List matki chorego dziecka

„Cześć!

jestem Nikim Ważnym – mamą trójki dzieci, w tym jednego niepełnosprawnego. Długo wstydziłam się o tym mówić. Ale czego tu się kurwa wstydzić? I przed kim mam się ukrywać, skoro już i tak odeszłam z tego świata? I tak nikt już na mnie nie patrzy, i nikt nie widzi we mnie tego kim BYŁAM przedtem. (…)

BYŁAM… Jak ja się teraz z tego śmieję, że kiedyś czułam, że JESTEM KIMŚ. Tak jakby to, KIM BYŁAM w pracy było ważne. Ale wszystko się popierdoliło.

Czy to, że ktoś jest chory, a tym bardziej opiekuje się kimś chorym, dyskwalifikuje go w życiu? Czy nie powinno być na odwrót? Czy nie powinno się pomagać słabszym? Jednak kończy się na tym, że wszyscy którzy mają problemy, ukrywają je w jaskiniach mieszkań przelewając je łzami w poduszkę, dusząc się tym, że nikt nas nie rozumie i nie chce dostrzec. A my pomagamy innym w tym, żeby sobie wiedli szczęśliwe życie z dala od naszych problemów, wycofując się z niego. I z pracy. A inni często myślą, że się tak ustawiłyśmy: zasiłki bierzemy i sobie OD-PO-CZY-WA-MY. Taaa, ochłapy dostajemy, jeżeli je w ogóle wywalczymy, nie mogąc potem podjąć żadnej pracy, żadnego zlecenia, żadnej umowy o dzieło, bo i to nam odbiorą. Więc walimy głową w mur z poczucia bezsilności, i oddajemy nasze życie, nasze kariery, nasze zdrowie, naszą urodę, i nasze spełnienie tym, którzy tylko na nas mogą polegać: dzieciom. Które może nawet nigdy tego nie docenią. A nasz odpoczynek to gorzka kawa, którą popijamy hektolitrami łez.  

Czemu nie możemy mieć wsparcia od Państwa, a zarazem próbować gdzieś dorobić, żeby podnieść się na duchu, i poczuć, że znaczymy coś więcej niż służebnice pańskie? My tylko chcemy żyć GODNIEJ!!! Godność to podstawowe prawo człowieka. Gdzie ona jest? Czemu ona jest deptana? Czemu zamienia się nas w niewolnice, które za to, że MUSZĄ być z chorymi dziećmi w czterech ścianach dostają te swoje zasiłki, decydując się często na poświęcenie kariery, mimo że my, matki niepełnosprawnych dzieci, jesteśmy często heroskami, i dałybyśmy radę również pracować łącząc to z opieką nad dziećmi, albo czasem opłacać opiekę dla niego, oby tylko móc gdzieś coś jeszcze zrobić, coś innego niż gotowanie, sprzątanie, podmywanie, usługiwanie, wożenie do lekarzy i na rehabilitację. My nie chcemy być naznaczone tym chujowym tytułem Matki Polki. To nie jest dla nas wyrafinowany tytuł. On nam się kojarzy z naszą tragedią, z naszą codzienną kwarantanną… My chcemy być też kobietami, a może i biznesmenkami, sportsmenkami, a jak nam się zamarzy, to i kurwa modelkami. Bo mamy do tego prawo, jak każdy! Prawo, by spełniać się na różnych polach w życiu. A zasiłek oczywiście, że też się nam należy, i to nie jest jałmużna, po którą mamy klękać. Nie, my nikomu łaski nie robimy. Państwo płaci nam za to, że same się opiekujemy chorymi w społeczeństwie, bo w Polsce nie ma lepszej opieki niż matki. My odpierdalamy wielką robotę. Ale jest to bezczelność, że nie mamy prawa do pracy jeśli jesteśmy na zasiłku – bo my chcemy poprawiać nasz los. Wychodzić z depresji, zarabiać na tym, co potrafimy, a nie marnować nasz talent. Oddajcie nam nasze podstawowe prawo! Oddajcie nam godność… Dajcie nam szansę pokazać co potrafimy. I otwórzcie swoje ślepe z powodu oślepiającej wam władzy oczy, że my dużo potrafimy dać z siebie, bo jesteśmy silniejsi niż inni. Bo na co dzień ćwiczymy nosząc nasz „ciężar”.

Ile matek, które ma prawo do zasiłków pracuje? Ile rezygnuje na rzecz często minimalnych zarobków? Oczywiście, że prawie żadna. Bo to nie jest realne iść do pracy, w której się zarobi nawet mniej niż „siedząc” na zasiłku, podczas gdy ktoś przecież musi się zająć tym dzieckiem – więc musimy też mieć pieniądze na tę opiekę. I owszem i tak pól dnia będziemy ją sprawować, ale przynajmniej trochę odciążymy nasze ramiona od tego ciężaru, od tego naszego krzyża… Tak bardzo pragniemy likwidacji barier. A widzimy te bariery jak ścianę niemożliwą do przekroczenia. Ten zakaz wstępu do życia społecznego, który nas często boli bardziej niż choroba naszego dziecka.  

Czy mamy wiecznie udawać, że wszystko jest w porządku, jeśli nie jest? Czy mamy wiecznie udawać, że jesteśmy szczęśliwi, jeśli nie jesteśmy? Czy musimy cicho cierpieć wykluczenie, zamiast przejść do normalności z tym, co dla wielu nienormalne? I wbić się do społeczeństwa z naszymi „problemami” – czyli dziećmi chorymi lub z jakimiś zaburzeniami. Czy to my mamy się kryć, czy inni zacząć nas akceptować i wspierać?

Ile mam i ojców udaje przed innymi, że nie ma żadnych problemów z chorymi dziećmi?! Ile z nich ma depresję, i to wypiera? Ile czuje się niezrozumianymi, i odepchniętymi przez społeczeństwo? Ile zrezygnowało z pracy, albo odchodziło wiele razy gdy tylko zbliżały się wakacje? Bo kto zajmie się dziećmi, które nie funkcjonują tak łatwo jak inne, wtedy gdy nie ma chociaż tych kilku godzin dziennie szkoły czy przedszkola? Kto inny, niż Ci cisi bohaterzy – rodzice niepełnosprawnych dzieci.

Pozdrawiam wszystkich, którzy są po tej stronie bariery.

Z wyrazami współczucia,

Wasza Matka Polka”

 

Photo by Sharon McCutcheon on Unsplash

Continue Reading

Rozparowanie

Ostatnio popsuł mi się Telefon. Miałam na nim zainstalowaną Aplikację Mobilną mojego banku, i każdy przelew potwierdzałam poprzez nią. Kupiłam Nowy Telefon, i mimo że zainstalowałam tę samą Aplikację, nie mogłam dokończyć żadnej płatności, bo Aplikacja nadal szukała Telefonu, którego już nie było. Zadzwoniłam do mojego banku pytając, czy robię coś nie tak. (…)

Continue Reading

A to Polska właśnie

„- Po całym świecie możesz szukać Polski, panno młoda, i nigdzie jej nie znajdziecie.

– To może i szukać szkoda.

– A jest jedna mała klatka –
o, niech tak Jagusia przymknie rękę pod pierś.

– To zakładka gorseta, zeszyta troche przyciaśnie.

– A tam puka?

– I cóż za tako nauka?
Serce!?

– A to Polska właśnie.”

(Stanisław Wyspiański, „Wesele”)

Continue Reading

Głosuj jeśli chcesz poczuć, że masz znaczenie

Nawet jeśli myślisz, że to totolotek, i szansa na to, co wybierzesz jest może niewielka, lub totalnie niewiadoma. I nawet jeśli wolisz, żeby to był „chybił trafił”, to i tak musisz „wykupić” los. Nawet jak nie wygrasz, to poczujesz się dobrze, że starasz się przyczynić do swojej wygranej Bo poczujesz, że Twój los jest w Twoich rękach. Nawet jeśli nie jesteś pewien kto jest najlepszy, to przynajmniej pewnie wiesz, kto jest gorszy, i tego kogoś możesz zdyskwalifikować swoim głosem. Bo powiedzieć NIE to już dużo. Przeciwstawić się temu, czego nie chcesz, a nie czekać na innych aż zrobią to za nas, to jest już COŚ. Jak oddalasz się od tego, co złe, to w końcu dopłyniesz do tego co dobre, nawet jeśli boisz się tego co nieznane. I ta zasada powinna obowiązywać wszędzie. Tak samo jak w związkach, jeśli tkwisz w relacji, która ci nie daje szczęścia, to marnujesz swój los. Bo możesz odejść, żeby przyczynić się do  ZMIANY NA LEPSZE. Nawet jeśli nie wiesz, co cię do końca czeka, to najważniejsze, że nie jesteś bierny. Tylko działasz, i żyjesz, a nie czekasz na innych, którzy może wcale Ci nie pomogą.

Nie czekaj na cud. Żeby wygrać, trzeba grać. Nawet jeśli szanse są niewielkie, to najważniejsze, że SĄ. I wszystko zależy od nas. Nawet CUD!

Continue Reading

Tylko nieludzie odbierają godność ludziom

Podstawowym prawem człowieka jest jego GODNOŚĆ. I każdy człowiek musi szanować innych ludzi potwierdzając tym samym swoją godność. A Ci, którzy depczą godność innych ludzi powinni odpowiadać przed sądem za znieważanie innych: ludzkim. Ale też i BOŻYM.
CI, KTÓRZY MÓWIĄ O LUDZIACH, ŻE NIE SĄ LUDŹMI, A IDEOLOGIĄ, SZERZĄ TAK NAPRAWDĘ NAZISTOWSKĄ – ANTYDEMOKRATYCZNĄ I RASISTOWSKĄ – IDEOLOGIĘ, OKAZUJĄC SIĘ SAMI BYĆ NIELUDŹMI. Całkiem jak Hitler. Nawet jeśli w uśmiechniętej masce. I tyle się kurwa osób na tę maskę nabiera, że ja pierdolę. I szkoda mi ich, a z drugiej strony te osoby przyczyniają się do zaniku wartości moralnych, więc nie chcę, byśmy ciągle pobłażali ich naiwności. I wiem, nie jedna osoba powie: jakim cudem przeklinając mogę mówić o moralności? A ja odpowiem tak: BO SIĘ, KURWA, NIE DA INACZEJ… Bo wtedy nikt nie słucha, i nie zwraca uwagi. A ja chcę, żeby pewne rzeczy były usłyszane. Dzisiaj trzeba zejść ze swoim poziomem najniżej, żeby być zauważonym i wysłuchanym. Takie czasy. Więc się do nich dostosowuję.
Osądzajmy tych, którzy nas znieważają. Nie dajmy sobą manipulować. Brońmy innych, bo oni kiedyś obronią nas. I kochajmy się, ja pierdolę! Bo tylko miłość jest ważna w życiu. A nie kurwa, dzielmy. Bo nienawiść prowadzi donikąd. Nawet jeśli jest ubrana w ładne, puste, choć pokolorowane na słodki róż, słówka.
Photo by Yoav Hornung on Unsplash
Continue Reading

Chcemy być wolni

Kocham gdańską Zaspę choćby już dlatego, że z niej pochodzę. I za bloki do nieba. Za wiatr między nimi, uniemożliwiający czasem poruszanie się, ale zmuszający do walki z nim. Za zapach morza, którym się na niej oddycha. Za masę emocji, które na niej zostawiłam i z niej zabrałam. Za pierwsze kroki, pierwsze słowa, pierwsze, najczystsze przyjaźnie, pierwsze piwo na placu zabaw, pierwszy pocałunek na trzepaku.  Za wielość ludzi, których stamtąd wzięłam do swojego serca wraz z ich podejściem do życia. Za wolność, której od nich tam się właśnie nauczyłam. Jak o nią walczyć, i jak z niej korzystać.
A dziś jeszcze mocniej kocham moją Zaspę. Za ten transparent powiewający wolno hasłem „Twój ból jest lepszy niż mój”Wyraz buntu, niezależności i solidarności z tymi, którzy odeszli z radiowej Trójki w imię wolności właśnie. Honorowo. 
Wolność każdy kocha, tylko nie każdy rozumie, że ją traci dzień za dniem, nitka za nitką. Nie dajmy się nawlec na czyjąś szpulkę!
zdj. Piotr Hukało – fotografia / Trojmiasto.pl
Continue Reading

R.I.P. Radiowa Trójko

 

No i kurwa ryczę. Przez popierdoleńców rządzących naszym krajem. I naszym życiem.
Wyrosłam na radiowej Trójce. Kochałam ją. Ale została zgwałcona i ubezwłasnowolniona, i już nigdy nie będzie taka sama. Skurwiła się, zostając do tego skurwienia przymuszona. Co się stało z Moją Trójką? I co się stało z Moją Polską?!!!

Wczoraj z Trójki odszedł ktoś, kto z Programem III Polskiego Radia kojarzył się jednoznacznie: Marek Niedźwiecki. Pracował w niej od 5 kwietnia 1982 roku, towarzysząc mi już w moim życiu płodowym (urodziłam się dziewięć miesięcy później). Odszedł na znak protestu za podważenie wygranej notowania jego Listy przebojów, którą okazała się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój” .
Nie dziwię się decyzji Niedźwieckiego. Bo gdzie podziała się wolność wyboru i wolność słowa? Gdzie demokracja??? Reżim zabija nas od środka. I pozostało nam chyba tylko wzdychać kurwami, i walczyć chujami, żeby sprawdzić, czy jeszcze jest jakakolwiek wolność… I pluć tymi słowami zmieszanymi z rozpaczą.

Trójka straciła serce tracąc Niedźwieckiego. Ale czasem trzeba coś stracić, żeby w końcu coś zyskać… R.I.P. Trójko. Na szczęście jesteśmy narodem walecznym i bardzo wierzącym. Bo wierzymy w zmartwychwstanie. A na razie musimy przeżyć fakt, że „Nasza Trójka już nie istnieje” – jak napisał kompozytor Zbigniew Preisner.
W związku z zaistniałą sytuacją, muzycy „Organek” i Dawid Podsiadło przerwali współpracę z Trójką i wydali oświadczenia:

Organek: „Z ogromnym żalem i smutkiem informujemy, iż zespół ØRGANEK zawiesza współpracę z Trójka – Program 3 Polskiego Radia na czas nieokreślony. Trójka była naszym domem od samego początku istnienia zespołu, dzięki niej mogliśmy przeżyć wiele wzruszeń i radości. Niegdyś gwarant jakości i wolności artystycznej, dziś, na naszych oczach staje się symbolem dewastacyjnej polityki obecnych władz Polskiego Radia.

Bezpośrednim powodem naszej decyzji jest usunięcie piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” Kazika z ostatniego notowania LP3. Zwalnianie niezależnie myślących dziennikarzy, polityczna ingerencja w ramówkę, atmosfera nagonki i zastraszenia oraz cenzura, to standardy mediów reżimowych z krajów niedemokratycznych.

Nigdy się na to nie zgodzimy. Czekamy aż wróci NASZA Trójka. NO PASARAN”.

Dawid Posiadło: „Trudno bez emocji patrzeć na kolejny przykład demolowania kultury. Trójka miała zawsze specjalne miejsce w moim sercu, a o istnieniu kultowej listy słyszałem od urodzenia. Muzyczna redakcja Trojki od początku bardzo wspierała mnie i moją twórczość, za co zawsze będę wdzięczny.

Ale jeżeli na dzisiejszej antenie PR3, polityka jest ważniejsza niż muzyka, jeżeli piosenka powoduje powrót najgorszych komunistycznych praktyk, które znam tylko z książek i opowieści, to myślę, że moje utwory też nie powinny być grane na tej antenie, dopóki twórcza wolność słowa nie wróci na fale Trójki”.

Photo by Abbas Tehrani on Unsplash

Continue Reading

Każdy ma swoją wieżę samotności

Odszukałam opowiadanie o żyjącym samotnie trędowatym człowieku, które oddaje idealnie stan ducha nie jednego dzisiaj człowieka. Tej samotności jaka dotyka ludzi, którzy muszą ukrywać się przed innymi. Szczególnie jeśli są chorzy. Nawet jeśli czujemy się dziś kurewsko samotni, to mamy samych siebie – poświęćmy ten czas sobie. I najbliższym, jeśli mamy to szczęście, że dzielimy z kimś tę naszą samotność (…)

Continue Reading

Koronawirus – nie wstydźmy się go bać

Niektórych doprowadza do pasji panika związana z koronawirusem. Wkurzają się, że wszędzie tylko te newsy o tym wirusie, że nie ma miejsc, gdzie można pójść spokojnie, bo wszystko już prawie pozamykane, a w sklepach brakuje produktów. Ale może jednak wypada być teraz nieco bardziej wyrozumiałym, a także przezornym. Czy to nie jest ten właśnie moment? Dla mnie te osoby, które totalnie bagatelizują problem z nowym wirusem są podobne do antyszczepionkowców, którzy nie znajdują racjonalnych przesłanek w tym, by się chronić przed groźnymi chorobami.
Zbyt racjonalni ludzie mogą skończyć tak jak mały chłopiec (na zdjęciu) w filmie Dekalog I (reż. Krzysztof Kieślowski), którego tata w sposób naukowy obliczył mu, kiedy może jeździć na łyżwach po lodzie, bo wtedy „na pewno” ten lód się pod nim nie zawali. NIC NIE MA NA PEWNO. I NICZEGO W ŻYCIU DO KOŃCA NIE PRZEWIDZISZ. ANI NICZEGO NIE OBLICZYSZ NA 100 %.
Sama staram się śmiać z zakupów, czy z utknięcia w domu, czy z robienia nalewek powyżej 60%, żeby wybić bakterie mocnym alkoholem. Bo w ogóle zawsze się śmieję ze wszystkiego co sprawia problemy i ból różnego rodzaju. To jest naturalny proces obronny, żeby nie oszaleć pod wpływem stresu, czyli właśnie nie „spanikować” za bardzo na przykład. Poprzez śmiech wytwarzamy serotoninę, nawet jeśli czymś się bardzo martwimy. I szczerze wcale mi nie do śmiechu, tylko staram się uśmiechać MIMO WSZYSTKO. Trzeba racjonalnie spojrzeć na to co się dzieje, i co może nas dotknąć oraz naszych bliskich, ale nie tylko patrząc na liczny, bo one też kłamią… Bo ile osób chociażby wcale nie jest zdiagnozowanych mimo, że ma wirusa i jest tylko nosicielem. I jeśli mamy rozum i sumienie to powinniśmy przestrzegać pewnych zasad, które będą świadczyć o tym, że nie jesteśmy skończonymi idiotami i egoistami. Także pośmiać się można, ale nie narażać siebie ani bliskich na zarażenie. Polacy często łamią reguły, i robią to zazwyczaj po kryjomu i w sposób perfidny. Myślą zazwyczaj o sobie, oraz o swoim wizerunku: oby wyjść na twardziela, który się niczego nie boi. Często jak się źle czują i tak wyjdą na przykład do sklepu, bo nie przejmują się innymi. Zarażaliśmy się jednak dotąd mniejszym syfem, łatwiej uleczalnym, i mniej zarażalnym. Teraz gdy przychodzi do nas coś na obraz „Dżumy” powinniśmy porzucić schemat wiecznie kombinującego jak się nie poddać jakimś narzuconym obostrzeniom, Polaka. Powstrzymajmy się od zabawy, żeby za rok nie zorientować się, że kilku osób z naszej imprezy brakuje… Bądźmy odpowiedzialni, nie igrajmy z losem. A jak naciskają na Was znajomi, albo nawet rodzina, byście olali te całe procedury, to nie bójcie się im powiedzieć NIE. A jak to nie pomoże, to dobitniej, żeby do nich dotarło: PIERDOLCIE SIĘ. Wtedy na pewno się odpierdolą. Ja wiem, ciężko się wychodzi ze schematów. Ale pomyślcie: czy chcecie mieć całe życie wyrzuty sumienia, że pomagaliście w rozprzestrzenianiu się wirusa, który może być śmiertelny dla tych, których odporność jest niska, bądź zerowa? Czy też wolicie poczuć, że zrobiliście wszystko co można, by zapobiec tragedii zbiorowej? Nie wstydźcie się bać! Ale nie zabijajcie strachu przez wypieranie jego. Tak jak to robią na przykład Ci studenci śpiewający radośnie: „Korona chuja zrobi nam” z Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie i pewnie wielu innych, którzy teraz się nudzą, i myślą, że to świetny okres na zabawę. Koronaferie… (filmik po moim wpisie został usunięty dla szerszej publiczności https://www.facebook.com/watch/?v=140903427266661).
Myślę, że nie jedna z tych osób ma wyrzuty sumienia, ale się wstydzi tego przed innymi. Bo każdy chce udawać twardego. PRZESTAŃMY SIĘ WSTYDZIĆ, ŻE JESTEŚMY SŁABI! Tak, jesteśmy tylko ludźmi, chorobliwymi i śmiertelnymi istotami. I żaden z twardzieli, który nabija się z koronawirusa niemalże ocierając się o siebie, NIE JEST BOHATEREM! Bo co to za bohaterstwo śmiać się ze śmierci! Tak samo popisał się Rudy Gobert – gwiazda Utah Jazz, ostentacyjnie dotykając mikrofonów, a potem rzeczy swoich kolegów w szatni przez co nie tylko sam się zaraził, ale też swojego kolegę Donovan Mitchell.


Walczyć z chorobą poświęcając na to swoje dobra (zarobki/przyjemności/różne plany) to już pewnego rodzaju bohaterstwo. Pomagać innym się uchronić przed nią, tym bardziej. Rozróżnijmy to. I bądźmy rozsądni. Przestańmy zgrywać cwaniaków. I tak mamy przejebane bo brakuje nam lekarzy i sprzętu w szpitalach. Po co pogarszać tę sytuację? Więc mydła używajmy jakbyśmy mieli zaburzenia obsesyjne, maseczki zakładajmy nawet jeśli wyglądamy w nich jak debile, i róbmy zapasy żywności i środków czystości jak chorzy na nerwicę lękową. I nie spotykajmy się z innymi jak nie musimy, nawet jeśli wychodzimy tym samym na panikarzy. I dobrze! Przynajmniej przeżyjemy. Nawet jeśli jako wariaci… 😉

 

Continue Reading