To nie jest kraj dla SAMOTNYCH MATEK

OGŁOSZENIE MATRYMONIALNE

PILNE! Do jutra MUSZĘ ZNALEŹĆ MĘŻA! Bo to się okazuje najbardziej opłacalne w naszym kraju. Bez męża ani rusz. Kiedy wylądowałam sama z dziećmi (sztuk trzy), żeby je ogarnąć, rzuciłam pracę, zostałam pełnoetatową Matką, kurwa, Polką. I teraz ze względu na to, że podpisałam umowę z wydawnictwem w sprawie przyszłych tantiem za książkę, którą wreszcie kiedyś mam wydać, wyrejestrowano mnie z PUP. Spadłam niżej niż myślałam, że się da. Niżej niż bezrobotna. Moim zdaniem bezprawnie i bezsensownie, bo to nie jest umowa o pracę, ale chuj z tym, już mi się znudziło być bezrobotną żebraczką o łaskę państwa o podstawowe ubezpieczenie zdrowotne. Powiedziano mi o tym w czwartek, że tak zdecydowano po miesięcznym zastanawianiu sie nad tą jakże skomplikowaną sytuacją 😉 – nie mam nawet jak się odwołać, bo pismo przyjdzie później niż utracę ubezpieczenie. Jutro mój ostatni dzień ubezpieczenia w NFZ, od wtorku będę się świeciła na czerwono paniom w rejestracji. Mam ochotę zaszaleć i zaliczyć wszystkich lekarzy jakich zdołam w dniu jutrzejszym, tak na odchodne (w przenośni znaczy się. Chociaż może realnie też bym może i chciała, po długim okresie posuchy). Może przejadę się na SOR symulując skręconą kostkę, albo powiem prawdę, że niedawno złamałam serce i teraz bardziej mnie boli niż zazwyczaj. Już nie mam smutku, ani złości. Czuję tylko takie chujowe poczucie beznadziei łamane na świadomość występowania w komedii polskiej rzeczywistości, którą niektórzy nazywają polskim gównem. Z przyjemnością opowiedziałabym moje story nawet w TVN (zawsze o tym marzyłam, żeby zaistnieć, ale nigdy nie sądziłam, że mogę zaświecić jako zjebana bezrobotna, wyrzucona z systemu ubezpieczeń, światełkiem jaskrawym dla innych takich Matek, kurwa, Polek, żeby je rozweselić) u Marcin Prokop najlepiej, mojej platonicznej miłości, bo w inną miłość już nie wierzę. (Zaznaczam, że kocham go miłością nieerotyczną, siostrzaną wręcz, z pełną świadomością, że kochając go, kocham też i jego żonę, bo mam dużo miłości w sobie i nie przeszkadzają mi takie uczuciowe pakiety). Pragnę pomóc innym laskom w moim położeniu poczuć się lepiej, powiedzieć to, o czym nie wypada, bo to jest jak przyznać się do swojej chujowości. Ale trzeba to głośno mówić, zanim nabierzemy całe rzesze Ukrainek, które teraz do nas przybyły, i mogą myśleć, że nasz kraj się o nas troszczy, bo na razie są ubezpieczone i bez problemu mogą zarabiać na czarno za całkiem fajną kasę, i myślą że troska obywatelska, to troska państwowa. Nie, ten zew serc to zew osobisty naszych obywateli, tych, którzy pamiętają opowieści naszych rodzin o pomocy nam w czasie drugiej wojny światowej i czujemy, że trzeba pomóc innym, których teraz pokrzywdził los. To nie nasz kraj daje im poczucie bezpieczeństwa i troski, ale my jako obywatele. A warto, żeby się dowiedziały, że TO NIE JEST KRAJ DLA SAMOTNYCH MATEK. Kocham Polskę, ale też ją nienawidzę. Za to, że straciłam w tym kraju godność. Nie stać mnie na ubezpieczenie 550 zł miesięcznie – jeśli chcę zarabiać z umów o dzieło z pisania, muszę dopłacać do tego biznesu. Nie opłaca się mi też dymać do byle jakiej pracy po minimum krajowe, bo chociaż przed dziećmi zarabiałam dużo więcej, to po każdym dziecku muszę zaczynać na nowo. A za te minimum nie załatwię opieki dla dzieci, a nie mam nikogo do pomocy, żadnej rodziny, która rano zrobi kanapki i zaprowadzi je do szkoły, albo na zajęcia dodatkowe, podczas gdy mnie nie będzie w domu 10 godzin minimum. Próbowałam pracować i ogarniać potomstwo, ale dla dzieciaków pobyt od 7 do 17 w szkole i przedszkolu, to była męczarnia. I nie o to chodzi, że narzekam. Nie chce mi się narzekać. Nie płaczę też teraz, bo już się dosyć napłakałam. Tak serio to ta sytuacja samotnej matki jest tak bardzo bez wyjścia, i tak bardzo żałosna, że wypada tylko zakasać rękawy i pracować udając, że nie traci się całej kasy na opiekę, i że wychodzi się jak nie na zero, to na minus. Albo pracować na czarno, ale ile tak można czuć, że się jest wyrzutkiem społecznym? No ile?! A męża szukam nie dla miłości, bo w miłość już nie wierzę. Dla miłości żaden facet mnie nie wybierze, mój widok zawsze przysłania trójka moich dzieci, taka nakładka jakby patologiczna, odgraniczająca mnie od rzeczywistości ogarniętych ludzi. Szukam męża tylko dla ubezpieczenia zdrowotnego. Ślub 84 złotych sama stawiam. Zapewniam niezapomniany seks w celu skonsumowania małżeństwa. PROSZĘ TYLKO O POWAŻNE OFERTY, od takich osób, które zaraz nie będą chciały z kim innym się żenić, bo rozwody trochę podrożały i są w chuj stresujące. Już jeden kolega gej mi zaproponował małżeństwo, bo powiedział, że jemu może będzie łatwiej dostać kredyt na mieszkanie, ale boję się, że się państwo doczepi za chwilę, jak go zinwigilują na facebooku, i zrobią dochodzenie dowodzące, że seksu na pewno nie było, i dzieci z tego być nie może, i aż się boję, czy w więzieniu za to nie skończymy, że się żenimy bez celów rozrodczych. Nie to, ze dyskryminuję gejów, nie, ja się tylko boję naszej władzy, więc może ktoś jurny ma ochotę? Może ktoś wizy potrzebuje, albo nie wiem, lubi nosić pierścionki na serdecznym palcu. Bo są przecież w naszym kraju bardzo trendy…

Zdj. Krzanoo Art

Continue Reading

Nie chcę Cię w swoim życiu, no ale…

Każdy z nas czeka na coś niesamowitego. Na kogoś, kto nas olśni i zachwyci. Będzie idealny. Po drodze spotykając jakieś osoby często nie dajemy im szans większych niż na wejście do łóżka. Szczególnie faceci mają takie podejście. Laski chętniej rozwijają wyobraźnię, dorabiając ideologię miłości do nawet zupełnie nie prosperującego związku. Bo spełniona laska, to laska w związku. A spełniony facet to taki, na którego leci wielość kobiet. I tu się rozmijamy. Samotna laska to stara panna, jeśli nie ma powodzenia, lub szmata/kurwa, jeśli je ma. A samotny facet to facet, który się szanuje, jeśli nie ma powodzenia, lub macho man – jeśli je ma. Dziewczyny trochę gorzej wypadają w rankinkach wskazujących na ich poczucie wartości, tutaj także. No i gdzie te dwa światy mają się spotkać? No właśnie chyba tylko w tym łóżku. (…)

Continue Reading

Gra w otwarte karty

Kiedy nie miałaś dzieci było całkiem inaczej. MIAŁAŚ ZNACZENIE jako TY. Nikt nie widział ciebie przez pryzmat tych małych istot, które dla ciebie tak wiele znaczą, a dla innych są przeszkodą, do której nie zamierzają się zbliżać. Tak bardzo ci szkoda tych twoich dzieci, że dla innych stanowią obiekt lęku, że zamykasz się często w skorupie przed zranieniem, żeby nie pogłębić swoich ran jako matki. Ukrytej w ciele kobiety. Której nikt już nie dostrzega. (…)

Continue Reading

Poboli, poboli. I wcale NIE PRZESTANIE.

Ból

Czy ból jest po to, żebym wiedziała, z czego się składam? Żebym czuła, gdy odpadają mi moje kawałki? Gdy ktoś wyrywa moje paznokcie? Albo ciągnie za rękę czy nogę? Albo gdy komuś innemu oddaję nerkę, a jeszcze innemu serce? Po to, żeby przypomnieć mi, że nie służę do rozdawania, i że powinnam się jednak trzymać w jakiejś całości, zanim pozostanie ze mnie tylko powietrze przeszyte bólem? Tym przeogromnym bólem… (…)

Continue Reading

Klara rządzi

Moja pierwszoklasistka z dumą prezentuje mi swoje dzieło.

– Ale co tu jest napisane?

– No że „Klara rządzi” przecież. Co ty mamo, nie widzisz?! – wyraziła zdecydowaną dezaprobatę wobec mojej ignorancji sztuki.

– A no już widzę – śmieję się – Ale gdzie rządzi? W swoim pokoju, w domu, czy gdzie?

– Oj mamo, mamo. No wszędzie przecież! Na całym świecie. Jak królowa.

No przecież.

Continue Reading

„Jesteśmy na zawsze zagubieni na pustyni wieczności…” – ManRay (felieton ze spektaklu Sopockiego Teatru Tańca)

Sopocki Teatr Tańca zaprezentował na początku grudnia na sopockiej scenie coś w rodzaju dadaistycznego performancu, zachwycając nas swoimi pomysłami wizualnymi prezentowanymi na przedmiotach i ciałach aktorów – „manRay. Barbarzyńca.” Głównego bohatera grał reżyser spektaklu – Jacenty Krawczyk, w otoczeniu tancerek teatru tańca – Joanny Czajkowskiej, Asi Nadrowskiej i Aleksandry Foltman – które wcieliły się w muzy artysty, jego kochanki, które odegrały ważną rolę w twórczości tytułowego bohatera. (…) 

Continue Reading

Sopockie Perły 2021 (fragment piszącego się „Dziennika polskiej Brydżyt Dżons”, częściowo na faktach)

 

Pierwszy raz w życiu zostałam zaproszona na jakąś galę. Sopot jest naprawdę zajebisty, że nie patrzy na to, kim jestem (Matką-fucking-Polką), tylko co robię. Moje pisanie nagle zostało docenione jako mające znaczenie, więc jako ta od pisania artykułów o Sopocie miałam się pojawić na rozdaniu nagród Sopockie Perły 2021 dla sopockich firm i instytucji. To poczucie, że nie piszę na darmo, pomaga wstawać z łóżka. Z którego i tak piszę, ale po takim dniu, w którym topię się w literkach, pomaga mi wyjść na ulicę i podnieść głowę, już nie wbijać wzroku w kałuże, tam gdzie zawsze myślałam, że jest moje miejsce. (…)

Continue Reading

SARS – wirus samotności

Człowiek to spójna całość, która dezintegruje się czasem poprzez ciężkie sytuacje w jakich się znajduje. Aby do tej dezintegracji nie dochodziło, potrzebna jest koherencja, czyli spójność poglądów i myśli, która polega na tym, ze człowiek WIE CZEMU coś się stało, poza tym WIE JAK SOBIE PORADZIĆ w danej sytuacji, oraz powinien ZNAĆ SENS tego, co się dzieje. (…)

Continue Reading