Moja najmłodsza córka ostatnio coś za bardzo przyzwyczaiła się do mojego telefonu. Co prawda przynosi mi go jak ktoś dzwoni, i często krzyczy: „Przyszedł sms!” gdy coś jej przeszkadza w oglądaniu na nim bajek, okazując raczej z tego powodu złość niż chęć podzielenia się ze mną tą informacją. (…)
Dzień 40-ty. Brak mocy.
Tak bardzo na to czekałam. Aż będą otwarte lasy, dostępne plaże. Jak na sygnał, że to wszystko się skończy. Ta cała nienormalność, panika, niedostępność ludzi. Jak na dzień, w którym będę skakać z radości. A ja nie miałam dzisiaj siły nawet wstać. Zaraz po onlinowych lekcjach chciałam wyjść, ale dzieciaki jęczały, że „nieeeee, nie chce im sieeeee”. No to nieee (…)
Dzień 39-ty. Od jutra lasy i plaże dostępne!
– Mamo!!! Dzisiaj od dwudziestej zero cztery można wchodzić do lasów i na plażę!!! Właśnie dostałam takiego smsa!
– Dziwne. Przecież podobno od jutra. Aaaaa!!! Nie od dwudziestej cztery, tylko od dwudziestego kwietnia! Kwiecień to czwarty miesiąc…
A już byłam gotowa iść, gdyby mnie to „cztery po” nie zdziwiło 😉
Photo by Brian Gordillo on Unsplash
37 dzień? Czy to czwartek, piątek, święta, czy majówka?
Jest mi już zupełnie obojętne jaki dziś jest dzień. Święta zleciały jakby ich nie było, a każdy dzień przypomina poprzedni. Za kilka dni moja mama skończy 70 lat. Będzie wtedy sama, 400 kilometrów ode mnie. Tak jak codziennie. Ale nie rozpacza nad tym. Mimo, że planowaliśmy rodzinną imprezę. Stara się być po prostu dzielna, tak jak każdy z nas teraz powinien (…)
Kolorowy Świat
– Mamo… – stęka moja pięcioletnia córka – ale mnie bolą nogi… Ja chyba nie wytrzymam! Chyba chcę już iść do Kolorowego Świata przez ten ból!
– Co ona mówi? – zwracam się po ciuchu z prośbą wytłumaczenia przekazu do drugiej, dziewięcioletniej córki, podejrzewając, że to jakiś zwrot zaczerpnięty z bajek o nieznanej mi symbolice.
– Serio nie rozumiesz? No przecież, że tak ją bolą nogi, że aż chce umrzeć…
Photo by Johnny McClung on Unsplash
List do Prezydenta Dudy od takiej tam Matki Polki
Szanowny Panie Prezydencie!
Zacznę od tego, że naprawdę Panu współczuję, że jest Pan tylko pionkiem w grze. Bo to oznacza, że nie jest Pan traktowany jako cel, tylko jako środek. Czyli nie jak podmiot, tylko przedmiot. Straszne, naprawdę straszne. I że nie czuje Pan się na siłach by naprawdę rządzić, mimo że ma Pan do tego pełne prawo. To okropne być aż tak zmanipulowanym jak Pan. I wiem, że pewnie, jeśli by się Pan zbuntował, i działał w zgodzie z własnym sumieniem, to zamieniono by pewnie Pana na inny, bardziej posłuszny model. Ale obiecuję, że jeśli Pan prawdziwie odda się społeczeństwu, to społeczeństwo to doceni. Prędzej czy później… Ale na pewno na kartach historii stałby się Pan bohaterem, jeśli postawiłby się Pan temu co złe. Manipulanctwo ma krótkie nogi, ale niesie spustoszenie. Spójrzmy choćby na Hitlera. Wszyscy wiemy dzisiaj, że jego sposób mówienia i jego charyzma wpłynęła na zaślepienie ogromu ludzi, i dziś tylko psychopaci popierają to, co on głosił. Czasem po prostu trzeba dystansu i upłynięcia pewnego czasu by dostrzec, to co złe za zabiegami psychopatycznymi, wypływającymi z intencji wyzbytych wrażliwości na ludzi. Więc czy chce Pan być kiedyś oceniony jako tchórz i poddany manipulacjom kaleka emocjonalny? Czy jako bohater? Nie tylko przez ludzi, ale i przez Boga (…)
Czy można zniszczyć człowieka?
– Mamo, czy można ZNISZCZYĆ CZŁOWIEKA?
– Oj, tak. Niestety można…
– Ale jak?! Rozwalić go na kawałki?!!! – mała wbiła we mnie przerażone oczy.
– Właśnie tak. Na małe kawałeczki. Ale nie martw się. Człowiek potrafi się pozbierać i skleić. Czasem widać na ludziach rysy po złamaniach, ale tacy ludzie są silniejsi niż przed połamaniem. Trzeba zawsze wierzyć, że da się wszystko przejść. Nawet jeśli nas wszystko boli.
– Nawet nogi da się skleić, jak ktoś je połamie?! – nie dowierzała.
– Tak! Nogi, ręce, głowę. Podobno nawet serce. Tak słyszałam…
Photo by Amy Humphries on Unsplash
Jestem MATKĄ, KURWA, POLKĄ
„Kim jesteś z zawodu?”, „Co robisz na co dzień?”, „Czym się zajmujesz?”. Męczą Was te pytania i doprowadzają do szału. Nie wiecie co odpowiedzieć, żeby nie okłamywać (chociaż czasem aż korci po to, by nie usłyszeć tej tak wiele znaczącej odpowiedzi wypowiedzianej speszonym tonem ze świadomością, że zadało się niestosowne pytanie: „A…”), ani żeby nie stracić na wartości w czyichś oczach (…)
Kurwa – samica Kura (czyli Koguta)
Nie każdy rozumie przesłanie mojego bloga oraz jego nazwy. Dużo osób pyta: ale dlaczego taka nazwa. Trochę osób zwyzywało mnie już od kurew, skoro sobie na to sama pozwoliłam zamykając się w tej nazwie. Warunkują to wyzwisko założeniem, że jestem „leniwą babą”, która siedzi w domu z dziećmi i narzeka na macierzyństwo. Ale wiele osób intuicyjnie wyczuwa o co „come on”. Kto spotkał się z sytuacją, w której ocenia, ze pójście do pracy się mniej opłaca, niż bycie przy dzieciach, i próby pracy z domu (jak ja, która zaczęłam sprzedawać kamienne dilda i jajka yoni zakładając niby dla jaj firmę OhStone, chociaż jednak na poważnie, no bo co innego mogę teraz robić? Teraz, gdy już żaden pracodawca na mnie nie spojrzy poważnie, a ja i tak do pracy stacjonarnej na 10 godzin z dojazdami już się nie piszę, nie teraz przynajmniej, gdy sama zaprowadzam dzieci do przedszkola i szkoły, i ogarniam im zajęcia dodatkowe). I nie raz mi piszecie, że czytacie, ale nie możecie tego zalajkować, no bo wstyd przed innymi, no taka nazwa, no że trochę przesadziłam. Ale ja musiałam przesadzić! Bo ja chcę zmienić nastawienie w naszym kraju do matek. Dać im więcej swobody i wolności! Pokazać wszystkim, że mogą mówić o wszystkim i robić wszystko. Żadna praca nie hańbi. Ani żadne hobby. Chcesz tańczyć na rurze albo iść na kurs tantry? Zapisz się na zajęcia. Chcesz chodzić na imprezy? Chodź! Faceci mają dużo więcej luzu. A my z założenia jesteśmy stracone. Musimy dbać o naszą przyzwoitość, bo tak wymaga społeczeństwo. Ale to nie my powinnyśmy dostosowywać się do jego wymogów, ale burzyć te wymogi, budować nie nasze granice, a je burzyć. Bo to są granice naszej wolności. Mamy prawo być wolne pod tylko jednym warunkiem: że same nie odbieramy innym tego samego prawa (…)
Mamba czy Miłość? Oto jest pytanie!
– Mamo, co byś wybrała: mambę, czy miłość? Bo ja sama naprawdę nie wiem, co jest lepsze!
Ja tam jednak zdecydowanie widzę, że ona przechyla się na stronę cuksów 😉
Photo by Patrick Fore on Unsplash