Resztkami sił
podpieram się o wspomnienia.
Nie umieraj we mnie!
Nie umieraj…
Żyj we mnie
resztkami.
Resztkami sił
podpieram się o wspomnienia.
Nie umieraj we mnie!
Nie umieraj…
Żyj we mnie
resztkami.
Zostawiłeś odcisk pocałunku na mojej twarzy.
A nie chciałam,
by ktokolwiek o ciebie pytał.
Bo moje COŚ
to Twoje NIC
Naznaczona Twoją obecnością na moim wielomównym ciele,
udaję, że NIC mi nie jest.
Chociaż jest.
I to bardzo JEST… (…)
Moje serce jest z papieru.
Łatwo się gnie, i turla z niego kulkę.
I jest łatwopalne.
Zakrywam swój wstyd
nieznajomą twarzą.
Koję cierpienie
pocałunkami bez wyrazu.
Bez słów. (…)
A kiedy już na nic nie będziesz mieć sił,
a wszystkowiedzący i Wielcy (bo więksi od Ciebie) ludzie ci doradzą
co robić, kim być, gdzie iść. (…)
Ciągle łapię się na dobieraniu Tobie
rękawiczek w sklepach.
Bo te co masz są takie zimne.
Takie to było niby śmieszne,
gdy wyrwałeś ją wczoraj w klubie.
Patrzyła znacząco. Uwiodła cię tańcem.
Szeptem ją zaprosiłeś,
głaszcząc jej gołe plecy
pod jej odważną sukienką.
Już nie mam sił
tak codziennie malować swojej maski w wydłużone ponad smutek rzęsy
i uwypuklać prawdziwość uśmiechu sztucznym kolorem czerwieni.
Bo to nie jest tak,
że cię tylko kocham.
Że cię tylko chcę zacałować, i rozprzytulać.
Że chcę z Tobą spędzać dni wszystkie,
i noce także.
I święta.
I szare dni doczesne.