JESTEM W LESIE

alex-grodkiewicz-133609-unsplash

Jak znajdziesz osobę, za którą pójdziesz wszędzie, to nawet się nie obejrzysz, jak zawędrujesz do środka lasu. Tak za rękę to się fajnie idzie. Nogi nie bolą. W ogóle nic nie boli. Słońce świeci, nawet gdy jest ciemno od wielości drzew. Niczego się nie boisz. Za niczym się nie oglądasz. Niczego ci nie brakuje. I nawet nie wiesz kiedy znajdziesz się nie wiadomo gdzie. Ale Tobie to obojętne, bo ważne że jesteś z tą właśnie osobą, przy której wszystko staje się mało ważne, niestraszne i piękne. I kiedy ta osoba zakrzyknie nagle: „O kurwa! Gdzie ja w ogóle polazłem?! Boże, ile czasu ja straciłem! Czemu mi na to pozwoliłaś?!”, i puści Twoją dłoń zostawiając cię z przekazanym poczuciem winy za to, że śmiałaś być szczęśliwa i beztrosko pokonywać wielość kilometrów w niewiadomym celu, ale z wiadomym tylko tobie uczuciem spokoju, jakie się ma, gdy się osiągnie szczęście, to poczujesz największą samotność i pustkę ever. Nagle dobiegnie do Ciebie uczucie rozpaczy, niezrozumienia, zagubienia. Bycie pozostawioną samej w lesie sprawia, że już nie widzisz Słońca, nawet gdy jest dzień. Boisz się co się czai za każdym drzewem, czujesz zmęczenie, ale boisz się zasnąć. I nie masz pojęcia, gdzie iść. I nie chcesz nawet już szukać żadnej drogi. Najchętniej przykryłabyś się liśćmi i nie ruszała już nigdzie dalej. Jest taki moment w życiu, gdy odkrywasz, że wszystko co widzisz i czujesz to złudzenia. Moment, w którym stwierdzasz, że już ci starczy tych złudzeń na całe życie.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.