Kropka (.)

z listem

Boli mnie każde Twoje niewypowiedziane słowo bardziej niż kiedyś bolały mnie namiastki ciszy. Bo cisza ma różne wymiary, i różne odcienie czerni. Cisza to też muzyka doznań. To skrzypce, które grają nam w duszy, wywołując nie dające się wypowiedzieć uczucia. Radość na jej przerwanie i ból jej trwania. Nadzieja. I brak nadziei. Wspomnienia. I pragnienie zapomnienia. (…)

Zawsze bolała mnie każda pauza i przecinek. Wielokropek także. Chociaż ten pociągał za sobą ciąg dalszy. Bo ciąg dalszy ciągle następował.

Najgorsza jest kropka. Ta za słowem KONIEC. W tak nieoczekiwanym zwrocie akcji postawiona. Kropka jest bezlitosna. Och, jak ja nie znoszę kropek! Bo ja wolę takie choćby znaki zapytania. Ciekawe co słychać, proszące o rozmowę, ciągnące za słowo, by stworzyć relację zależności znaków zapytania z odpowiedziami, troski i wynurzeń. Tworzące dialogi. Nawiązujące do tego co było i co jeszcze nastąpi. Takie troskliwe, przyjazne. I przyszłość często planujące. Marzenia snujące.

A wykrzykniki to ja wręcz kocham! I to bardzo! Takie zachwyty niewymowne: ochy, achy, emocjonalną pewność wyboru podkreślające (tak! tak! tak!) . Kiedy nikną one z tekstu, to rozmowa przestaje być żywa. Jeśli jedna tylko osoba posługuje się nimi, a druga cichnie, to oznacza, że to straszne słowo KONIEC może niedługo nastąpić. Takie bez ciągu dalszego. Odcinające rozwój możliwości znaków zapytania i wykrzykników. Słowo to wywodzi się z cichnięcia, i zapowiada wieczną ciszę. Z tą okropną kropką podkreślającą miejsce w jakim wszystko się zakończyło. Na końcu tego KOŃCA. Który dla tego kto je wypowiada jest może końcem tego co było i tych wszystkich piruetów znaków zapytania, jak i wzlotów wykrzykników. Ale dla tego kto je słyszy niezrozumiałym wyrazem, zbyt obco brzmiącym by być przetłumaczonym na język polski. I zbyt dalekim by być przyswojonym. Zbyt zimnym, by być strawionym. Ta osoba pozostaje z milionami wzlatujących w popłochu znaków zapytania, przerażonych wykrzykników, i załamanych wielokropków…

Tak, słowo KONIEC nie powinno istnieć. A kropka po nim uważam, że jest błędem ortograficznym i formalnym. Odbiera ona prawo do powrotu do tych wszystkich ochów, achów, i zapytań co u ciebie słychać. I do ekspresji tęsknoty oprawionej wykrzyknikami.

Najgorsza jest tęsknota niepowiedziana, stłumiona, odepchnięta. Zastygła w milczeniu. W ogromnym znaku zapytania, i cicho cierpiącym wykrzykniku z ustami zakneblowanymi zdziwieniem i niedowierzaniem oprawionym wielokropkiem czekającym na ciąg dalszy. Który może już nie nastąpić. Bo kropka potrafi być bardzo stanowcza.

Niektórzy nigdy nie zrozumieją czemu w tak nieodpowiednim miejscu ktoś postawił kropkę. Przecież nic nie zapowiadało końca historii… Może wynikła z nudy i z chęci wejścia w inny dialog. A może ktoś z zewnątrz podważył sens tej rozmowy i cel do jakiego ona może prowadzić popychając uczestnika konwersacji do opuszczenia jej.

Nikt nie powinien się wtrącać w czyjeś dialogi. One są zbyt personalne by być zrozumiałe dla innych czytelników. Rozmowa to relacja. Nikt nie zrozumie jak dużo bólu może zadać taka kropka, do której postawienia mógł namówić nieproszony interlokutor.

Kropka potrafi ZABIĆ. MIŁOŚĆ…

Photo by Ava Sol on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.