Kurwa – samica Kura

Nie każdy rozumie przesłanie mojego bloga oraz jego nazwy. Dużo osób pyta: ale dlaczego taka nazwa. Inni od razu wyzywają mnie od kurew, i leniwych bab, które siedzą w domu z dziećmi i narzekają na macierzyństwo. Ale wiele osób intuicyjnie wyczuwa o co „come on”. I nie raz mi piszecie, że czytacie, ale nie lajkujecie, no bo wstyd przed innymi, no taka nazwa, no że trochę przesadziłam. Ale ja musiałam przesadzić. Bo ja chcę zmienić nastawienie w naszym kraju do matek. Dać im więcej swobody, pokazać, że mogą mówić o wszystkim i robić wszystko (…)

Słowo KURWA według językoznawców nie pochodzi od łacińskiego słowa curvus (‘zakrzywiony), które w sumie dobrze by oddawało istotę problemów rzeczonej „kurwy”. Jej zakręconą drogę, i jej wykrzywione idee życiowe. Słowo to pochodzi tak naprawdę od prasłowiańskiego rdzenia kurъ – ‘kogut’ i oznacza samicę kura, czyli koguta. A więc KURĘ. A kura kojarzy się z siedzeniem na jajach, czyli z opieką nad potomstwem i poświęceniem dla niego. Trzeba mieć jednak też na uwadze jak kury się prowadzą: te zwierzęta nie należą do najwierniejszych. Francuskie słowo cocotte, które swój początek zawdzięcza gdakaniu kury właśnie, oznacza także panią lekkich obyczajów i to z cocotte powstała polska “kokota” – czyli dawniej prostytutka. I to jest ważna prawda o matkach, a nie tylko kurach: kobiety o ile nie są obsesyjnie w kimś zakochane, będą zawsze stawiały potomstwo na pierwszym planie. Kobiety po urodzeniu dzieci zamieniają się w suki, które chronią potomstwo, same siebie często nie poznają. Gryzą, krzyczą, jeśli coś grozi ich dzieciom. I potrafią odejść też od partnera, jeśli nie chcą tkwić w chujowym związku, który jakby nie patrzeć będzie mieć zły wpływ na rozwój ich dzieci. Obrywa im się potem wyzwiskami wiadomej treści.

Nazwą mojego bloga chcę przewartościować to co w tym słowie pobrzmiewa. Chcę powiedzieć: „ok, może matka to też i kurwa według niektórych, bo potrafi krzyczeć, gdy coś jej się nie podoba, albo odchodzi do innego jak się w tym innym zakocha. Albo wyskoczyć czasem na piwo czy imprezę z koleżankami. Ale nadal, mimo wszystko, nawet jeśli niedoskonała, nawet jeśli nie porządnicka, nawet jeśli niepoukładana, niezorganizowana, to nadal: MATKA. I co gorsze ludzie nawet nie patrzą, czy ta kobieta zdradza: ona jest okrzyknięta KURWĄ tylko ze względu na to, że domaga się swojego podstawowego prawa DO WOLNOŚCI. Do życia nieograniczonego do roli wysiadywaczki jaj. A dawny wizerunek Matek Polek trzeba oddalić. Dzisiejsze czasy wyzwoliły kobiety. One już nie będą z facetami, z którymi nie chcą być, nie tylko gdy je biją, wyzywają, nie szanują, ale po prostu, gdy już ich nie kochają, bo są już prawdziwe. Nie będą heroicznie znosić roli żony, żeby zadowolić społeczne wymogi stawiane matkom. Nie muszą nikomu podlegać ekonomicznie i fizycznie. A to, że kobieta zmieni partnera nie czyni jej kurwą, mimo że będzie tak wyzwana przez niejednego ludzia. Dopiero gdyby zdradzała: no to sorry wtedy w pełni zasługuje na wyzwiska i wykluczenie społeczne. Ale jeśli są szczere wobec swoich partnerów, i mówią czego potrzebują, a on tego nie będzie szanował, to może warto się oddalić.

Nie „może” nawet. TRZEBA! BO SZACUNEK TO PODSTAWOWA WARTOŚĆ CZŁOWIEKA. JEŻELI KTOŚ DEPCZE TWOJĄ GODNOŚĆ: ODDAL SIĘ NIE ZWAŻAJĄC NA TO JAK BĘDZIE CIĘ WYZYWAŁ.

W nazwie mojego bloga ukryłam ironię i ból dotyczący tego właśnie wyzwiska, które jest nagminnie używane w nietrafny sposób. I śmieję się, że w sumie, ok, nazywajcie nas kurwami, bo niedaleko nam – matkom, do kur. Ale pamiętajcie, że my sobie poradzimy. Bo jesteśmy już silne. Dzisiejsze matki nie są już tylko Matkami Polkami, ale Matkami, Kurwa, Polkami. Bo je wnerwia to określenie, ta rola, która zmusza je do konfrontowania się ze schematem matki, zawierającym przykaz bycia idealną panią domu, idealną żoną i matką, w jednym. A kurwami ich nie wyzywajmy, jeśli nie mamy do tego podstaw. Bo one mają prawo dzielić się obowiązkami domowymi ze swoimi partnerami, albo pójść do pracy, a w tym czasie wynająć pomoc. Mają też prawo iść na imprezę, pojechać same na wakacje. Zadbać o siebie. Bo są wyemancypowane. Nie muszą być idealne, bo nikt nie jest idealny. A jako Polki mają prawo wypowiadać się na temat swojej roli społecznej jako obywatelki tego kraju. I domagać się swoich praw tak samo w domu, jak i w państwie, i stanowić same o swoim byciu. A, gdy czują się pokrzywdzone przez ten kraj, to mówić o tym głośno, bo mają prawo do głosu i walki o bycie traktowanymi godnie.

Photo by Jan Kopřiva on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.