Resztkami sił
podpieram się o wspomnienia.
Nie umieraj we mnie!
Nie umieraj…
Żyj we mnie
resztkami.
Resztkami sił
podpieram się o wspomnienia.
Nie umieraj we mnie!
Nie umieraj…
Żyj we mnie
resztkami.
Jeśli myślisz, że kobiecie minie ból, jaki jej zadałeś, a jej rany się zagoją, to się mylisz.
Rany kobiet się nie goją! Dziewczyny je tylko kamuflują zakrywając make-upem, żeby faceci się nie zorientowali, że przez nich cierpią.
A to co mówią, to zazwyczaj nieprawda. Nie dlatego, że chcą kłamać. One w sobie chowają słowa, które chciałyby by trafiły do facetów, bo boją się, że ich rany będą jeszcze bardziej poszarpane. Więc wolą udawać, że nic im nie jest, że nic nie czują. I że też się umieją bawić ludźmi. Tak jak faceci zazwyczaj bawią się laskami. Ale nie umieją. Kobiety umieją się bawić tylko lalkami. I jeśli coś czują, to czują naprawdę, a nie na niby…
Kochani faceci! Jako Matka, (nosz kurwa 😜) Polka zwracam się do Was z prośbą. Nie nazywajcie swoich kobiet (żon, kochanek, dziewczyn) Matkami Polkami! Toż to jasne jak Słońce, że jak mają dzieci to je kochają nad życie. Ale, do kurwy nędzy (sic!) one nie chcą słyszeć podkreślenia tej roli non stop. One nie są tylko matkami! One są kobietami. Pełniącymi różne role w życiu. Nie zawężajcie ich do tej jednej!
Zostawiłeś odcisk pocałunku na mojej twarzy.
A nie chciałam,
by ktokolwiek o ciebie pytał.
Bo moje COŚ
to Twoje NIC
Naznaczona Twoją obecnością na moim wielomównym ciele,
udaję, że NIC mi nie jest.
Chociaż jest.
I to bardzo JEST… (…)
Dotyk to magia. Przewodzi ciepło i uczucia. Dotykiem wyczujesz nawet z zamkniętymi oczami jak ktoś się czuje. I to, czy Twój dotyk sprawia, że ktoś chce się w tobie zatopić. Że chce oddać dotyk za dotyk, i poszerzyć powierzchnię swojego ciała przez jego zatopienie się w Twoim ciele. I czy chce podbijać terytorium twojego ciała własnymi receptorami, przez dotyk zakreślając mapę Twojego oddania. (…)
Moje serce jest z papieru.
Łatwo się gnie, i turla z niego kulkę.
I jest łatwopalne.
Im więcej mamy, tym więcej potrzebujemy. Ciągle gonimy za czymś więcej, za czymś lepszym, za czymś, co nas będzie jeszcze bardziej podniecać, jeszcze bardziej łechtać nasze EGO. I w ten sposób często tracimy to, co najbardziej dla nas wartościowe. Nie zauważamy tego, co jest zgodne z naszą naturą, co zaspokoiłoby nas, nasyciło nasze zmysły. Dało radość i zadowolenie z życia. Bo ciągle wierzymy, że zasługujemy na więcej. I więcej. I jeszcze więcej.
I żyjemy mocniej. I mocniej. I jeszcze mocniej.
Mógł na nią patrzeć godzinami. Gdy czytała książki, albo oglądała filmy, zmieniając wyraz twarzy wraz z emocjami, jakie książka, czy film, w niej wywoływały. Gdy podśpiewywała piosenki z radia i tańczyła poruszając się w ich rytm podczas gdy sprzątała, czy zmywała naczynia. Albo gdy się malowała. Sprawnie przedłużała swoje długie rzęsy wpatrując się w swoje odbicie nieświadoma, że on nie może od niej oderwać wzroku. Gdy wracała do domu zawalona torbami z zakupami, ramieniem przytrzymywała telefon, i rozmawiała z przyjaciółmi, jemu dając tylko buziaka, cała zatracona w swojej rozmowie. Tak blisko była jego, ale w tym samym czasie daleko, bo oddalała się do wielu ludzi, i każdemu oddawała jakąś część siebie. On był jednym z wielu bliskich jej ludzi, co go smuciło, ale nie śmiał walczyć o nic więcej, bo wiedział, że taka ona już jest. I taka właśnie być powinna. Pewnie innej jej by nie pokochał. (…)
Każdy ma swoje granice. Często je poszerzamy, przekraczając nasze granice wytrzymałości. I to czy je poszerzymy, czy się jednak rozpadniemy przez ich przekroczenie, jest niepewne. Jednak ciągle nas coś ciągnie do sprawdzania własnej wytrzymałości. Do zapracowywania się ponad siły, brania na barki większych ciężarów niż umiemy unieść (…)