Opowiem Wam dwie historie – każda inna, ale obie dowodzące, jak bardzo podważalne są postanowienia sądowe, i jak bardzo trzeba uważać w życiu, żeby się nie wkopać w kłopoty. I trzeba być wiecznie nieufnym wobec wszystkich ludzi i wobec prawa, które niby ma nas chronić przed nadużyciami i posądzeniami, a jednak bardzo często nas zawodzi. (…)
Jedna historia dotyczy nauczyciela w Szkole Podstawowej nr 1 na gdańskiej Morenie. Pedofila. Nie chciałam o nim pisać, żeby nie smucić jego rodziny. Ale uważam, że ta rodzina powinna się nie tylko smucić, ale i wstydzić, że nie pomogła tylu dzieciom, które te nauczyciel w przeciągu kilkudziesięciu lat skrzywdził. Kilka lat temu umorzono jego sprawę, gdzie cała klasa, której był wychowawcą te chory człowiek, pozwała go za zachowania pedofilskie. Za wybieranie słabszych psychicznie ofiar, grzecznych, czasem autystycznych, chłopców. Spanie z nimi na wycieczkach szkolnych. Nie znam szczegółów, bo sprawa była niejawna. Jakoś dziennikarzom o dziwo nie stała się ciekawa do opisania. A MOŻE JEDNAK NIEWYGODNA?? Jednak ponownie pozwano tego samego nauczyciela, gdy wykorzystał kolejnego chłopca kilka lat temu i dzięki lekarzowi, który badał chłopca, sprawa zakończyła się umieszczeniem tego nauczyciela w więzieniu. Chyba tylko na rok… ZWRACAM SIĘ DO WSZYSTKICH, KTÓRZY CHRONILI TEGO CHOREGO PSYCHICZNIE CZŁOWIEKA, żeby się wstydzili, że pisali pismo w jego imieniu starając się oczernić wcześniejsze ofiary, ukazując tych wszystkich skrzywdzonych uczniów jako osoby, które chcą pomówić tego nauczyciela. Takiego dobrego i miłego. Tak, tak, słyszałam, że świetnie uczył. Jednak równie świetnie snuł plany jak wykorzystywać chłopców. (Linki do nielicznych artykułów na ten temat pod tekstem w komentarzach). Podobno chronił go układ gdański. Czy to ci, którzy go chronili, dyrekcja i inni nauczyciele powinni się bać, czy to ja mam się bać, że poruszam ten temat?? Mam być zastraszona jak moja ciotka, o której morderstwie dzisiaj pisałam, szkalowana za to, że porusza tematy ważne, i politycznie zakryte? Czy jakiś dziennikarz będzie na tyle odważny by podjąć się opisania całej tej historii?? Bo ja niestety nie mam aż takich zasięgów. Przydałby się jakiś TVN, czy jakaś Gazeta Wyborcza – ktokolwiek tam, kto opowie historię tych chłopców skrzywdzonych na przestrzeni kilkudziesięciu lat, by dać im wreszcie prawo odetchnąć z ulgą, że TAK! MIELI, KUR*A PRAWO WALCZYĆ O SPRAWIEDLIWOŚĆ. O UMIESZCZENIE ICH OPRAWCY W WIĘZIENIU… Ale jacyś zmanipulowani przez układ gdański nauczyciele napisali petycję za nim do sądu, twierdząc, że to taki dobry człowiek, z pewnością niewinny. Życzę Wam, żebyście kiedyś poznali piekło jakie poznały ofiary tego człowieka. Bo ten człowiek został uniewinniony a niestety sprawa za pedofilstwo po dwudziestu latach od wydarzeń, ulega przedawnieniu. Więc dostał mały wyrok za jednego chłopca, za którym wreszcie stanął murem jakiś przypadkowy lekarz. Który miał jaja, żeby walczyć z chorym systemem broniącym nauczyciela tylko z racji wykonywania zawodu. Jakby to była jego tarcza i oznaka honoru. Nie jest. Tak samo jak wiceprezydent Gdańska Kowalczuk, który co śmieszniejsze, wypowiada się na końcu tego artykułu z Radio Gdansk w sprawie tego nauczyciela, niedługo później sam dostał wyrok za molestowanie nieletniego. Dobrze, że w ogóle dostał… Bo mnie już nic nie zdziwi w tym, jak działa sprawiedliwość sądów.
Druga historia mojego kumpla, który trafił na wiele lat do więzienia za rzekomy gwałt na dziewczynie spoza granic naszego kraju. Dziewczyna uległa wypadkowi po ich spotkaniu i trafiła na długo do szpitala i gdy dostała rachunek za pobyt tam zeznała, że została zgwałcona. Jakaś fundacja zebrała kasę na opłatę jej leczenia, ale ona chciała więcej. Wysłała zdjęcia do fundacji siebie i swoich dzieci ze sznurkami na szyi, żeby pokazać jak bardzo jest zdesperowana, żeby otrzymać więcej. Mimo tego nie dostała, więc poleciała z nożem do urzędników ich zastraszać, ale też tego nie uzyskała. Ostatecznie opuściła Polskę, nikt nie zrobił jej badań psychologicznych, a sama nie wyraziła zgody na zeznania pod wariografem, bo w Polsce niestety są one tylko dobrowolne. Możliwe, że miała jakieś traumy z przeszłości, które wpłynęły na jej szalone zachowanie, jednak facet, którego oskarżała, miał wcześniej dziewczyny, które za nim stanęły murem, że by tego nie zrobił, i on sam stał się ofiarą pomówienia, nie pomogły żadne pikiety pod sądem jego znajomych. Tu zabrakło odpowiedniego układu. Tu zabrakło odpowiednich kontaktów… Stracił tyle lat, których nikt mu już nie odda… Nawet jeśli Trybunał Konstytucyjny orzeknie, że był skazany niewinnie, na co on cierpliwie i naiwnie czeka. Teraz już za późno na naprawienie jego krzywdy.
Trochę już poznałam życie, i mam wrażenie, że niestety jesteśmy w większości naiwnymi obywatelami, wierzącymi, że w razie jakichś kłopotów życiowych, prawo nam pomoże nam się obronić. Wiem już jedno – wszystko zależy od naszych układów, kontaktów, od umiejętności cwaniakowania, grania dobrego wtedy kiedy trzeba, i przed kim trzeba, płacenia za obronę dobrze wyszperanym adwokatom. Nie można siedzieć z założonymi rękoma wierząc, że jeśli się jest o coś oskarżonym niewinnie, to na pewno się z tego wyjdzie cało, bo ktoś nam pomoże. Bo na pewno śledczy do tego dojdą. Nie dojdą… O ile ty nie posmarujesz tam gdzie trzeba, i jeśli jesteś poza układem.
Wniosek: jeśli jesteś ofiarą, ale nie masz odpowiedniego prawnika, i jesteś bezbronny, masz za słabe, albo i żadne układy, to zapomnij, że ktoś ci uwierzy. Przegrasz ze swoim agresorem. I możesz być ofiarą nie tylko pokrzywdzoną przez kogoś, kto nie odbędzie kary za skrzywdzenie ciebie. Gorzej – możesz stać się ofiarą, która zostanie skazana na odbycie kary, bo tak na przykład wypada ułożyć historię, by przypadkiem nie zaburzyć układów zagranicznych, więc dla dobra państwa czasem też ciebie mogą walnąć do więzienia, żeby uciszyć dziennikarską burzę. Ale ja mam nadzieję, że jest jeszcze trochę dziennikarzy, którzy się nie boją trudnych tematów, jeśli ceną jest życie innych… Życie tych, którzy mogą je stracić na zawsze, bo nawet chwila w więzieniu może zaważyć na całym życiu osoby, która choćby była najniewinniejsza, już nigdy tego brudu więzienia z siebie nie zmyje. I dodam, że takiego brudu więzienia za to życzę tym, którzy myślą, że jak są dobrze urodzeni, dobrze ustawieni, to się od niego uchronią…
Photo by Amirr Zolfaghari on Unsplash