Pięknym za nadobne

z kobietami

I znów ta sama drama. Znów rządzący nie chcą nas słuchać, i gwałcą nas – nasze podstawowe prawo do godności, udowadniając nam, że nie mamy żadnego głosu, nawet jak wypruwamy nasze płuca krzykiem i wypluwamy nasze serce. Nikt nie lubi się ocknąć uświadamiając sobie, że jest tylko pionkiem w czyjejś grze. (…)Nie jesteśmy dla rządu żadnym celem, a jedynie środkiem do celu. Służymy jedynie do podkreślenia wagi rządzących nami ludzi i napawania się przez nich poczuciem wyższości nad motłochem (czytaj: nad nami). Szczerze nie chce mi się nawet emocjonować, bo im przecież o to tylko kurwa chodzi, żeby nas uwikłać w nasze własne emocje, zaplątać nas w nie, a potem delikatnie zaciągnąć pętelkę wokół naszych szyj, tak byśmy w końcu zaniemówili. Chcą udowodnić, że skoro się szamoczemy, to jesteśmy popierdoleni. A walczymy tak naparwdę nie tylko o prawo do aborcji, ale i o wyższe sprawy niż zabawa w seks i skrobankę, do czego oni to sprowadzają. Ale tak naprawdę walczymy o wolność w ogóle i o poszanowanie godności każdego człowieka. Nie chcę być traktowana jak inkubator – jestem istotą żywą, a nie przedmiotem do noszenia płodu, który nie powinien wydawać żadnego dźwięku sprzeciwu. Nad tym właśnie pracuje nasz rząd. A ja pracuję nad tym, by te dźwięki stale wydawać, nawet gdy już nie mam na nie sił, bo one świadczą o tym, że myślę, czuję i decyduję. Jedynie te dźwięki sprawiają, że jestem jeszcze CZŁOWIEKIEM. Nie wiem do końca co robić, ale wiem jedno: nie można się poddać temu systemowi jakby nie patrzeć totalitarnemu. Więc czy mamy siły, czy nie, czy jesteśmy osobami wierzącymi, czy nie. Czy lubimy przeklinać, i wyzywać inne osoby, czy nie, teraz musimy spiąć się w sobie, i się przeciwstawić tym naprawdę złym ludziom, którzy niestety rządzą nami. Bo jesteśmy w SYTUACJI PRZEMOCOWEJ. I z tej sytuacji nie ma innego wyjścia niż przez dialog językiem przemocowym. Tylko ten język ma szansę do nich dotrzeć. Mądre argumenty są odpychane lub przemilczane. Nie mają szans ciche prośby, ani łzy i żadne oznaki słabości. Lecz nasza siła wypływająca ze złości, którą do tej pory uciszaliśmy wciąż mając nadzieję, że nasi przemocowcy się zmienią. Oni się KURWA nigdy nie zmienią! Ich trzeba wypierdolić z naszego życia. Tak tylko się da się oswobodzić spod ich ciemnej mocy. Wkurwia mnie to, że oni to i tak przeinaczą, i to my wyjdziemy na agresorów, na fanatyków, na satanistów może nawet. Generalnie wszyscy walczący teraz z rządem będziemy przez ten rząd zaklasyfikowani jako osoby popierdolone ze wskazaniem do leczenie psychiatrycznego. I wiecie co ja powiem na to? Powiem, że to może to być kurwa niestety nawet prawda. Bo wszyscy jesteśmy bowiem OFIARAMI PRZEMOCY. I tu bez leczenia tej sytuacji się nie obędzie. Ale to oni wywołali naszą agresję, która jest wyrazem samoobrony. I to oni psują nasz układ immunologiczny – każdego z nas, a zarazem całego społeczeństwa. Oni są jak wirus, i rozkładają nas na łopatki. I teraz musimy walczyć, i przetrwać tę chorobę. Aż w końcu ten wirus zniknie z naszego organizmu. I wierzę w to, że się uda. Trzeba wierzyć! Bo żeby być zdrowym, trzeba być pozytywnie nastawionym. Żeby zrozumieć dlaczego budzą się w nas teraz najgorsze instynkty wobec tego co wyczynia z nami rząd, należy pojąć na czym polega system przemocowy. Przemocowcy nie zawsze używają siły fizycznej. Czasem wystarczy siła psychiczna, czy też jak w przypadku władzy rządzących: siła ustawowo zagwarantowana przez prawo, którą rządzący mogą stosować też przeciw nam, a nie tylko w naszej obronie, co rządzący wykorzystuje nieustannie. W białych rękawiczkach powoli odbierana jest nam wolność. Strajki kobiet z jesieni 2020 zostały formalnie przez naszą władzę uznane za przyczynę wprowadzenia obostrzeń sanitarnych, żeby wywołać w nas strach i wyrzuty sumienia, że pomagamy w rozprzestrzenianiu się śmiercionośnego koronawirusa. Ale to nie my jesteśmy przyczyną – TO ONI przecież zaczęli ten łańcuch wydarzeń, bo wiedzieli doskonale, że nas wkurwią, wiedzieli na co nas stać, bo mają nas w swoich rękach, i nami sterują. Jesteśmy ich marionetkami, do których tyłków oni doszywają łatki: „gorszy sort”, „agresywne kurwy” i co tam jeszcze wymyślą, żeby tylko wyswobodzić się z poczucia własnej winy poprzez przetransferowanie jej na nas. Typowe zagranie dla manipulantów. Brawo, kochanieńcy! Osiągnęliście już psychopatyczny poziom – level hard. Tylko czekam aż znów usłyszę w mojej bajecznej TVP, że obostrzenia są wynikiem wznowionych strajków, i że przez nasze zachowanie wzrasta zachorowalność. Nikt z rządzących zdaje sie nie dostrzegać pod powłoką złości i desperacji, kapiących łez i przeogromnego smutku z powodu braku wsparcia państwa, a także wielkiego lęku jaki nas paraliżuje w naszym kraju. Ważne słowo: „zdaje się”, bo tak naprawdę oni bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, że czynią nam krzywdę, i co najgorsze, sprawia im to przyjemność. Kolejny dowód na psychopatyczne zachowanie rządzących. I co ciekawe, to my wyglądamy na chorych psychicznie, jak to właśnie często w związkach z psychopatami wyglądają ofiary – bo my nie wytrzymujemy tych emocji, które oni nam gwarantują z uśmiechem wbijając nam sztylety w podbrzusze. Najchętniej zamknęłabym się w domu na zawsze, bo jestem z tych, którzy unikają lęków, mimo że to wcale ich za bardzo nie zmniejsza. Bo wiem, że nie usuwam przyczyn. I wiem, że jest dużo takich osób jak ja. Wycofanych i załamanych. Tak najczęściej właśnie kończą ofiary przemocy: takie, które nie mają sił. Takim niestety ktoś inny musi utorować drogę do wolności, a nie zawsze znajdą się ci inni. Gdy zdałam sobie sprawę z tego, że w ten sposób liczę na siłę innych ludzi, którzy wykrzykują płuca, i wyrzucają torpedy bólu, stwierdziłam, że nie mogę być egoistyczna w swoim czekaniu na zbawienie, że jednak zbawienie od przemocy samo nie przyjdzie, że po nie trzeba wyjść i wykrzyczeć swoje postulaty. Że jednak chcę, czy nie, muszę zamienić się w wojowniczkę. Bo to jest wojna, a ja nie mogę kryć się jak dziecko za murem ciszy, bo ten mur i tak w końcu runie, a oni i tak mnie wezmą w swoją niewolę. Osoby krzywdzone bardzo często w końcu uczą się jak stosować zasady przemocy, i teraz jak pokazują nam polskie ulice, jest nas wiele, i coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę z patologii sytuacji, w jakiej się znajdujemy, dlatego używamy też przemocowych sposobów po to, by oswobodzić się z tych chorych rządów. Na skutek działania sprawcy osoba krzywdzona traci empatię do samego siebie, a przez to i do innych osób – przestaje rozpoznawać swoje uczucia i potrzeby, przestaje lubić siebie, i może zacząć czuć niechęć do innych ludzi. Doznaliśmy poczucia zdrady i odrzucenia przez osoby, którym powinniśmy ufać, a nie możemy na nich w ogóle polegać. Mamy kurewski żal i poczucie bezradności oraz tracimy kontrolę nad swoich życiem. A to właśnie wzmaga AGRESJĘ. Wreszcie zaczęliśmy wyrażać nasz ból w nowy, patologiczny sposób. Taki, do jakiego nas zmusił nie kto inny, a nasz własny kurwa rząd. Przyswoiliśmy zasady jego nieczystej gry, gdzie czuliśmy się poniżeni, traktowani protekcjonalnie. Mamy teraz ochotę odgryźć tę żelazną rękę, która nami steruje. Nauczyliśmy się zachowań sprawcy, bo długo przyglądaliśmy się destrukcyjnym zachowaniom tych, którzy mieli być naszym autorytetem. Agresywne zachowania przyswaja się szybciej właśnie od autorytetów. Zapamiętuje się sposoby i efekty ich zachowania i uznaje się je za normę, usprawiedliwiając tym samym ich stosowanie. Żeby przetrwać traumę, ofiary przemocy utożsamiają się z patologicznym pojmowaniem rzeczywistości oprawcy, z przekonaniami i wartościami deprecjonującymi innych ludzi. Osoby maltretowane najpierw są ofiarami, ale w końcu uczą się od swoich oprawców też jego postawy i mogą nagle zacząć ją prezentować poprzez agresję. Tak właśnie wygląda transmisja przemocy. Ważne jest to by nauczyć się odczytywać własne emocje, i rozpoznawać osoby, które wywołują w nas lęk, smutek i strach, i do nich kierować zarzuty, tak żeby nie przekierowywać tej przemocy na kolejne niewinne osoby transmitując dalej przemoc. Kobiety biorące udział w strajku kobiet są wyjątkowo mądre, mimo że wielu uważa je za krzyczące wariatki. One po prostu domagają się prawa do godności od osób, które nam je odbierają. Idziemy w dobrym kierunku, nawet jeśli trudnym, to najważniejsze, że dobrym. Kiedy nam to przyniesie zamierzony skutek, nie wiadomo, ale ważne, że sprzeciwiamy się temu co trzeba i wtedy gdy trzeba. Nie zamykajmy się w sobie, nie myślmy, że samo się wszystko poukłada! Nic się samo nie układa. Zawsze potrzebna jest energia. I póki ją mamy, nie dajmy jej sobie odebrać. I kierujmy ją w dobrą stronę! Czynnikiem przyczyniającym się do stosowania przemocy przez osoby dotychczas krzywdzone jest zaprzeczanie drastycznym zachowaniom poprzez minimalizowanie, racjonalizowanie i zapominanie. Nie minimalizujmy, ani nie tłumaczmy postępowań rządu. Ani tym bardziej nie zapominajmy do czego się posunął! Nie dajmy się! Skończmy ten patologiczny związek!!! Nie bądźmy bierni! Nie dajmy krzywdzić siebie ani innych! NAUCZMY SIĘ MÓWIĆ NIE! NIE BĘDZIE NASZ RZĄD PLUŁ NAM W TWARZ!!! Oddajmy naszym oprawcom pięknym za nadobne!

Zdj. Emil Bogumił

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.