Nawet gdy inni skazali cię na straty

To był taki dzień, który połączył ich spojrzenia, choć nigdy nie sądzili, że spojrzą kiedyś w tym kierunku. Nie poznaliby się, gdyby nie przeżyli siedmiu lat każde w swoim piekle, z którego wyjście i jej, i jego, prowadziło tą samą wąską i trudną ścieżką, na której się spotkali trzymając swoje kamienie w rękach i szczelinach ich najgłębszych myśli i ubrań. Których sami nie wiedzieli, czy wypada im wyrzucić na ziemię przed samymi sobą, czy udawać, że nie noszą niepotrzebnych i za ciężkich ciężarów.

Jednak instynktownie uznali, że pokażą na trzy cztery, co kryją wnętrza ich kieszeni i dłoni. Przyglądali się nawzajem zakamarkom swoich linii papilarnych ze wzruszeniem odkrywając ich nieodwracalne zniszczenia i rozumiejąc, że nie da się już ich naprawić. Zapragnęli spleść je w przytuleniu, by już nie musieć patrzeć na własne cierpienie. Tak by zatracić poczucie bólu utraconego czasu. I by oprzeć się jedno o drugie jak drzewo wyrwane z korzeniami o drugie takie samo drzewo. I wpleść się w siebie tworząc iskry w tym, co wyglądało na przegraną walkę o ogień. I wykrzyczeć światu, że można się obudzić z martwych. Że MOŻNA ŻYĆ, nawet wtedy, gdy inni skazali cię na straty…

Photo by LOGAN WEAVER | @LGNWVR on Unsplash

Continue Reading

Czy ja w ogóle jeszcze JESTEM?

Nie pamiętam już, jaki miałam ulubiony kolor. Czy niebieski jak niebo, spokój i smutek? Czy ciemnoczerwony jak wino, w które często patrzyłam odwracając wzrok od życia? A może zielony jak trawa, w której tak bardzo lubię się cała topić? Czy jednak żółty jak słońce, w które teraz patrzę oślepiając zmysł wzroku, bo już nie wierzę moim oczom? I kieruję moje ciało spragnione ciepła do jego promieni, którym jako jedynym pozwalam się pieścić. Nie wiem już sama, czy jestem bardziej spragniona bliskości, czy jednak mocniej się jej boję. Niczego już zresztą nie jestem pewna (…)

Continue Reading

Nie, NIE PRZEPRASZAM, że ŻYJĘ!

Byłam jedną z tych, które się popycha i przestawia. Które się o coś ciągle prosi bez skrupułów, bo nigdy nie odmawiają. I sugeruje, co powinny zrobić, bo powinny robić to, co innym się podoba. Tych, na które łatwo coś zwalić, i które zawsze się podejmą nawet tego, co niewykonalne, oraz wezmą na siebie całą winę, nawet zupełnie wymyśloną, jeśli komuś jest za ciężko, by się do niej przyznać. (…)

Continue Reading

A mogło być takie piękne

Nie mogłam patrzeć jak wyrywasz to,

co powstało między nami.

I odchodzisz umyć ręce

po wykonanym zabiegu.

Dokonałeś na moim ciele aborcji,

na którą nie wyrażałam zgody.

Ciągle nie mogę dojść do siebie.

Leżę już siedemset pięćdziesiąt trzy dni

z rozerwanymi narządami wewnętrznymi.

I spuchniętym sercem.

W żałobie.

Nad życiem.

Które mogło być.

Mogło być takie piękne.

Photo by David Fanuel on Unsplash

Continue Reading

Tylko wariatka

Pewnego dnia wyskoczyłam z tego pociągu, którym gnałam do stolicy wiedzy, żeby być w jakimś centrum, wśród innych skupionych też centralnie na sobie. Zrozumiałam, że każdy widzi w innych tylko zagrożenie swojej własnej osoby, więc każdy dąży do wiecznego tworzenia własnego wizerunku zapominając o zwykłym przeżywaniu rzeczy. (…)

Continue Reading

Jak pies

Kiedyś miałam siły włóczyć się po świecie, i szukać towarzyszy wędrówki. Myślałam, że z innymi będzie raźniej. I weselej. Codziennie pukałam bezskutecznie do innych domów, w których chowali się przed światem ludzie. Każdy z nich wolał stać w miejscu przy kominku pilnując tego źródła ciepła, niż podbijać świat zabijając swą niewiedzę i jego nieznajomość własnym marszem i dotykiem rzeczy.

Continue Reading