Bo najwięcej jest w niej Matki…

– Muszę wracać… – powiedziała stanowczo, ale mimo to nie zaczynała się zbierać. Tak jakby sama siebie przekonywała, sprawiając wrażenie łatwego celu do zmiany zdania.
– Zostań jeszcze. Przecież wieczór dopiero się zaczął! – próba została podjęta – Czemu musisz już wracać?
Nie lubiła o tym mówić. Bo nie chciała, żeby była kojarzona z jakimikolwiek przymusem. I z jakimkolwiek „muszę”.
– Bo najwięcej jest w niej Matki… – odpowiedział jej kolega, wyrozumiale dając jej siłę, by wstała.
– Ale najmniej we mnie Polki! – obroniła dzielnie swoją niepodległość i niezależność Matka, kurwa, Polka, przekierowując uwagę z tego, co w jej odczuciu jest zarzutem ograniczoności wobec jej osoby, na symbol bezczelnej wolności 😉
Continue Reading

Życie na niby

– Marcel, wiesz, że komputery żyją dłużej, jeśli się je wyłącza, i daje im odpocząć?

– Tak, tak. Na pewno mamo. A od kiedy to komputery chcą żyć?! Hmm?

– One może nie chcą, bo są tylko przedmiotami w naszych rękach. Ale to my chcemy, żeby one żyły. Bo przecież chcemy z nich korzystać. A korzystać z czegoś można jeśli się to robi tylko w dobry sposób. Jeśli nie rozumiemy ich wartości, to nie powinniśmy z nich korzystać… (…)

Continue Reading

Historia niezwykłej mamy. Recenzja „M+M” Dominiki Lewickiej-Klucznik

Napisałam taką tam niby recenzję tomiku wierszy o pewnej matce posiadającej niepełnosprawne dziecko. Wierszy otwierających oczy na problemy z jakimi musi się każda taka matka borykać. Historii ułożonej w wiersze, bo tak jakby brakuje czasem oddechu w tym, co jest tu opowiadane, i opowieść przelewa się z jednej linijki do drugiej. A tak naprawdę to proza. Najsmutniejsza proza życia.

Nie sądziłam, że reportaż można ująć wierszem. Jednak są takie tematy, z tych delikatnych, z tych poruszających najgłębsze zakątki duszy, których nawet nie wypada opisywać słowem prozatorskim. Za bardzo zbliżonym do tego urzędowego, zbyt obcesowo się z człowiekiem obchodzącym. Bo są ludzie, którzy zasługują tylko na wiersze. A nie na listy bolesne ze szkół, z GOPS-u, czy z innych urzędów. Te osoby zasługują na dotyk słowem, a nie na pchnięcia nimi, ponaglenia, upomnienia, odrzucenia. Na czułe przytulenie, i empatię, a nie dystans i chłód. Na spojrzenie, a nie na jego uchylanie. Na usiedzenie obok, a nie z daleka. Na zapytania, nie oskarżycielskie, a nastawione przyjaźnie. I na wysłuchanie, a nie na przerywanie wypowiedzi bez jej zrozumienia (…)

Continue Reading

Potłuczone kawałki

Ciągle stoję w tym samym miejscu
wpatrując się w poruszone Twoim odejściem powietrze.
Czekając aż ktoś mnie pozbiera,
i poukłada z potłuczonych kawałków.
Włoży moje rozszarpane serce na miejsce.
I je rozrusza.
Żebym wreszcie odzyskała przerwany oddech.

Continue Reading

Niedonoszone marzenia

„Jej rozpacz była krzykliwa, a krzyk rozpaczliwy. Po każdym cicho krzyczącym słowie łapała głośno i łapczywie oddech, jakby mogło go jej zabraknąć. Jakby miało się skończyć jej powietrze nie dając jej dokończyć połamanego w swej niepewności zdania. Pragnęła wypowiedzieć to co niewypowiedziane, a bolące, uwięzione gdzieś w klatce piersiowej pomiędzy drugim a trzecim żebrem. Tylko nie miała sił. Konała krztusząc się swoją niewypowiadalną prawdą. Niedokończonymi życzeniami spełnienia marzeń właściwych każdej kobiecie. Niedonoszonym do celu pragnieniem szczęścia. Spłukanym jej własną krwią i łzami. Niedonoszoną ciążą… „

(Fragment „Nieistniejącej Książki”)

Continue Reading

Nie lubię przeklinać, kurwa

Nie lubię przeklinać, kurwa. No naprawdę. Nie znoszę nawet. Tylko jeśli w życiu ciągle coś się pierdoli, i jeśli nic nie idzie tak jak trzeba, tylko wszystko się rozpitala po drodze, i widzisz, jak wiele osób robi cię w chuja, a już najgorzej,  gdy tych, co w życiu myślałaś, że w chuja się nie zamienią – wtedy masz ochotę krzyknąć: „JA PIERDOLĘ! Pierdolę to wszystko! I mam wszystko W DUPIE!” Choć wcale niestety, kurwa, nie masz…

Continue Reading

Nieprzypadkowa droga

Wytarłeś swoje rany o mnie

tak jak wyciera się ciało po seksie

z potu

i ze spermy.

Znalazłeś we mnie zapomnienie,

nie dostrzegając jak jest nam dobrze.

 

Kawałek szedłeś ze mną za rękę,

bo tak się idzie przyjemniej,

i można dojść dalej,

niż samemu (…)

Continue Reading