Coś słodkiego

– Klara! Spakuję ci jutro kanapki, kabanosy i jabłko na wycieczkę! – krzyczę do kąpiącej się córki.
– Mamo! A spakujesz jeszcze coś słodkiego?! Proszę!
– Dobra! Moje serce ci spakuję!
– A coś innego?! – dalej dopytuje zza zamkniętych drzwi moja dziewięciolatka. – Bo przecież wiesz, że twoje serce się zaraz rozpłynie! Albo POŁAMIE!
– Już się nie złamie! – krzyczy druga córka z pokoju. – Przecież mama już od dawna ma serce złamane!
Odpowiedziałam tylko bez wyrazu śmiechu sarkastyczne:
– Hahaha. Ha.

To se pogadały….

 

Photo by Marcel Strauß on Unsplash

Continue Reading

To nie jest kraj dla SAMOTNYCH MATEK

OGŁOSZENIE MATRYMONIALNE

PILNE! Do jutra MUSZĘ ZNALEŹĆ MĘŻA! Bo to się okazuje najbardziej opłacalne w naszym kraju. Bez męża ani rusz. Kiedy wylądowałam sama z dziećmi (sztuk trzy), żeby je ogarnąć, rzuciłam pracę, zostałam pełnoetatową Matką, kurwa, Polką. I teraz ze względu na to, że podpisałam umowę z wydawnictwem w sprawie przyszłych tantiem za książkę, którą wreszcie kiedyś mam wydać, wyrejestrowano mnie z PUP. Spadłam niżej niż myślałam, że się da. Niżej niż bezrobotna. Moim zdaniem bezprawnie i bezsensownie, bo to nie jest umowa o pracę, ale chuj z tym, już mi się znudziło być bezrobotną żebraczką o łaskę państwa o podstawowe ubezpieczenie zdrowotne. Powiedziano mi o tym w czwartek, że tak zdecydowano po miesięcznym zastanawianiu sie nad tą jakże skomplikowaną sytuacją 😉 – nie mam nawet jak się odwołać, bo pismo przyjdzie później niż utracę ubezpieczenie. Jutro mój ostatni dzień ubezpieczenia w NFZ, od wtorku będę się świeciła na czerwono paniom w rejestracji. Mam ochotę zaszaleć i zaliczyć wszystkich lekarzy jakich zdołam w dniu jutrzejszym, tak na odchodne (w przenośni znaczy się. Chociaż może realnie też bym może i chciała, po długim okresie posuchy). Może przejadę się na SOR symulując skręconą kostkę, albo powiem prawdę, że niedawno złamałam serce i teraz bardziej mnie boli niż zazwyczaj. Już nie mam smutku, ani złości. Czuję tylko takie chujowe poczucie beznadziei łamane na świadomość występowania w komedii polskiej rzeczywistości, którą niektórzy nazywają polskim gównem. Z przyjemnością opowiedziałabym moje story nawet w TVN (zawsze o tym marzyłam, żeby zaistnieć, ale nigdy nie sądziłam, że mogę zaświecić jako zjebana bezrobotna, wyrzucona z systemu ubezpieczeń, światełkiem jaskrawym dla innych takich Matek, kurwa, Polek, żeby je rozweselić) u Marcin Prokop najlepiej, mojej platonicznej miłości, bo w inną miłość już nie wierzę. (Zaznaczam, że kocham go miłością nieerotyczną, siostrzaną wręcz, z pełną świadomością, że kochając go, kocham też i jego żonę, bo mam dużo miłości w sobie i nie przeszkadzają mi takie uczuciowe pakiety). Pragnę pomóc innym laskom w moim położeniu poczuć się lepiej, powiedzieć to, o czym nie wypada, bo to jest jak przyznać się do swojej chujowości. Ale trzeba to głośno mówić, zanim nabierzemy całe rzesze Ukrainek, które teraz do nas przybyły, i mogą myśleć, że nasz kraj się o nas troszczy, bo na razie są ubezpieczone i bez problemu mogą zarabiać na czarno za całkiem fajną kasę, i myślą że troska obywatelska, to troska państwowa. Nie, ten zew serc to zew osobisty naszych obywateli, tych, którzy pamiętają opowieści naszych rodzin o pomocy nam w czasie drugiej wojny światowej i czujemy, że trzeba pomóc innym, których teraz pokrzywdził los. To nie nasz kraj daje im poczucie bezpieczeństwa i troski, ale my jako obywatele. A warto, żeby się dowiedziały, że TO NIE JEST KRAJ DLA SAMOTNYCH MATEK. Kocham Polskę, ale też ją nienawidzę. Za to, że straciłam w tym kraju godność. Nie stać mnie na ubezpieczenie 550 zł miesięcznie – jeśli chcę zarabiać z umów o dzieło z pisania, muszę dopłacać do tego biznesu. Nie opłaca się mi też dymać do byle jakiej pracy po minimum krajowe, bo chociaż przed dziećmi zarabiałam dużo więcej, to po każdym dziecku muszę zaczynać na nowo. A za te minimum nie załatwię opieki dla dzieci, a nie mam nikogo do pomocy, żadnej rodziny, która rano zrobi kanapki i zaprowadzi je do szkoły, albo na zajęcia dodatkowe, podczas gdy mnie nie będzie w domu 10 godzin minimum. Próbowałam pracować i ogarniać potomstwo, ale dla dzieciaków pobyt od 7 do 17 w szkole i przedszkolu, to była męczarnia. I nie o to chodzi, że narzekam. Nie chce mi się narzekać. Nie płaczę też teraz, bo już się dosyć napłakałam. Tak serio to ta sytuacja samotnej matki jest tak bardzo bez wyjścia, i tak bardzo żałosna, że wypada tylko zakasać rękawy i pracować udając, że nie traci się całej kasy na opiekę, i że wychodzi się jak nie na zero, to na minus. Albo pracować na czarno, ale ile tak można czuć, że się jest wyrzutkiem społecznym? No ile?! A męża szukam nie dla miłości, bo w miłość już nie wierzę. Dla miłości żaden facet mnie nie wybierze, mój widok zawsze przysłania trójka moich dzieci, taka nakładka jakby patologiczna, odgraniczająca mnie od rzeczywistości ogarniętych ludzi. Szukam męża tylko dla ubezpieczenia zdrowotnego. Ślub 84 złotych sama stawiam. Zapewniam niezapomniany seks w celu skonsumowania małżeństwa. PROSZĘ TYLKO O POWAŻNE OFERTY, od takich osób, które zaraz nie będą chciały z kim innym się żenić, bo rozwody trochę podrożały i są w chuj stresujące. Już jeden kolega gej mi zaproponował małżeństwo, bo powiedział, że jemu może będzie łatwiej dostać kredyt na mieszkanie, ale boję się, że się państwo doczepi za chwilę, jak go zinwigilują na facebooku, i zrobią dochodzenie dowodzące, że seksu na pewno nie było, i dzieci z tego być nie może, i aż się boję, czy w więzieniu za to nie skończymy, że się żenimy bez celów rozrodczych. Nie to, ze dyskryminuję gejów, nie, ja się tylko boję naszej władzy, więc może ktoś jurny ma ochotę? Może ktoś wizy potrzebuje, albo nie wiem, lubi nosić pierścionki na serdecznym palcu. Bo są przecież w naszym kraju bardzo trendy…

Zdj. Krzanoo Art

Continue Reading

Gra w otwarte karty

Kiedy nie miałaś dzieci było całkiem inaczej. MIAŁAŚ ZNACZENIE jako TY. Nikt nie widział ciebie przez pryzmat tych małych istot, które dla ciebie tak wiele znaczą, a dla innych są przeszkodą, do której nie zamierzają się zbliżać. Tak bardzo ci szkoda tych twoich dzieci, że dla innych stanowią obiekt lęku, że zamykasz się często w skorupie przed zranieniem, żeby nie pogłębić swoich ran jako matki. Ukrytej w ciele kobiety. Której nikt już nie dostrzega. (…)

Continue Reading

Klara rządzi

Moja pierwszoklasistka z dumą prezentuje mi swoje dzieło.

– Ale co tu jest napisane?

– No że „Klara rządzi” przecież. Co ty mamo, nie widzisz?! – wyraziła zdecydowaną dezaprobatę wobec mojej ignorancji sztuki.

– A no już widzę – śmieję się – Ale gdzie rządzi? W swoim pokoju, w domu, czy gdzie?

– Oj mamo, mamo. No wszędzie przecież! Na całym świecie. Jak królowa.

No przecież.

Continue Reading

Patchwork jest cool

W czwartek odbędzie się pogadanka z Tymonem Tymańskim i jego partnerką Anetą Kozłowską o rodzinach patchworkowych. Temat wygląda na z dupy wzięty, no bo jak to rockman gadający o dzieciach, jakie to słabe. Więc tak bym chciała się wytłumaczyć jakoś. (…) 

Continue Reading

W poszukiwaniu sensu

Budzę się śpiąca. Liczę ile godzin zostało mi tego dnia, żebym mogła znów położyć się do łóżka, z którego teraz się zgrzebuję. Dla dzieci, nie dla siebie. Zrzucam nogę za nogą. I głowę za nogami. Boli mnie całe ciało, do czego przyzwyczaiłam się na tyle, że uważam to za mój normalny stan. Moje dni różnią się tylko poziomem bólu. Dziś jest chujowo, ale w sposób znośny. Czasem jest na tyle chujowo, że jest to nie do opisania. Wtedy bym nawet nie pisała. Połykam magiczną tabletkę, która podobno ma pobudzić serotoninę, po której chce mi się jeszcze bardziej spać, ale ma niby pomagać na te bóle somatyczne. Czuję to tak jakby ból duszy docierał do komórek mojego ciała i przypominał mi, że moje ciało potrzebuje szczęścia by przestać czuć ból. A ja bym chciała całkiem przestać czuć. Bo im więcej sobie narobię nadziei na szczęście, tym bardziej potem cierpię. (…)

Continue Reading

Mamo, a Lena powiedziała…

Pamiętacie taki polski serial: „Tata, a Marcin powiedział”? W którym syn opowiada tacie o tym, co opowiedział mu jego kolega, i co nie daje spokoju temu chłopcu, i dzieli się z ojcem swoimi rozterkami, a ten się głowi nad rozwiązaniami zagadnień poruszonych przez kolegę syna? (…)

Continue Reading

Miłość jest trudna

– Mamo! A wiesz, że Felek się we mnie zakochał? Chyba chce mi się oświaczyć! Ciekawe jak to zrobi. Nie mogę się doczekać!

– A Ty też jesteś w nim zakochana?

– Nie, no coś Ty! On jest na ostatnim miejscu!

– A kto jest na pierwszym?

– Antek… – westchnęła rozmarzona.

– A ten Antek jest Tobą zainteresowany?

– Nie wiem. Ale ja mu nigdy nie powiem, że go kocham. Nigdy!

– Ale chociaż bawisz się z nim?

– Nie! Omijam zawsze!

– Ale dlaczego? Przecież powinnaś mu pokazać, że Ci na nim zależy!

– W życiu tego mu nie pokażę! Najwyżej w Niebie bym to zrobiła!

– Ale to bez sensu. Jak zgodzisz się chodzić z Felkiem, to stracisz szansę, żeby Antek zechciał chodzić z Tobą. Bo pomyśli, że kochasz Felka.

– No trudno. Ja się za bardzo wstydzę Antka… I za bardzo go kocham.

Photo by Limor Zellermayer on Unsplash

 

Continue Reading

Twoje dziecko też może być gejem (list do Złego Człowieka)

Ty, który depczesz godność ludzi! Który gardzisz słabszymi, bezbronnymi i innymi od Ciebie samego! Ty, który nie okazujesz empatii, ani litości. Który myślisz, że jesteś tak mądry i zajebisty, a Ci „inni”, są tak beznadziejni. Ty też kiedyś możesz poczuć oddech tej pogardy na własnym karku. I tego życzę. Bo tylko tak może poruszyć się Twoje serce. (…)

Continue Reading

Dzień 48my. Spadek.

– Och, Kornelko, jak Ty dobrze gotujesz. Taka mała jesteś, a tak dobrze sobie radzisz w kuchni. Chyba zostaniesz główną Panią Domu w tym domu!

– Hihi. No wiem – zatrajkotała swym wdzięcznym głosikiem – A przepiszesz na mnie to mieszkanie? – to było poważne pytanie. Zauważyłam to w kącikach jej ust, które zakrzywiały się w dość poważnym uśmiechu. Co za mała bździągwa!!!

Photo by Karly Gomez on Unsplash

 

Continue Reading