Oglądam jak inni nie bolą

Boli mnie każdy centymetr ciała. Wiem dokładnie, gdzie się znajdują moje ramiona, uda, stopy i dłonie po odczuciach bólowych. Zastanawiam się, jak to możliwe wiedzieć, gdzie się jest, gdy nic nie boli. Lub gdy chociaż się nie pamięta o swoim bólu, który czasem można przyćmić używkami czy lekami. Po raz kolejny podjęłam desperacją próbę odejścia od leków przeciwlękowych. Jednak fibromialgia i tężyczka  nie odchodzą od tak. Tęsknię za swoimi łzami i śmiechem, które tłumią mi leki, ale muszę pozostać zimna jak skała, żeby poza emocjami nie odczuwać też dojmującego bólu mięśni i stawów. Muszę znosić kolejki do specjalistów, do endokrynologa, giekologa, urologa, neurologa, psychiatry. I cicho w nich siedzieć czekając, że może któryś pomoże mi wyjść z bólu, lęku i depresji. Muszę być silna, mimo że przecież nie jestem. Nie chcę współczucia, wolę zamknąć się w swojej kryjówce, i stad oglądać, jak inni żyją. Jak nie bolą. Jak tańczą, i zdobywają różne szczyty, prace, domy, partnerów. Jak nie znikają z pola widzenia innych… Jak znaczą dla innych coś więcej niż problem dla rejestratorek medycznych.

Photo by Artem Everest on Unsplash

Continue Reading

Nikt nie ma prawa rządzić Twoim życiem

Trochę miałam czasu na refleksję nad tym, czy warto być szczerym i wykładać siebie na tacy innym – nie, nie warto. Ludzie nas wtedy obszczają i wyśmieją. Ale ja nie robię żadnych rzeczy dlatego, że „warto”. To co robię, a także piszę, jest z potrzeby serca. To czego teraz bardzo chcę teraz, to pozbyć się lęków i braku zaufania do ludzi, bo trochę mnie życie zorało podłymi istotami, o których nikt by z zewnątrz nie pomyślał, że mogą niszczyć innych.
Kobiety, jeśli czujecie się zaszczute w swoich związkach, jeśli czujecie, że straciłyście swoją wartość, jeśli ktoś Wami i Waszym życiem rządzi, jeśli decyzja co do tego, gdzie mieszkacie, pracujecie, z kim się przyjaźnicie i spotykacie, ile macie dzieci i ile godzin możecie z nimi spędzać, nie należy w ogóle do Was, to znaczy, że oddałyście swoje życie komuś, kto na nie nie zasługuje – komuś kto traktuje je jak swoją własność. Jest takich kobiet wiele, i najcześciej tracą swoje siły po porodach, gdy osłabione nimi i bez sił na chodzenie do pracy, stają się na jakiś czas zależne. I często z tej zależności już nie potrafią wyjść… Sił dziewczyny życzę, i wsparcia w innych. I umiejętności wyplątywania się z sieci zależności. Nie musicie być z kimś, żeby być wartościowe. Nie musicie też dużo zarabiać by mieć wartość. To bzdury. Samotne matki mają nieocenioną wartość. I nikt ich wartości zaprzeczyć nie może – bo robią za dwoje, albo i za miliony. Bo dbają o życie kolejnych ludzi oddając swoje własne. A życie ludzkie ma najwyższą wartość – i tylko osobami, które cenią nasze życia, warto się otaczać. Innych należy z niego usuwać.
Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i niemowlę
Continue Reading

Czy ja w ogóle jeszcze JESTEM?

Nie pamiętam już, jaki miałam ulubiony kolor. Czy niebieski jak niebo, spokój i smutek? Czy ciemnoczerwony jak wino, w które często patrzyłam odwracając wzrok od życia? A może zielony jak trawa, w której tak bardzo lubię się cała topić? Czy jednak żółty jak słońce, w które teraz patrzę oślepiając zmysł wzroku, bo już nie wierzę moim oczom? I kieruję moje ciało spragnione ciepła do jego promieni, którym jako jedynym pozwalam się pieścić. Nie wiem już sama, czy jestem bardziej spragniona bliskości, czy jednak mocniej się jej boję. Niczego już zresztą nie jestem pewna (…)

Continue Reading