Niedługo po drugiej wojnie światowej, mojej babci siostra w wieku 21 lat została zamordowana na posterunku milicji w Gdyni. Była tam stenotypistką, i narzeczoną naczelnika. Uznano, że to samobójstwo. Ale nie zgadzała się ręka, przy której znaleziono pistolet, którym niby strzeliła sobie w głowę, ani ułożenie tego pistoletu. Mój pradziadek walczył o prawdę oskarżając milicję o mordersto, bo ciotka na pewno nie chciała popełnić samobójstwa. Chciał poznać powody. Moja rodzina podejrzewa, że mogła za dużo wiedzieć, bo spisywała zeznania więźniów. Pradziadka uciszono wsadzając go do więzienia z wymyśloego powodu. Nigdy już z niego nie wrócił. Dowodzono, że dostał zawału. Moja prababcia do końca życia spała ze zdjęciem z miejsca morderstwa ciotki Stefki żeby go nie stracić, i mieć dowody, że jej córka nie popełnila samobójstwa.
W IPN prawie niczego nie da się znaleźć. Moja babcia zawsze mi powtarzała, że jestem bardzo podobna do jej sistry, i żebym uważała na siebie. Może ktoś z Was wie, jak odgrzebać tak dawną prawdę z lat powojennych?? Czuję ciągły nepokój przez tę sprawę, wściekłość na system prawny, i chęć poznania prawdy. Zżera mnie to od środka. Ta niesprawiedliwość i ten cichy sposób na pozbycie się i mojej ciotki i mojego pradziadka, pozbycie się problemów. Ludzi, którzy za dużo wiedzą. Ludzi, którzy walczą o prawdę…