Jeśli nie pasuję do twojego życia, to chociaż do twoich snów

A jeśli kiedykolwiek mnie sobie przyśnisz, to tak, żebym wyglądała ładnie. Żebym włosy miała długie i rozpuszczone, bez papilotów, tak jak widziałeś mnie ostatnio…. I żebym miała na sobie tę długą letnią białą sukienkę. A nie jak zwykle byle jakie dresy. I żeby ta sukienka podkreślała wcięcie w mojej talii, takie jak miałam kiedyś, kiedy nawet mnie nie znałeś. Tyle razy mówiłeś, że szkoda, że wtedy się nie poznaliśmy, bo wszystko potoczyłoby się inaczej. Wszystko… (…)

I tak mnie śnij żebym była piękniejsza niż to pamiętasz. Doskonalsza. A skóra moja, żeby miała atłasowy powab i dotyk. I żebym nie miała trzeciego podbródka, ani zwisających pelikanów z ramion. I żadnego cellulitu, żadnych zmarszczek, żadnych oznak zmartwień i problemów, żadnego pochylenia ciała, swoim zgarbieniem dającego znać, że jest mu za ciężko dźwigać swój los. Żebyś jak zawsze nie mówił, że nie możesz patrzeć na to, jak mi ciężko. Żebyś właśnie chciał patrzeć na moją lekkość, beztroskę, i radość. Też radość z tego, że widzę ciebie… A nie jej unikał, i się przed nią oganiał.

I żebyś nie chciał budzić się z tego snu. Będzie mi wtedy łatwiej pogodzić się, że nie chciałeś mnie takiej z tymi moimi wszystkimi rysami i przerysowaniami w przestrzeni życiowej, jeśli pomyślę, że chcesz chociaż śnić o mnie, tak by nikt o nas się nie dowiedział. Nawet takiej nierealnej, a jednak nawiązującej do mojej osoby. Skoro w rzeczywistości nie podobałam ci się wystarczająco, by wprowadzić mnie w swoją, to chociaż we śnie chcę ci się podobać, i dawać wprowadzać się do twoich snów. I jeśli tam będę mieszkać w nocy, to będzie mi lżej z tym, że w ciągu dnia żyję sama. Bo może jeśli nie pasuję do twojego życia, to chociaż do twoich snów. Może w nich budzi cię czasem sen – o mnie… 

 

 

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.