka prawdziwa 🙂
Prezent od serca
Moja krew
Poranki dni roboczych stanowią parodię treningów sportowych. Szybkościowe ubieranie spodni, wyścigi do łazienki, pokrzykiwanie, pospieszanie, popychanie, wyrywanie sobie drożdżówek, popijanie gorącej kawy/herbaty/mleka. Krzyczę z kuchni:
– Kornelia! Chcesz herbatę do szkoły?
– Nie! – odkrzykuje z przestworzy przedpokoju.
– Albo tak! Tak, tak!
– Wbiega do kuchni nakładając czapkę i wyrywa mi termos. Biegnie do drzwi. I zawraca do mnie. Oddaje mi go z powrotem.
– Jednak nie!!! Lecę! Paaaa!
No, ZDECYDOWANIE to ona ma po mnie!
Photo by Lotte Meijer on Unsplash
Ile kilogramów noszę w oddechu?
Najgorsze jest gdy chcę coś po prostu powiedzieć, a to wykapuje ze mnie łzami. Nie biorę nawet już wdechów, bo noszę ich w sobie sto tysięcy. Wydycham je czasem po trochu, gdy nie utrzymuję ich ciężaru, który mnie zgniata od środku, i sprawia, że nie mam sił się ruszać, i oderwać od tego, do czego nie chcę być przywiązana, a jestem.
Czasem wycieka mi ich za dużo słowami spomiędzy palców, które nie dają rady ich utrzymać. Tajemnice są zazwyczaj tak ciężkie, że nie można się ich pozbyć, bo tkwią jak kamienie w sercu, i rozpychają je od środka, zwiększając pojemność tego, co można kochać do bólu.
Liczę, że mój oddech waży jakieś dwadzieścia cztery kilogramy. Ale czasem, gdy zamknę się w sobie, i wdycham czyjeś złe oddechy zalegające w powietrzu, jego waga rośnie do stu.
Nie można nosić ciężarów cięższych od siebie. To jest po prostu za ciężkie…
Photo by pawel szvmanski on Unsplash
Wytrzyj się!
Kazałam synowi umyć twarz mydłem, bo coś sobie wymalował na niej flamastrem. Krzyczy z łazienki:
– Ratunku!!! Szczypią mnie oczy! Okropnie bolą!!!
– Umyj je mocno wodą! – krzyczę zmierzając do niego.
Tam już dotarła moja pięcioletnia córka i przejęta wręcza jemu do ręki brudną ścierkę do podłogi.
– Masz! Szybko je wytrzyj!
Czy ZGUBILIŚMY SIEBIE tam gdzie ZGUBILIŚMY BOGA?
Co się z nami dzieje?! Skąd pojawiają się nam i naszym dzieciom myśli o samobójstwie? Czy może jest to wpływ tego, że coraz częściej wszyscy się chwalą, że nie wierzą w Boga? No bo bez Niego nie ma grzechów, są tylko czyny karalne i nie, i nad nami jest jedynie wtedy prawo jurydyczne, a nie ma prawa boskiego, podpowiadającego nam jak się zachować moralnie. I wtedy prosta logika nas prowadzi na manowce: skoro zabicie siebie nie jest grzechem, to można „je więc popełnić”? (…)
Bardzo samotne matki
SAMOTNE MATKI często nie są takie samotne jak na to nazwa wskazuje. Zazwyczaj mają sztab ludzi niosących im pomoc składający się z babć, dziadków, cioć – rodzonych sióstr, kuzynek, jak i przyjaciółek, koleżanek, sąsiadów, wujków. Czasem do tego niań i sprzątaczek. Mają one szansę spełniać się zawodowo i społecznie. Mają jak wyjść wieczorem w tygodniu na drinka, a w weekend na imprezę albo wyjechać z przyjaciółkami do SPA. Nie mówię, że to źle. Często ich dzieci są szczęśliwe, zadbane, otoczone miłością z każdej strony (…)
Nie spróbowałeś mnie do końca
Odebrałeś nam życie,
które poczuliśmy dopiero gdy się nam w nim zakręciło.
Tak bardzo żyłam Tobą
zaciągając się Twoimi słowami,
że nie umiem oddychać innym powietrzem
niż tym z Twoich ust (…)
Wszyscy jesteśmy samotni
Wstydzimy się tego, ale sami tego dążymy. Samouwielbienie prowadzi nas do samozagłady. Wszyscy jesteśmy dzisiaj samotni. Wszyscy jesteśmy narażeni na depresję. Widzimy w wolności szczęście, ale ta wolność nas tak naprawdę dobija: nie daje nam szczęścia, tylko samotność. Które tylko pozornie jest spełnieniem marzeń. Nie chcemy się poświęcam innym, budować relacji, tylko ciągle dbamy o samorozwój. I na co nam to? Na chuja nam nam to… Na chuja…