Szukasz czasem w ogródku starej kości, którą lubisz się czasem pobawić i znów schować ją gdzieś głęboko pod ziemią, wiedząc, że i tak nikt inny jej znajdzie. Znasz jej smak, i nie umiesz z niego zrezygnować, chociaż wiesz, że ona nie chciałaby leżeć w niczyim innym ogrodzie, ani być gryzioną przez nikogo innego. (…)
Ta kość nie rusza się sama. Czeka aż to ty ją wyjmiesz z ciemnej otchłani ziemi, i pokażesz jej słońce. Tylko z Tobą się bawi. Tylko z Tobą ożywa. Nie ma jak oddychać bez ciebie, ani się poruszać. Nie ma jak żyć.
Ta kość marzy, żebyś wsadził ją na swoje legowisko, i nikogo do niej nie dopuszczał. Żebyś jej bronił, warczał, jeśli ktoś by chciał ją dotknąć albo ukraść. Żebyś nie chował jej w ciemnicy, tylko dał żyć w świtle dziennym. Żebyś umiał się nią chwalić, i nie brał jej w swoje usta tylko wtedy, gdy brakuje ci innej rozrywki. Żebyś nie traktował jej jak zabawki, którą lubisz się czasem fajnie zabawić, a jak ukochany przedmiot. Bez którego byś nie umiał zasnąć. I przy którym chciałbyś budzić się po wieczność.
Photo by Sasha Sashina on Unsplash