HISTORIA NIEJEDNYCH CYCKÓW
One dają żyć innym. A nam samym dają poczucie, że żyjemy. Są piękne, choć przyjęło się, że ich piękno nie powinno być zanadto eksponowane. Bo należą do tematów tabu. Ubrane zawsze na zewnątrz, chociaż rozbierane wewnątrz każdej wyobraźni. Jedynie pod osłoną nocy mogą wyjść ze swojego schronienia. Tak jakby były wampirami… A przecież one dają energię, a nie ją pochłaniają! Wedle życzenia społeczeństwa i kultury pozostają w zaprzeczeniu swej otwartej natury nakrywając w ciągu dnia swój wstyd ubraniem. Swoje osamotnienie odkrywają ciemną nocą, gdy są już wolne od zobowiązań społecznych.
Każdy radykalizm jest zły
Mam trochę żalu do radykałów wszelkiego rodzaju. Że odstraszyli ludzi. Wiele jest racji w tym co głoszą na przykład radykalne feministki, czy radykalni liberałowie, ale błagam, czy nie można tego normalnie powiedzieć? Czy nie można nie odstraszać ludzi nienawiścią? Czy nie można wytłumaczyć, że naprawdę jak dostaniesz plik pieniędzy od rządu, to potem nie dostaniesz leków na raka, albo nie dostaniesz się do szpitala? I że Twoje dzieci może i ukończą szkoły, a nawet uniwersytety w Polsce, ale chujowe, z chujową kadrą, bo ta dobra spieprzy z kraju?
Spieszmy się kochać wolność. Tak szybko odchodzi…
Ze mnie taka artystka jak z koziej dupy trąbka. Gdybym miała sama siebie opisać, to brzmiałoby to następująco: „Niepewne to takie, zagubione, poranione, rozwydrzone, samo nie wie czego chce, ale chce tego bardzo. Zakompleksione. Rozgadane. Odważne, chociaż nieśmiałe. Mądre, chociaż takie głupie.”
Do końca świata
Nie dam rady zatrzymać Twojego oddechu
żadnym sposobem na łapanie powietrza.
Ani Twojego spojrzenia na moich piersiach,
rozbieganego w poszukiwaniu lepszych (…)
Każdy może ją złapać. Depresja.
WPROST, wywiad z: Katarzyna Nosowska, Tomasz Jastrun, Piotr Pietucha
Kawa z antydepresantami
Mieszam kawę z antydepresantami.
Pobudzenie ze zmęczeniem.
Chęć życia z potrzebą spokoju.
Tańczenia z chęcią odpoczynku.
Śpiewania z pragnieniem ciszy.
Biegania z chęcią leżenia (…)
Bo najwięcej jest w niej Matki…
Życie na niby
– Marcel, wiesz, że komputery żyją dłużej, jeśli się je wyłącza, i daje im odpocząć?
– Tak, tak. Na pewno mamo. A od kiedy to komputery chcą żyć?! Hmm?
– One może nie chcą, bo są tylko przedmiotami w naszych rękach. Ale to my chcemy, żeby one żyły. Bo przecież chcemy z nich korzystać. A korzystać z czegoś można jeśli się to robi tylko w dobry sposób. Jeśli nie rozumiemy ich wartości, to nie powinniśmy z nich korzystać… (…)
Historia niezwykłej mamy. Recenzja „M+M” Dominiki Lewickiej-Klucznik
Napisałam taką tam niby recenzję tomiku wierszy o pewnej matce posiadającej niepełnosprawne dziecko. Wierszy otwierających oczy na problemy z jakimi musi się każda taka matka borykać. Historii ułożonej w wiersze, bo tak jakby brakuje czasem oddechu w tym, co jest tu opowiadane, i opowieść przelewa się z jednej linijki do drugiej. A tak naprawdę to proza. Najsmutniejsza proza życia.
Nie sądziłam, że reportaż można ująć wierszem. Jednak są takie tematy, z tych delikatnych, z tych poruszających najgłębsze zakątki duszy, których nawet nie wypada opisywać słowem prozatorskim. Za bardzo zbliżonym do tego urzędowego, zbyt obcesowo się z człowiekiem obchodzącym. Bo są ludzie, którzy zasługują tylko na wiersze. A nie na listy bolesne ze szkół, z GOPS-u, czy z innych urzędów. Te osoby zasługują na dotyk słowem, a nie na pchnięcia nimi, ponaglenia, upomnienia, odrzucenia. Na czułe przytulenie, i empatię, a nie dystans i chłód. Na spojrzenie, a nie na jego uchylanie. Na usiedzenie obok, a nie z daleka. Na zapytania, nie oskarżycielskie, a nastawione przyjaźnie. I na wysłuchanie, a nie na przerywanie wypowiedzi bez jej zrozumienia (…)