Życie na niby
– Marcel, wiesz, że komputery żyją dłużej, jeśli się je wyłącza, i daje im odpocząć?
– Tak, tak. Na pewno mamo. A od kiedy to komputery chcą żyć?! Hmm?
– One może nie chcą, bo są tylko przedmiotami w naszych rękach. Ale to my chcemy, żeby one żyły. Bo przecież chcemy z nich korzystać. A korzystać z czegoś można jeśli się to robi tylko w dobry sposób. Jeśli nie rozumiemy ich wartości, to nie powinniśmy z nich korzystać… (…)
Historia niezwykłej mamy. Recenzja „M+M” Dominiki Lewickiej-Klucznik
Napisałam taką tam niby recenzję tomiku wierszy o pewnej matce posiadającej niepełnosprawne dziecko. Wierszy otwierających oczy na problemy z jakimi musi się każda taka matka borykać. Historii ułożonej w wiersze, bo tak jakby brakuje czasem oddechu w tym, co jest tu opowiadane, i opowieść przelewa się z jednej linijki do drugiej. A tak naprawdę to proza. Najsmutniejsza proza życia.
Nie sądziłam, że reportaż można ująć wierszem. Jednak są takie tematy, z tych delikatnych, z tych poruszających najgłębsze zakątki duszy, których nawet nie wypada opisywać słowem prozatorskim. Za bardzo zbliżonym do tego urzędowego, zbyt obcesowo się z człowiekiem obchodzącym. Bo są ludzie, którzy zasługują tylko na wiersze. A nie na listy bolesne ze szkół, z GOPS-u, czy z innych urzędów. Te osoby zasługują na dotyk słowem, a nie na pchnięcia nimi, ponaglenia, upomnienia, odrzucenia. Na czułe przytulenie, i empatię, a nie dystans i chłód. Na spojrzenie, a nie na jego uchylanie. Na usiedzenie obok, a nie z daleka. Na zapytania, nie oskarżycielskie, a nastawione przyjaźnie. I na wysłuchanie, a nie na przerywanie wypowiedzi bez jej zrozumienia (…)
Złudzenia marzeń
Kiedy odchodził
nie wiedział o tym,
że wyrywa moje włosy
wplątane w jego ciało.
I że wyszarpał mi ramię z barku.
Tak kurczowo się go trzymałam…
Potłuczone kawałki
Ciągle stoję w tym samym miejscu
wpatrując się w poruszone Twoim odejściem powietrze.
Czekając aż ktoś mnie pozbiera,
i poukłada z potłuczonych kawałków.
Włoży moje rozszarpane serce na miejsce.
I je rozrusza.
Żebym wreszcie odzyskała przerwany oddech.
Niedonoszone marzenia
„Jej rozpacz była krzykliwa, a krzyk rozpaczliwy. Po każdym cicho krzyczącym słowie łapała głośno i łapczywie oddech, jakby mogło go jej zabraknąć. Jakby miało się skończyć jej powietrze nie dając jej dokończyć połamanego w swej niepewności zdania. Pragnęła wypowiedzieć to co niewypowiedziane, a bolące, uwięzione gdzieś w klatce piersiowej pomiędzy drugim a trzecim żebrem. Tylko nie miała sił. Konała krztusząc się swoją niewypowiadalną prawdą. Niedokończonymi życzeniami spełnienia marzeń właściwych każdej kobiecie. Niedonoszonym do celu pragnieniem szczęścia. Spłukanym jej własną krwią i łzami. Niedonoszoną ciążą… „
(Fragment „Nieistniejącej Książki”)
Nie lubię przeklinać, kurwa
Nie lubię przeklinać, kurwa. No naprawdę. Nie znoszę nawet. Tylko jeśli w życiu ciągle coś się pierdoli, i jeśli nic nie idzie tak jak trzeba, tylko wszystko się rozpitala po drodze, i widzisz, jak wiele osób robi cię w chuja, a już najgorzej, gdy tych, co w życiu myślałaś, że w chuja się nie zamienią – wtedy masz ochotę krzyknąć: „JA PIERDOLĘ! Pierdolę to wszystko! I mam wszystko W DUPIE!” Choć wcale niestety, kurwa, nie masz…
Nieprzypadkowa droga
Wytarłeś swoje rany o mnie
tak jak wyciera się ciało po seksie
z potu
i ze spermy.
Znalazłeś we mnie zapomnienie,
nie dostrzegając jak jest nam dobrze.
Kawałek szedłeś ze mną za rękę,
bo tak się idzie przyjemniej,
i można dojść dalej,
niż samemu (…)
Resztki wspomnień
Resztkami sił
podpieram się o wspomnienia.
Nie umieraj we mnie!
Nie umieraj…
Żyj we mnie
resztkami.
Kobiety się nie goją…
Jeśli myślisz, że kobiecie minie ból, jaki jej zadałeś, a jej rany się zagoją, to się mylisz.
Rany kobiet się nie goją! Dziewczyny je tylko kamuflują zakrywając make-upem, żeby faceci się nie zorientowali, że przez nich cierpią.
A to co mówią, to zazwyczaj nieprawda. Nie dlatego, że chcą kłamać. One w sobie chowają słowa, które chciałyby by trafiły do facetów, bo boją się, że ich rany będą jeszcze bardziej poszarpane. Więc wolą udawać, że nic im nie jest, że nic nie czują. I że też się umieją bawić ludźmi. Tak jak faceci zazwyczaj bawią się laskami. Ale nie umieją. Kobiety umieją się bawić tylko lalkami. I jeśli coś czują, to czują naprawdę, a nie na niby…