Bo najwięcej jest w niej Matki…

– Muszę wracać… – powiedziała stanowczo, ale mimo to nie zaczynała się zbierać. Tak jakby sama siebie przekonywała, sprawiając wrażenie łatwego celu do zmiany zdania.
– Zostań jeszcze. Przecież wieczór dopiero się zaczął! – próba została podjęta – Czemu musisz już wracać?
Nie lubiła o tym mówić. Bo nie chciała, żeby była kojarzona z jakimikolwiek przymusem. I z jakimkolwiek „muszę”.
– Bo najwięcej jest w niej Matki… – odpowiedział jej kolega, wyrozumiale dając jej siłę, by wstała.
– Ale najmniej we mnie Polki! – obroniła dzielnie swoją niepodległość i niezależność Matka, kurwa, Polka, przekierowując uwagę z tego, co w jej odczuciu jest zarzutem ograniczoności wobec jej osoby, na symbol bezczelnej wolności 😉
Continue Reading