Udaję, że to nie moje marzenia
skapują mi z policzków.
Boli mnie każdy zadbany dom,
i równo przycięty trawnik. (…)
Zostaniesz moim wierszem
A więc zostaniesz tylko moim wierszem…
Wygraweruję go sobie na rękach, nogach i brzuchu.
Każdą literkę namaluję własną krwią. (…)
Kiedy słowa się zabliźnią
pozostanie w nich ten bolesny zapach.
Rozłożę na sobie nasze ciągi zdań, westchnień i szeptów.
Będziesz w bliznach liter,
ale też ukryty w ciszy między kropkami,
i w przerwach między wersami.
Bo ciało pamięta dotyk, ale jeszcze bardziej jego brak.
Woła bólem. Tęskni drżeniem.
Ukoję je naszymi wyznaniami wiary i najgłębszych myśli.
Najskrytszymi marzeniami.
Wytatuuję sobie ciało po wszystkich śladach twojego dotyku.
Najmocniej zaznaczę twoje pocałunki.
Te na szyi i plecach ciągle czuję,
więc obrysuję je dokładnie tak jak je niechcący pozostawiłeś.
Bo zapomniałeś, że wszystko co we mnie zostawiasz
– nie znika.
A na czerwono zaznaczę twoje uszczypnięcia na udach,
żeby pamiętać, że czasem zadawałeś mi ból.
Nawet gdy udawałeś, że to tylko zabawa i żarty.
Nigdy nie rozstanę się z tym co we mnie tkwi
twoimi zdaniami.
Mogłeś nic nie mówić
– wtedy nie zostałbyś moim wierszem.
A ja nie wiedziałabym
jak głęboko za skórę potrafi wniknąć miłość.
Nawet najkrótszymi słowami.
I pływałabym ciągle tylko na powierzchni zdań
z przypadkowymi literkami płytkich znajomości.
Photo by Taylor Harding on Unsplash
Mocno gorzka
Podałeś mi gorącą kawę z wrodzoną sobie pewnością siebie,
nie przejmując się,
że możesz mnie śmiertelnie oparzyć. (…)
Jak się boisz, zamknij oczy
Body positivity – to nie takie łatwe
Jak każdy kto ma problem z akceptacją swojego ciała, nie lubię tych tematów. Ale właśnie dlatego trzeba zacząć o tym rozmawiać – żeby pomóc rozwiązać innym problemy z samoakceptacją, która, jakby nie było, wiąże się również z umiejętnością rozmawiania na dany temat. (…)
Dialog przy zerwaniu
” — Nie w tym rzecz, żeśmy nie wiedzieli
— Jedno jest ważne, żeby nie spotkać (…)
Uwierzyć w siebie
Nigdy nie wierzyłam, że to co robię jest wystarczająco dobre, by to komuś pokazywać. A nie ma co się zastanawiać nad tym, czy coś jest wystarczająco perfekcyjne. Jeśli coś się uwielbia, i czuje się wewnętrzną potrzebę robienia tego, trzeba to robić, i tym się dzielić z innymi, a nie ciągle to robić za zamkniętymi drzwiami, ani nie chować niczego do szuflady. (…)
Mamo, a Lena powiedziała…
Pamiętacie taki polski serial: „Tata, a Marcin powiedział”? W którym syn opowiada tacie o tym, co opowiedział mu jego kolega, i co nie daje spokoju temu chłopcu, i dzieli się z ojcem swoimi rozterkami, a ten się głowi nad rozwiązaniami zagadnień poruszonych przez kolegę syna? (…)
Dlaczego SAMOTNE MATKI są samotne
Dużo facetów traktuje samotnie wychowujące dzieci matki jak kurewki, które lecą często na kasę, a przede wszystkim są mega łatwe. Faceci przekazują sobie swoją „prawdę”, że matki są dobre do rżnięcia, bo nie mają za wiele czasu, żeby ich potem męczyć, prześladować, czyli tłumacząc: spotykać się. Że można się z nimi umawiać na samo ruchanie, a one i tak będą zachwycone, nawet jeśli nie będą miały z tego nic – nawet orgazmu. (…)
Walka na śmierć i życie z poddanymi
Nie mam nic przeciwko osobom religijnym, najwyżej mi ich szkoda, że są wykorzystywane przez tych, którzy sprawują nad nimi władzę. Sama kiedyś biegałam do kościoła, póki byłam bardziej naiwna. A w Boga to ja lubię i chcę wierzyć, bo nie wiem po co innego byśmy mieli się rodzić skoro wszyscy jesteśmy śmiertelni. Musi być jakaś energia w nas, która pozostaje nawet po naszej śmierci. Nie wierzę, że znikamy. I nikt mi nie odbierze tej jedynej nadziei na sens życia. Ale nie wierzę ludziom – ludzie mają ogromną chęć władania innymi. Szczególnie nie ufam tym, którzy wpajają innym w co mają wierzyć i co robić, za wszelką cenę. Którzy nie tyle chcą być dobrzy, co ważni. Lubię wierzyć po swojemu, i sama też nie wchodzę innym w ich wybory. Nie znoszę natomiast braku tolerancji – w tym wobec innych wyznań, albo ateizmu. I braku sprawiedliwości. W każdym człowieku można znaleźć dobro, albo zło, czy to w księdzu, czy w złodzieju, prostytutce, nauczycielu, czy to ateiście – każdy może mieć swoje powody by wejść na daną drogę zawodową, albo wiary, i jedynie jego intencje czynów decydują o tym, czy jest dobry. Jednak brak otwartości na innych, i wykluczanie społeczne jest absolutnym grzechem, a więc powinno być w sumieniu człowieka podobno-religijnego roztrząsane wyrzutami sumienia. Przeraża mnie nie tylko to, jaką rzeczywistość mamy teraz w Polsce, ale nawet to, że coraz bardziej boję się mówić, i zarówno nazwa mojego bloga, jak i wiele tekstów, miały na celu sprawdzenie, czy tu jest w ogóle jeszcze jakaś wolność, chociażby ta podstawowa – słowa. Jednak jeśli mam się bać, czy pójdę do więzienia za ten, czy inny post, to może jednak rząd powinien się bać, że za zastraszanie ludzi, i odbieranie im radości życia, głosu, myślenia, decyzji, pójdzie sam do piekła?
Mój Bóg nie pozwala uciskać ludzi, poniżać ich, pomniejszać, zagłuszać, ośmieszać. Mój własny osobisty Bóg jest dobry, a nie straszny. A JAKI JEST WASZ BÓG, PRZENAJŚWIĘTSZY RZĄDZIE?