KOCHANE, UCIEKAJCIE DALEJ. BO TUTAJ TEŻ MUSICIE WALCZYĆ O ŻYCIE.

No dobra. Nie chcę jednak wychodzić za mąż, mimo że to najbardziej by mi się opłacało. Z artystycznymi pracami jest tak, że zazwyczaj prawie nie generują dochodów. Jeśli więc zaparłam się, że chcę pisać, to mogę dostać na to jakieś umowy o dzieła, czyli takie, które nie dają ubezpieczenia. I wtedy właśnie by się tylko ten mąż przydał: żeby dopisać mnie do ubezpieczenia. Szukam jednak jakiejś umowy zlecenie tak dodatkowo do tych umów o dzieło, z których mam nadzieję przeżyć, żeby to ubezpieczenie w taki sposób zdobyć, bo tak jak pisałam w dwóch poprzednich postach: nie opłaca mi się płacić 550 zł miesięcznie na ZUS dobrowolny, kiedy jeśli coś zarobię w przerwie na sprawowaine opieki nad moimi małolatami, to możliwe że nawet nie pokryję tych kosztów ubezpieczenia, więc pracując będę na minusie. Wszystkie drogi prowadzą albo do męża, albo do pracy na czarno, a nawet jak się wreszcie temu przyjrzeć: do nierządu. Bo gdzie łatwiej się zarobi niż w seks-pracy?

Continue Reading

I jeszcze czwarte dziecko poproszę litośnie

Nie chcę wyjść na taką, co się rozbisurmaniła. No ale… Składając mi oferty małżeńskie proszę weźcie pod uwagę, że chętnie urodzę jeszcze czwarte dziecko, nie tylko, że fajnie tak w małzeństwie, niż poza. Nie tylko też i w celu zaspokojenia mojego ogromnego instynktu macierzyńskiego, ale no wiecie, państwo zachęca, by zaszaleć, i mieć czwórkę, no bo rozumiecie, emerytura sama mi się nie zrobi po tych lukach na ciąże, i urlopy macierzyńsko-wychowawcze. I tak jak niektórzy osiągają jakieś szczeble kariery, tak ja osiągam szczeble swoich osiągów macierzyńskich, i zostało mi trochę jeszcze sił i oddechu na noszenie w łonie moim kolejnego obywatela tego kraju… I już tylko jeden szczebel wyżej, osiągnę emeryturę. Może więc warto zakasać spódnicę, i heja.

No więc tak tylko delikatnie zaznaczam, że może od razu upieczmy dwie pieczenie na jednym ogniu: ślub i dziecko. Termin składania ofert: najlepiej do dziś. Od jutra będę się świecić na czerwono jak złoczyńca w rejerstracji, i poznam smak bruku pod przychodnią 😉 Wasza Matka (#kurwa!) Polka – z pozdrowieniami dla Matek (#kurwa!) Ukrainek, żeby się nie nabrały na to, że nasze państwo takie fajne – jak przyjdzie co do czego odbierze i ubezpieczenie, a pracę na czarno zamieni na dwa razy mniejszą, albo i jeszcze mniejszą kasę. Uważajcie na siebie! Ten kraj jest patriarchalny, a wszystkie prawa kobiet ulegają degradacji kapka łzy za kapką łzy, kapka krwi, za kolejną kapką. Z naszych ciał, z naszych dusz 🤍❤️💙💛

Zdj. Iness Rychlik

Continue Reading

To nie jest kraj dla SAMOTNYCH MATEK

OGŁOSZENIE MATRYMONIALNE

PILNE! Do jutra MUSZĘ ZNALEŹĆ MĘŻA! Bo to się okazuje najbardziej opłacalne w naszym kraju. Bez męża ani rusz. Kiedy wylądowałam sama z dziećmi (sztuk trzy), żeby je ogarnąć, rzuciłam pracę, zostałam pełnoetatową Matką, kurwa, Polką. I teraz ze względu na to, że podpisałam umowę z wydawnictwem w sprawie przyszłych tantiem za książkę, którą wreszcie kiedyś mam wydać, wyrejestrowano mnie z PUP. Spadłam niżej niż myślałam, że się da. Niżej niż bezrobotna. Moim zdaniem bezprawnie i bezsensownie, bo to nie jest umowa o pracę, ale chuj z tym, już mi się znudziło być bezrobotną żebraczką o łaskę państwa o podstawowe ubezpieczenie zdrowotne. Powiedziano mi o tym w czwartek, że tak zdecydowano po miesięcznym zastanawianiu sie nad tą jakże skomplikowaną sytuacją 😉 – nie mam nawet jak się odwołać, bo pismo przyjdzie później niż utracę ubezpieczenie. Jutro mój ostatni dzień ubezpieczenia w NFZ, od wtorku będę się świeciła na czerwono paniom w rejestracji. Mam ochotę zaszaleć i zaliczyć wszystkich lekarzy jakich zdołam w dniu jutrzejszym, tak na odchodne (w przenośni znaczy się. Chociaż może realnie też bym może i chciała, po długim okresie posuchy). Może przejadę się na SOR symulując skręconą kostkę, albo powiem prawdę, że niedawno złamałam serce i teraz bardziej mnie boli niż zazwyczaj. Już nie mam smutku, ani złości. Czuję tylko takie chujowe poczucie beznadziei łamane na świadomość występowania w komedii polskiej rzeczywistości, którą niektórzy nazywają polskim gównem. Z przyjemnością opowiedziałabym moje story nawet w TVN (zawsze o tym marzyłam, żeby zaistnieć, ale nigdy nie sądziłam, że mogę zaświecić jako zjebana bezrobotna, wyrzucona z systemu ubezpieczeń, światełkiem jaskrawym dla innych takich Matek, kurwa, Polek, żeby je rozweselić) u Marcin Prokop najlepiej, mojej platonicznej miłości, bo w inną miłość już nie wierzę. (Zaznaczam, że kocham go miłością nieerotyczną, siostrzaną wręcz, z pełną świadomością, że kochając go, kocham też i jego żonę, bo mam dużo miłości w sobie i nie przeszkadzają mi takie uczuciowe pakiety). Pragnę pomóc innym laskom w moim położeniu poczuć się lepiej, powiedzieć to, o czym nie wypada, bo to jest jak przyznać się do swojej chujowości. Ale trzeba to głośno mówić, zanim nabierzemy całe rzesze Ukrainek, które teraz do nas przybyły, i mogą myśleć, że nasz kraj się o nas troszczy, bo na razie są ubezpieczone i bez problemu mogą zarabiać na czarno za całkiem fajną kasę, i myślą że troska obywatelska, to troska państwowa. Nie, ten zew serc to zew osobisty naszych obywateli, tych, którzy pamiętają opowieści naszych rodzin o pomocy nam w czasie drugiej wojny światowej i czujemy, że trzeba pomóc innym, których teraz pokrzywdził los. To nie nasz kraj daje im poczucie bezpieczeństwa i troski, ale my jako obywatele. A warto, żeby się dowiedziały, że TO NIE JEST KRAJ DLA SAMOTNYCH MATEK. Kocham Polskę, ale też ją nienawidzę. Za to, że straciłam w tym kraju godność. Nie stać mnie na ubezpieczenie 550 zł miesięcznie – jeśli chcę zarabiać z umów o dzieło z pisania, muszę dopłacać do tego biznesu. Nie opłaca się mi też dymać do byle jakiej pracy po minimum krajowe, bo chociaż przed dziećmi zarabiałam dużo więcej, to po każdym dziecku muszę zaczynać na nowo. A za te minimum nie załatwię opieki dla dzieci, a nie mam nikogo do pomocy, żadnej rodziny, która rano zrobi kanapki i zaprowadzi je do szkoły, albo na zajęcia dodatkowe, podczas gdy mnie nie będzie w domu 10 godzin minimum. Próbowałam pracować i ogarniać potomstwo, ale dla dzieciaków pobyt od 7 do 17 w szkole i przedszkolu, to była męczarnia. I nie o to chodzi, że narzekam. Nie chce mi się narzekać. Nie płaczę też teraz, bo już się dosyć napłakałam. Tak serio to ta sytuacja samotnej matki jest tak bardzo bez wyjścia, i tak bardzo żałosna, że wypada tylko zakasać rękawy i pracować udając, że nie traci się całej kasy na opiekę, i że wychodzi się jak nie na zero, to na minus. Albo pracować na czarno, ale ile tak można czuć, że się jest wyrzutkiem społecznym? No ile?! A męża szukam nie dla miłości, bo w miłość już nie wierzę. Dla miłości żaden facet mnie nie wybierze, mój widok zawsze przysłania trójka moich dzieci, taka nakładka jakby patologiczna, odgraniczająca mnie od rzeczywistości ogarniętych ludzi. Szukam męża tylko dla ubezpieczenia zdrowotnego. Ślub 84 złotych sama stawiam. Zapewniam niezapomniany seks w celu skonsumowania małżeństwa. PROSZĘ TYLKO O POWAŻNE OFERTY, od takich osób, które zaraz nie będą chciały z kim innym się żenić, bo rozwody trochę podrożały i są w chuj stresujące. Już jeden kolega gej mi zaproponował małżeństwo, bo powiedział, że jemu może będzie łatwiej dostać kredyt na mieszkanie, ale boję się, że się państwo doczepi za chwilę, jak go zinwigilują na facebooku, i zrobią dochodzenie dowodzące, że seksu na pewno nie było, i dzieci z tego być nie może, i aż się boję, czy w więzieniu za to nie skończymy, że się żenimy bez celów rozrodczych. Nie to, ze dyskryminuję gejów, nie, ja się tylko boję naszej władzy, więc może ktoś jurny ma ochotę? Może ktoś wizy potrzebuje, albo nie wiem, lubi nosić pierścionki na serdecznym palcu. Bo są przecież w naszym kraju bardzo trendy…

Zdj. Krzanoo Art

Continue Reading

Pozwólcie nam CZUĆ. Pozwólcie nam MÓWIĆ.

Czemu pomaganie przestało być piękne? Czemu wolimy kupić sobie fancy kawę z mlekiem sojowym lub kokosowym na potrzeby pochwalenia się tym faktem na Instagramie, zamiast jedzenia dla głodnych? Wiem, że pomaganie osobom na ulicy, którzy nie pracują i żerują na innych, jest bezsensowne. Nie powinno się pomagać w głupi sposób, bo to tylko zaostrza problem ubóstwa. Nie łatać dziury łatą, tylko dać uszyć komuś kto zna się na szyciu, nowe spodnie. Bo łaty mają to do siebie, że nie są wytrzymałe. Należy systemowo podejść do problemu, i tutaj włącza się rola rządzących. A czy my możemy naszym rządzącym w jakimkolwiek stopniu ufać? (…)
Continue Reading

Walka na śmierć i życie z poddanymi

Nie mam nic przeciwko osobom religijnym, najwyżej mi ich szkoda, że są wykorzystywane przez tych, którzy sprawują nad nimi władzę. Sama kiedyś biegałam do kościoła, póki byłam bardziej naiwna. A w Boga to ja lubię i chcę wierzyć, bo nie wiem po co innego byśmy mieli się rodzić skoro wszyscy jesteśmy śmiertelni. Musi być jakaś energia w nas, która pozostaje nawet po naszej śmierci. Nie wierzę, że znikamy. I nikt mi nie odbierze tej jedynej nadziei na sens życia. Ale nie wierzę ludziom – ludzie mają ogromną chęć władania innymi. Szczególnie nie ufam tym, którzy wpajają innym w co mają wierzyć i co robić, za wszelką cenę. Którzy nie tyle chcą być dobrzy, co ważni. Lubię wierzyć po swojemu, i sama też nie wchodzę innym w ich wybory. Nie znoszę natomiast braku tolerancji – w tym wobec innych wyznań, albo ateizmu. I braku sprawiedliwości. W każdym człowieku można znaleźć dobro, albo zło, czy to w księdzu, czy w złodzieju, prostytutce, nauczycielu, czy to ateiście – każdy może mieć swoje powody by wejść na daną drogę zawodową, albo wiary, i jedynie jego intencje czynów decydują o tym, czy jest dobry. Jednak brak otwartości na innych, i wykluczanie społeczne jest absolutnym grzechem, a więc powinno być w sumieniu człowieka podobno-religijnego roztrząsane wyrzutami sumienia. Przeraża mnie nie tylko to, jaką rzeczywistość mamy teraz w Polsce, ale nawet to, że coraz bardziej boję się mówić, i zarówno nazwa mojego bloga, jak i wiele tekstów, miały na celu sprawdzenie, czy tu jest w ogóle jeszcze jakaś wolność, chociażby ta podstawowa – słowa. Jednak jeśli mam się bać, czy pójdę do więzienia za ten, czy inny post, to może jednak rząd powinien się bać, że za zastraszanie ludzi, i odbieranie im radości życia, głosu, myślenia, decyzji, pójdzie sam do piekła?

Mój Bóg nie pozwala uciskać ludzi, poniżać ich, pomniejszać, zagłuszać, ośmieszać. Mój własny osobisty Bóg jest dobry, a nie straszny. A JAKI JEST WASZ BÓG, PRZENAJŚWIĘTSZY RZĄDZIE?

Photo by KEEM IBARRA on Unsplash
Continue Reading

Na Czarny Piątek…

Najgorsze jest, gdy Ktoś, kogo kochasz najbardziej, komu ufasz, i komu zawierzasz swoje życie, skazuje Ciebie na życie w najgorszym smutku, wyrzutach sumienia, przymusza do rzeczy, których nie chcesz, które sprawiają Tobie ból, nie współgrają z Twoimi chęciami, marzeniami, i Twoim sumieniem.

Continue Reading