Chcemy być wolni
R.I.P. Radiowa Trójko
No i kurwa ryczę. Przez popierdoleńców rządzących naszym krajem. I naszym życiem.
Wyrosłam na radiowej Trójce. Kochałam ją. Ale została zgwałcona i ubezwłasnowolniona, i już nigdy nie będzie taka sama. Skurwiła się, zostając do tego skurwienia przymuszona. Co się stało z Moją Trójką? I co się stało z Moją Polską?!!!
Wczoraj z Trójki odszedł ktoś, kto z Programem III Polskiego Radia kojarzył się jednoznacznie: Marek Niedźwiecki. Pracował w niej od 5 kwietnia 1982 roku, towarzysząc mi już w moim życiu płodowym (urodziłam się dziewięć miesięcy później). Odszedł na znak protestu za podważenie wygranej notowania jego Listy przebojów, którą okazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój” .
Nie dziwię się decyzji Niedźwieckiego. Bo gdzie podziała się wolność wyboru i wolność słowa? Gdzie demokracja??? Reżim zabija nas od środka. I pozostało nam chyba tylko wzdychać kurwami, i walczyć chujami, żeby sprawdzić, czy jeszcze jest jakakolwiek wolność… I pluć tymi słowami zmieszanymi z rozpaczą.
Trójka straciła serce tracąc Niedźwieckiego. Ale czasem trzeba coś stracić, żeby w końcu coś zyskać… R.I.P. Trójko. Na szczęście jesteśmy narodem walecznym i bardzo wierzącym. Bo wierzymy w zmartwychwstanie. A na razie musimy przeżyć fakt, że „Nasza Trójka już nie istnieje” – jak napisał kompozytor Zbigniew Preisner.
W związku z zaistniałą sytuacją, muzycy „Organek” i Dawid Podsiadło przerwali współpracę z Trójką i wydali oświadczenia:
Organek: „Z ogromnym żalem i smutkiem informujemy, iż zespół ØRGANEK zawiesza współpracę z Trójka – Program 3 Polskiego Radia na czas nieokreślony. Trójka była naszym domem od samego początku istnienia zespołu, dzięki niej mogliśmy przeżyć wiele wzruszeń i radości. Niegdyś gwarant jakości i wolności artystycznej, dziś, na naszych oczach staje się symbolem dewastacyjnej polityki obecnych władz Polskiego Radia.
Bezpośrednim powodem naszej decyzji jest usunięcie piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” Kazika z ostatniego notowania LP3. Zwalnianie niezależnie myślących dziennikarzy, polityczna ingerencja w ramówkę, atmosfera nagonki i zastraszenia oraz cenzura, to standardy mediów reżimowych z krajów niedemokratycznych.
Nigdy się na to nie zgodzimy. Czekamy aż wróci NASZA Trójka. NO PASARAN”.
Dawid Posiadło: „Trudno bez emocji patrzeć na kolejny przykład demolowania kultury. Trójka miała zawsze specjalne miejsce w moim sercu, a o istnieniu kultowej listy słyszałem od urodzenia. Muzyczna redakcja Trojki od początku bardzo wspierała mnie i moją twórczość, za co zawsze będę wdzięczny.
Ale jeżeli na dzisiejszej antenie PR3, polityka jest ważniejsza niż muzyka, jeżeli piosenka powoduje powrót najgorszych komunistycznych praktyk, które znam tylko z książek i opowieści, to myślę, że moje utwory też nie powinny być grane na tej antenie, dopóki twórcza wolność słowa nie wróci na fale Trójki”.
Photo by Abbas Tehrani on Unsplash
Czy jesteś w dobrym miejscu?
I stało się.
Zamknęliśmy się
przed światem,
którego zawsze się baliśmy.
A teraz boimy się go najbardziej (…)
Każdy ma swoją wieżę samotności
Odszukałam opowiadanie o żyjącym samotnie trędowatym człowieku, które oddaje idealnie stan ducha nie jednego dzisiaj człowieka. Tej samotności jaka dotyka ludzi, którzy muszą ukrywać się przed innymi. Szczególnie jeśli są chorzy. Nawet jeśli czujemy się dziś kurewsko samotni, to mamy samych siebie – poświęćmy ten czas sobie. I najbliższym, jeśli mamy to szczęście, że dzielimy z kimś tę naszą samotność (…)
Koronawirus – nie wstydźmy się go bać
Niektórych doprowadza do pasji panika związana z koronawirusem. Wkurzają się, że wszędzie tylko te newsy o tym wirusie, że nie ma miejsc, gdzie można pójść spokojnie, bo wszystko już prawie pozamykane, a w sklepach brakuje produktów. Ale może jednak wypada być teraz nieco bardziej wyrozumiałym, a także przezornym. Czy to nie jest ten właśnie moment? Dla mnie te osoby, które totalnie bagatelizują problem z nowym wirusem są podobne do antyszczepionkowców, którzy nie znajdują racjonalnych przesłanek w tym, by się chronić przed groźnymi chorobami.
Zbyt racjonalni ludzie mogą skończyć tak jak mały chłopiec (na zdjęciu) w filmie Dekalog I (reż. Krzysztof Kieślowski), którego tata w sposób naukowy obliczył mu, kiedy może jeździć na łyżwach po lodzie, bo wtedy „na pewno” ten lód się pod nim nie zawali. NIC NIE MA NA PEWNO. I NICZEGO W ŻYCIU DO KOŃCA NIE PRZEWIDZISZ. ANI NICZEGO NIE OBLICZYSZ NA 100 %.
Sama staram się śmiać z zakupów, czy z utknięcia w domu, czy z robienia nalewek powyżej 60%, żeby wybić bakterie mocnym alkoholem. Bo w ogóle zawsze się śmieję ze wszystkiego co sprawia problemy i ból różnego rodzaju. To jest naturalny proces obronny, żeby nie oszaleć pod wpływem stresu, czyli właśnie nie „spanikować” za bardzo na przykład. Poprzez śmiech wytwarzamy serotoninę, nawet jeśli czymś się bardzo martwimy. I szczerze wcale mi nie do śmiechu, tylko staram się uśmiechać MIMO WSZYSTKO. Trzeba racjonalnie spojrzeć na to co się dzieje, i co może nas dotknąć oraz naszych bliskich, ale nie tylko patrząc na liczny, bo one też kłamią… Bo ile osób chociażby wcale nie jest zdiagnozowanych mimo, że ma wirusa i jest tylko nosicielem. I jeśli mamy rozum i sumienie to powinniśmy przestrzegać pewnych zasad, które będą świadczyć o tym, że nie jesteśmy skończonymi idiotami i egoistami. Także pośmiać się można, ale nie narażać siebie ani bliskich na zarażenie. Polacy często łamią reguły, i robią to zazwyczaj po kryjomu i w sposób perfidny. Myślą zazwyczaj o sobie, oraz o swoim wizerunku: oby wyjść na twardziela, który się niczego nie boi. Często jak się źle czują i tak wyjdą na przykład do sklepu, bo nie przejmują się innymi. Zarażaliśmy się jednak dotąd mniejszym syfem, łatwiej uleczalnym, i mniej zarażalnym. Teraz gdy przychodzi do nas coś na obraz „Dżumy” powinniśmy porzucić schemat wiecznie kombinującego jak się nie poddać jakimś narzuconym obostrzeniom, Polaka. Powstrzymajmy się od zabawy, żeby za rok nie zorientować się, że kilku osób z naszej imprezy brakuje… Bądźmy odpowiedzialni, nie igrajmy z losem. A jak naciskają na Was znajomi, albo nawet rodzina, byście olali te całe procedury, to nie bójcie się im powiedzieć NIE. A jak to nie pomoże, to dobitniej, żeby do nich dotarło: PIERDOLCIE SIĘ. Wtedy na pewno się odpierdolą. Ja wiem, ciężko się wychodzi ze schematów. Ale pomyślcie: czy chcecie mieć całe życie wyrzuty sumienia, że pomagaliście w rozprzestrzenianiu się wirusa, który może być śmiertelny dla tych, których odporność jest niska, bądź zerowa? Czy też wolicie poczuć, że zrobiliście wszystko co można, by zapobiec tragedii zbiorowej? Nie wstydźcie się bać! Ale nie zabijajcie strachu przez wypieranie jego. Tak jak to robią na przykład Ci studenci śpiewający radośnie: „Korona chuja zrobi nam” z Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie i pewnie wielu innych, którzy teraz się nudzą, i myślą, że to świetny okres na zabawę. Koronaferie… (filmik po moim wpisie został usunięty dla szerszej publiczności https://www.facebook.com/watch/?v=140903427266661).
Myślę, że nie jedna z tych osób ma wyrzuty sumienia, ale się wstydzi tego przed innymi. Bo każdy chce udawać twardego. PRZESTAŃMY SIĘ WSTYDZIĆ, ŻE JESTEŚMY SŁABI! Tak, jesteśmy tylko ludźmi, chorobliwymi i śmiertelnymi istotami. I żaden z twardzieli, który nabija się z koronawirusa niemalże ocierając się o siebie, NIE JEST BOHATEREM! Bo co to za bohaterstwo śmiać się ze śmierci! Tak samo popisał się Rudy Gobert – gwiazda Utah Jazz, ostentacyjnie dotykając mikrofonów, a potem rzeczy swoich kolegów w szatni przez co nie tylko sam się zaraził, ale też swojego kolegę Donovan Mitchell.
Walczyć z chorobą poświęcając na to swoje dobra (zarobki/przyjemności/różne plany) to już pewnego rodzaju bohaterstwo. Pomagać innym się uchronić przed nią, tym bardziej. Rozróżnijmy to. I bądźmy rozsądni. Przestańmy zgrywać cwaniaków. I tak mamy przejebane bo brakuje nam lekarzy i sprzętu w szpitalach. Po co pogarszać tę sytuację? Więc mydła używajmy jakbyśmy mieli zaburzenia obsesyjne, maseczki zakładajmy nawet jeśli wyglądamy w nich jak debile, i róbmy zapasy żywności i środków czystości jak chorzy na nerwicę lękową. I nie spotykajmy się z innymi jak nie musimy, nawet jeśli wychodzimy tym samym na panikarzy. I dobrze! Przynajmniej przeżyjemy. Nawet jeśli jako wariaci…
😉
Kim byś CHCIAŁA BYĆ?
– Mamo, kim chciałabyś być w przyszłości?
– Yyyyy – zatkało mnie. Moja córka potraktowała mnie jakbym nie doszła do żadnej przyszłości. Jakby WSZYSTKO było jeszcze przede mną. Jakże miła perspektywa! (…)
Czemu pisarz zamyka nas w zdaniach?
Bo pisarz spojrzy i zobaczy więcej niż ktoś inny. Bo pisarz usłyszy, powtórzy to w myśli, by mu z nich to nie wypadło, i doda kilka swoich. A z tego stworzy więcej niż przeżył (…)
List do Prezydenta Dudy od takiej tam Matki Polki
Szanowny Panie Prezydencie!
Zacznę od tego, że naprawdę Panu współczuję, że jest Pan tylko pionkiem w grze. Bo to oznacza, że nie jest Pan traktowany jako cel, tylko jako środek. Czyli nie jak podmiot, tylko przedmiot. Straszne, naprawdę straszne. I że nie czuje Pan się na siłach by naprawdę rządzić, mimo że ma Pan do tego pełne prawo. To okropne być aż tak zmanipulowanym jak Pan. I wiem, że pewnie, jeśli by się Pan zbuntował, i działał w zgodzie z własnym sumieniem, to zamieniono by pewnie Pana na inny, bardziej posłuszny model. Ale obiecuję, że jeśli Pan prawdziwie odda się społeczeństwu, to społeczeństwo to doceni. Prędzej czy później… Ale na pewno na kartach historii stałby się Pan bohaterem, jeśli postawiłby się Pan temu co złe. Manipulanctwo ma krótkie nogi, ale niesie spustoszenie. Spójrzmy choćby na Hitlera. Wszyscy wiemy dzisiaj, że jego sposób mówienia i jego charyzma wpłynęła na zaślepienie ogromu ludzi, i dziś tylko psychopaci popierają to, co on głosił. Czasem po prostu trzeba dystansu i upłynięcia pewnego czasu by dostrzec, to co złe za zabiegami psychopatycznymi, wypływającymi z intencji wyzbytych wrażliwości na ludzi. Więc czy chce Pan być kiedyś oceniony jako tchórz i poddany manipulacjom kaleka emocjonalny? Czy jako bohater? Nie tylko przez ludzi, ale i przez Boga (…)
Oh Stone – spełnienie ukrytych marzeń
Więcej o seksedukacji, jak i o tantrze, no i w ogóle o seksie, i tym podobnych fajowych rzeczach pisać chcę i będę, więc pomyślałam, że warto pochwalić tę nową stronkę, która dopiero co powstała. Nie z martwych. Ale z marzeń. O wolności. Słowa, czynu i myśli. Nie czujcie, że zamieniam się w zaganiaczkę. Absolutnie nie. Kupować należy tylko to czego się pragnie. Ale czasem nasze pragnienia są nam po prostu nieznane, więc warto poznawać nowe rzeczy.
Pamiętajcie codziennie, aby spełniać swoje nawet najbardziej zaskakujące marzenia. Nawet jeśli zaskakują one Was samych z taką samą mocą jak innych!