Szkoda mi tych raf, które on zostawił dla suchego lądu

Uwielbiam płakać. Wciąga mnie to na dno moich emocji, gdze mogę ogądać je całkiem tak jakbym nurkowała oglądając piękną rafę koralową. Mam wrażenie, że smutek ukazuje granice naszego jestestwa. Ustanawia granice naszego królestwa. Zakreśla, ile jesteśmy w stanie ciężarów unieść, i co potrafimy wytrzymać, i czasem (albo i często…) poszerza swoje granice, o kolejne dna daszych krain morskich. Podbijając świat. Jak przystało na człowieka… (…)

Nie topię się we łzach, tylko pływam w nich sprawnie jak syrena. Czasem tylko wychodzę na ląd udając, że posiadam jak inni nogi, i że potrafię na nich się poruszać. A tak naprawdę jestem sprawna tylko w morzu, albo i oceanie moich emocji, których niestety nikt do końca nie zrozumie. Co najwyżej sam zanurzy się w nieskończoności moich łez. Ale mało komu na to pozwalam. Było kilka osób w życiu, przy których wybuchłam płaczem, gdy nie mogłam już go powstrzymać. I była też taka osoba, przed którą płakałam wciągając ją do mojej krainy, i pokazując różne zakamarki raf koralowych. Przed którą nie czułam wstydu, którą wciągnęłam w moją podwodną krainę, bo tak bardzo tam pasował.

To straszne poczuć, że ktoś wcale nie chciał z tobą pływać. Od tamtej pory staram się ukrywać moje podwodne pałace i zachować je dla siebie. Pracuję nad coraz to piękniejszymi wzorami muszli i skał, i oswoić z tym, między czym pływam, i co dotykam na co dzień wzrokiem i łzami. Polubić wodne środowisko łez. Widzieć jego piękno i je opisywać szumem słów; falami wspomnień.

Szkoda mi tych raf, które on zostawił dla suchego lądu. Codziennie ich doglądam, i staram się je uchronić przed zagładą ciekawskich turystów. Moje rafy pozostaną wiecznie dzikie. Nigdy ich nie oddam żadnym obcym.

Photo by Nahid Hatami on Unsplash

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.