” — Nie w tym rzecz, żeśmy nie wiedzieli
— Jedno jest ważne, żeby nie spotkać (…)
Uwierzyć w siebie
Nigdy nie wierzyłam, że to co robię jest wystarczająco dobre, by to komuś pokazywać. A nie ma co się zastanawiać nad tym, czy coś jest wystarczająco perfekcyjne. Jeśli coś się uwielbia, i czuje się wewnętrzną potrzebę robienia tego, trzeba to robić, i tym się dzielić z innymi, a nie ciągle to robić za zamkniętymi drzwiami, ani nie chować niczego do szuflady. (…)
Mamo, a Lena powiedziała…
Pamiętacie taki polski serial: „Tata, a Marcin powiedział”? W którym syn opowiada tacie o tym, co opowiedział mu jego kolega, i co nie daje spokoju temu chłopcu, i dzieli się z ojcem swoimi rozterkami, a ten się głowi nad rozwiązaniami zagadnień poruszonych przez kolegę syna? (…)
Dlaczego SAMOTNE MATKI są samotne
Dużo facetów traktuje samotnie wychowujące dzieci matki jak kurewki, które lecą często na kasę, a przede wszystkim są mega łatwe. Faceci przekazują sobie swoją „prawdę”, że matki są dobre do rżnięcia, bo nie mają za wiele czasu, żeby ich potem męczyć, prześladować, czyli tłumacząc: spotykać się. Że można się z nimi umawiać na samo ruchanie, a one i tak będą zachwycone, nawet jeśli nie będą miały z tego nic – nawet orgazmu. (…)
Walka na śmierć i życie z poddanymi
Nie mam nic przeciwko osobom religijnym, najwyżej mi ich szkoda, że są wykorzystywane przez tych, którzy sprawują nad nimi władzę. Sama kiedyś biegałam do kościoła, póki byłam bardziej naiwna. A w Boga to ja lubię i chcę wierzyć, bo nie wiem po co innego byśmy mieli się rodzić skoro wszyscy jesteśmy śmiertelni. Musi być jakaś energia w nas, która pozostaje nawet po naszej śmierci. Nie wierzę, że znikamy. I nikt mi nie odbierze tej jedynej nadziei na sens życia. Ale nie wierzę ludziom – ludzie mają ogromną chęć władania innymi. Szczególnie nie ufam tym, którzy wpajają innym w co mają wierzyć i co robić, za wszelką cenę. Którzy nie tyle chcą być dobrzy, co ważni. Lubię wierzyć po swojemu, i sama też nie wchodzę innym w ich wybory. Nie znoszę natomiast braku tolerancji – w tym wobec innych wyznań, albo ateizmu. I braku sprawiedliwości. W każdym człowieku można znaleźć dobro, albo zło, czy to w księdzu, czy w złodzieju, prostytutce, nauczycielu, czy to ateiście – każdy może mieć swoje powody by wejść na daną drogę zawodową, albo wiary, i jedynie jego intencje czynów decydują o tym, czy jest dobry. Jednak brak otwartości na innych, i wykluczanie społeczne jest absolutnym grzechem, a więc powinno być w sumieniu człowieka podobno-religijnego roztrząsane wyrzutami sumienia. Przeraża mnie nie tylko to, jaką rzeczywistość mamy teraz w Polsce, ale nawet to, że coraz bardziej boję się mówić, i zarówno nazwa mojego bloga, jak i wiele tekstów, miały na celu sprawdzenie, czy tu jest w ogóle jeszcze jakaś wolność, chociażby ta podstawowa – słowa. Jednak jeśli mam się bać, czy pójdę do więzienia za ten, czy inny post, to może jednak rząd powinien się bać, że za zastraszanie ludzi, i odbieranie im radości życia, głosu, myślenia, decyzji, pójdzie sam do piekła?
Mój Bóg nie pozwala uciskać ludzi, poniżać ich, pomniejszać, zagłuszać, ośmieszać. Mój własny osobisty Bóg jest dobry, a nie straszny. A JAKI JEST WASZ BÓG, PRZENAJŚWIĘTSZY RZĄDZIE?
Kiedy domowe sprzęty zaczynają znaczyć więcej niż Ty
Gdy rano ogarnę rzeczywistość, zrobię śniadanie dzieciakom, włączę im laptopy, zagonię do nich, albo postawię je koło ich łóżek, żeby mogły uczestniczyć w lekcjach online chociażby na leżąco; gdy posprzątam chałupę na tyle, by mieć chociaż przejście do kuchni i łazienki, lubię zasiąść z kawą przy pralce. (…)
Czytam z zamkniętymi oczami
Nauczyliśmy się mówić do siebie bez słów.
Umiem też bardzo szybko czytać to co mówisz,
zanim nawet to powiesz.
I więcej niż pragniesz wyrazić. (…)
Każdy lubi bajki
Kochasz wbrew wszystkiemu. Trudne dziecko – trudna miłość.
Chciałabyś uchylić nieba swojemu dziecku, a masz wrażenie, że zawędrowałaś z nim do piekła. I nie chce ci się czasem żyć. Ale musisz, chociażby dla niego. I musisz dalej szukać szczęścia. Dla was. Nawet jeśli już nie dostrzegasz nigdzie żadnej radości. (…)
„INTROSPEKCJA. Przedmiot Nieocenionej Wartości” – recenzja Sopockiego Teatru Tańca (felieton)
Poznałam ją w 2017 roku. Weszła i od razu poczułam, że mimo swojego niewielkiego wzrostu, jest wielka. Nie patrzyła na pozory, widziała głębiej. Ma coś w sobie hipnotyzującego, co sprawia, że chce się na nią patrzeć. Nie przymila się, nie uśmiecha bez uzasadnienia. Nie udaje. Ani radości, ani smutku. Jest prawdziwa. A jej sceniczne opowieści są głębokie, nie dotykają tylko powierzchni rzeczy, ale sięgają dużo głębiej. (…)