Matka – najstarszy zawód świata

Ależ to był nędzny żart primaaprilisowy! 😉 No gdzie ja nagle przestanę nawalać jakieś sentymentalne gnioty, albo wrzucać niestosowne memy? No gdzie? Jak mawia mój ex- „przecież ja nie umiem niczego innego!” Więc nie, żadnego bloga nie usuwam. To moje drugie ja, jak pisałam. To Glory Hole przeze mnie tutaj przemawia, i nie przestanie, póki jej starczy sił w gardle i w palcach.

Jest trochę osób, którym sprawia przyjemność, że nic nie znaczę. To dla nich czasem robię takie wpisy, żeby im było jeszcze przyjemniej, skoro karmią się smutkiem, to niech się nażrą. Ja go chętnie rozdaję na ulicy, i na papierze. Chociaż trochę się zmieniłam przez ostatnie lata. Bo teraz mam te osoby generalnie gdzieś, i ten ich głód do pastwienia się nad innymi. (…)

Continue Reading

Czemu miłość tak bardzo traci na wartości?

Jak ciężko jest żyć ze świadomością, że za granicami naszego kraju tyle ludzi cierpi? Tak ciężko, że wolimy się od tego cierpienia oddalać. Jesteśmy uczeni od dziecka, żeby chować emocje: nie płakać, gdy jesteśmy smutni, nie krzyczeć, gdy jesteśmy źli, a nawet by się nie śmiać za głośno, gdy jest nam zbyt wesoło. Żebyśmy tylko nie okazywali za bardzo co czujemy, bo „ludziom tak nie wypada”. I uczymy się całe życie jak oddalać się coraz dalej od naszych odczuć i reakcji fizjologicznych, jak łzy, czy śmiech, stając się coraz bardziej własną abstrakcją. Tworem, który jeśli coś wyraża swoimi emocjami, to w sposób coraz bardziej oddalony od tego, co czujemy. Bo wszystko filtrujemy poprzez zastanowienie, czy tak nam wypada, czy to już będzie świadczyć o naszej śmieszności i słabości. Oddalającej nas od wymogów społecznych co do posłusznej jednostki, zapominającej coraz bardziej o swoich prawdziwych potrzebach i pragnieniach. (…)

Continue Reading

Gra w otwarte karty

Kiedy nie miałaś dzieci było całkiem inaczej. MIAŁAŚ ZNACZENIE jako TY. Nikt nie widział ciebie przez pryzmat tych małych istot, które dla ciebie tak wiele znaczą, a dla innych są przeszkodą, do której nie zamierzają się zbliżać. Tak bardzo ci szkoda tych twoich dzieci, że dla innych stanowią obiekt lęku, że zamykasz się często w skorupie przed zranieniem, żeby nie pogłębić swoich ran jako matki. Ukrytej w ciele kobiety. Której nikt już nie dostrzega. (…)

Continue Reading

Sopockie Perły 2021 (fragment piszącego się „Dziennika polskiej Brydżyt Dżons”, częściowo na faktach)

 

Pierwszy raz w życiu zostałam zaproszona na jakąś galę. Sopot jest naprawdę zajebisty, że nie patrzy na to, kim jestem (Matką-fucking-Polką), tylko co robię. Moje pisanie nagle zostało docenione jako mające znaczenie, więc jako ta od pisania artykułów o Sopocie miałam się pojawić na rozdaniu nagród Sopockie Perły 2021 dla sopockich firm i instytucji. To poczucie, że nie piszę na darmo, pomaga wstawać z łóżka. Z którego i tak piszę, ale po takim dniu, w którym topię się w literkach, pomaga mi wyjść na ulicę i podnieść głowę, już nie wbijać wzroku w kałuże, tam gdzie zawsze myślałam, że jest moje miejsce. (…)

Continue Reading

Kurwa – samica Kura (czyli Koguta)

Nie każdy rozumie przesłanie mojego bloga oraz jego nazwy. Dużo osób pyta: ale dlaczego taka nazwa. Trochę osób zwyzywało mnie już od kurew, skoro sobie na to sama pozwoliłam zamykając się w tej nazwie. Warunkują to wyzwisko założeniem, że jestem „leniwą babą”, która siedzi w domu z dziećmi i narzeka na macierzyństwo. Ale wiele osób intuicyjnie wyczuwa o co „come on”. Kto spotkał się z sytuacją, w której ocenia, ze pójście do pracy się mniej opłaca, niż bycie przy dzieciach, i próby pracy z domu (jak ja, która zaczęłam sprzedawać kamienne dilda i jajka yoni zakładając niby dla jaj firmę OhStone, chociaż jednak na poważnie, no bo co innego mogę teraz robić? Teraz, gdy już żaden pracodawca na mnie nie spojrzy poważnie, a ja i tak do pracy stacjonarnej na 10 godzin z dojazdami już się nie piszę, nie teraz przynajmniej, gdy sama zaprowadzam dzieci do przedszkola i szkoły, i ogarniam im zajęcia dodatkowe). I nie raz mi piszecie, że czytacie, ale nie możecie tego zalajkować, no bo wstyd przed innymi, no taka nazwa, no że trochę przesadziłam. Ale ja musiałam przesadzić! Bo ja chcę zmienić nastawienie w naszym kraju do matek. Dać im więcej swobody i wolności! Pokazać wszystkim, że mogą mówić o wszystkim i robić wszystko. Żadna praca nie hańbi. Ani żadne hobby. Chcesz tańczyć na rurze albo iść na kurs tantry? Zapisz się na zajęcia. Chcesz chodzić na imprezy? Chodź! Faceci mają dużo więcej luzu. A my z założenia jesteśmy stracone. Musimy dbać o naszą przyzwoitość, bo tak wymaga społeczeństwo. Ale to nie my powinnyśmy dostosowywać się do jego wymogów, ale burzyć te wymogi, budować nie nasze granice, a je burzyć. Bo to są granice naszej wolności. Mamy prawo być wolne pod tylko jednym warunkiem: że same nie odbieramy  innym tego samego prawa (…)

Continue Reading