Tuż po ósmej rano, co jak dla mnie znaczy – bladym świtem – pojawiłam się w poradni specjalistycznej na pobranie krwi. Kolejka do laboratorium była taka, że wyszłam nawet na spacer. Przed dziesiątą wreszcie nadeszła moja kolej.
Od pisania najbardziej boli dupa
Tak się Wam tylko zwierzę, że od pisania najbardziej boli DUPA. Nie palce, nie głowa. A dupa. Bo jak piszesz, to siedzisz w tym samym miejscu, czując swoją wysiedzianą samotność, podczas gdy inni radośnie zapierdalają nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co, gardząc tymi, co nie potrafią tak samo w podskokach omijać to, co ja wysiaduję. Jak kura swoje jajka. Czy też jak ja te moje „pisanki”.
I serce jeszcze mnie trochę boli. Trochę bardzo, bym nawet powiedziała. Bo lubię sobie w nim majstrować długopisem. I wyjmować naczynka krwionośne na kartki.
Ale coś tam piszę, i piszę. I poprawiam, poprawiam. Mimo bólu serca. Mimo bólu dupy. Mam nadzieję, że ten ból nie pójdzie sie jebać. Ból przecież służy do rodzenia.
Jeszcze będzie pięknie. Jeszcze będzie życie. Albo chociaż książka. Jeszcze tylko trochę. Obiecuję to na ból mojej dupy!
Nie, NIE PRZEPRASZAM, że ŻYJĘ!
Byłam jedną z tych, które się popycha i przestawia. Które się o coś ciągle prosi bez skrupułów, bo nigdy nie odmawiają. I sugeruje, co powinny zrobić, bo powinny robić to, co innym się podoba. Tych, na które łatwo coś zwalić, i które zawsze się podejmą nawet tego, co niewykonalne, oraz wezmą na siebie całą winę, nawet zupełnie wymyśloną, jeśli komuś jest za ciężko, by się do niej przyznać. (…)
Wróciłam do łez
A więc wróciłam do łez. Nawet nie sądziłam, że będę tak tęsknić za nimi. Z nimi jest o niebo lepiej. I jakoś tak prawdziwiej. I lżej. Patrzyłam na siebie ostatnio jak na oddzieloną od dotychczasowej mnie. Jakbym stała gdzieś obok i się sobie przyglądała. Brałam pigułkę na bóle egzystencjalne codziennie rano, popijałam kawą, i czekałam co dalej. Czy naprawdę przestanę boleć? Czy naprawdę nie będę już cierpieć? (…)
CELEBRACJA CIAŁA – czemu piszę to co piszę
Chciałabym wyjaśnić, dlaczego na tym takim powiedzmy maminym blogu, od czasu do czasu, wrzucam jakieś dziwne recenzje, szczególnie upodobanego Sopockiego Teatru Tańca. A więc to było tak… 🙂
A mogło być takie piękne
Nie mogłam patrzeć jak wyrywasz to,
co powstało między nami.
I odchodzisz umyć ręce
po wykonanym zabiegu.
Dokonałeś na moim ciele aborcji,
na którą nie wyrażałam zgody.
Ciągle nie mogę dojść do siebie.
Leżę już siedemset pięćdziesiąt trzy dni
z rozerwanymi narządami wewnętrznymi.
I spuchniętym sercem.
W żałobie.
Nad życiem.
Które mogło być.
Mogło być takie piękne.
Photo by David Fanuel on Unsplash
Walcz o SWOJE ŻYCIE!
Myślisz, że jesteś wariatką. Że nie nadajesz się do życia. Wierzysz w to, bo on ciągle to podkreśla. I to, że masz być jemu wdzięczna, że w ogóle ktoś z tobą żyje, a on zarabia na twoje zachcianki. Tylko te twoje zachcianki są minimalne, włosy i paznokcie nawet sobie sama malujesz, bo wiesz że wypomniałby ci kosmetyczkę, fryzjera, i wszystkie inne „zbytki”. A ubierasz się coraz częściej w secondhandach, bo nie czujesz, że zasługujesz na lepsze rzeczy niż te zniszczone, zużyte. Do baru chodzisz najwyżej na jednego drinka, żeby poudawać przed koleżankami, że wszystko jest ok. I pozazdrościć im ich życia. (…)
Kreskami w kalendarzu
Daty w kalendarzu połączyłam kreskami naszych spotkań
pomiędzy porami roku. (…)
Tabletki na łzy
Biorę tabletki na łzy.
Chcę wreszcie swobodnie oddychać,
a wciąż mam zatkany nos.
Przyduszone zmysły.
Odciętą znaczną część czucia rzeczywistości
glutami smutku,
plazmą wylewającego się ze mnie ciekłego żalu.
WIERNA MARZENIOM
Nigdy nie zdradzę marzeń o tobie z nikim innym.
Ani twojego dotyku, twoich chwytów,
i słów dozwolonych tylko tobie.
I nie przestanę nosić pod powiekami twojego obrazu,
który wyrył się w mojej pamięci
jakby miał być tylko mój.
Nigdy nie wyjdę za kogo innego,
ani nie zapomnę żadnego z pocałunków,
których wspomnieniami karmię chory głód miłości.
Nie zatopię marzeń, w których sama tonę,
bo umiem udawać, że jest mi dobrze na wdechu
pod powierzchnią życia.
***
Suchość łez jest gorsza od suchości pochwy.
Brak uczuć gorsza od braku pożądania.
Zdławione słowa gorsze od śmiertelnej ciszy.
Photo by Molly Blackbird on Unsplash