Kiedy masz chore/niepełnosprawne/bardzo trudne dziecko, bardzo często przestajesz być KOBIETĄ. Jesteś wtedy tylko MAMĄ. Żadna inna rola wtedy tobie nie pasuje. Jesteś troską, opieką, ochroną, zmartwieniem, smutkiem. Jesteś oparciem, którego sama nie masz. Trzymaniem za rękę, podnoszeniem z łóżka, podawaniem leków. Jesteś wyrzutami sumienia, że nie dajesz rady. Jesteś żałosnymi znakami zapytania, czy z tego stanu jest jakieś wyjście.(…)
Smakuj poziomki. Czyli „7 pieczęć” w Sopockim Teatrze Tańca – recenzja (felieton)
Pandemia zmusza nas wszystkich do egzystencjalnych rozmyślań. W Sopockim Teatrze Tańca odbyła się niedawno premiera spektaklu (20.02.2021) pod tytułem „7 pieczęć”, zainspirowanego filmem Ingmara Bergmana z 1957 roku. Jest to historia powrotu Rycerza Antoniusie Blocka (w którego rolę wcielił się Jacek Krawczyk) z giermkiem Jönsem – alter ego Rycerza (odgrywanym przez Aleksandrę Foltman), z wyprawy krzyżowej. Po Rycerza przybywa Śmierć (Grzegorz Sierzputowski – wcielenie bardzo bliskie wizerunkowo filmowej Śmierci). Ten wyzywa ją na szachowy pojedynek o własne życie i toczy partię w trakcie całej podróży do domu, próbując znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania dotyczące Boga i ludzkiej egzystencji. (…)
Już jestem odporna
Nigdy więcej nie zachoruję na miłość.
Nigdy więcej na nią nie umrę.
Zaszczepiłeś mnie
zbyt wiele razy
zbyt dużą dawką.
A przecież nie chciałam być nigdy lalką doświadczalną.
Wiedziałeś, że jestem łatwowchłanialna.
Łykałam to z ufnością, co mi podsuwałeś,
zupełnie jak twoją spermę,
przekonana, że chcesz, żeby było mi dobrze.
Nie rozumiałam, że ty tylko mnie uodparniasz na moje uczucia,
a nie je karmisz.
Długo później nie podnosiłam się z łóżka.
Nie jadłam, nie piłam.
Nie umiałam stać o własnych siłach.
Ale nic mnie już nie powali.
Schudłam o wiele kilogramów marzeń.
Wypadły mi z głowy włosy i wszystkie nadzieje.
Zbieram je teraz z podłogi
i wyrzucam razem z podartymi zdjęciami,
które uchwyciły to, czego ty nigdy nie widziałeś.
Te uczucia, które widać na naszych ujęciach,
którym ty jednak zaprzeczasz,
bo przecież tylko pozowałeś.
A ja nigdy nie udawałam, że kocham.
Nigdy więcej nie umrę na miłość.
Bo już przeżyłam swoją śmierć
od tych wbitych w moje wnętrze trujących igieł.
I pozostanę martwa aż do końca życia.
Odporna na miłość.
Photo by Ava Sol on Unsplash
Nie jest taka piękna na jaką wygląda
Już dłużej nie umiem nie żyć
A krzyk ciała zamienię w książkę
To wtedy umarłam
Dochodziła dwudziesta, kiedy umarłam. Zobaczyłam ciebie przez okno kawiarni jak Ją całowałeś. Czyli Ona naprawdę istnieje. Tak jak śniłam o tym w moich najgorszych snach. Chciałam schować się po wieczność za filiżanką kawy, albo jeszcze chętniej – utopić się w niej. (…)
Pięknym za nadobne
I znów ta sama drama. Znów rządzący nie chcą nas słuchać, i gwałcą nas – nasze podstawowe prawo do godności, udowadniając nam, że nie mamy żadnego głosu, nawet jak wypruwamy nasze płuca krzykiem i wypluwamy nasze serce. Nikt nie lubi się ocknąć uświadamiając sobie, że jest tylko pionkiem w czyjejś grze. (…)
Im bardziej tego chcę, tym bardziej się boję
Te słowa. Ta kartka. Ten karton.
Ta kartka przecięła mi żyły wspomnień. Znalazłam ją wśród rzeczy, które zostały mi po Tobie. Przypominały mi Ciebie za bardzo, więc zamknęłam je w dużym kartonie i wsadziłam głęboko pod łóżko. Są tam nasze ukochane płyty, książki, którymi się wymienialiśmy, bo oboje lubimy oldschoolowe klimaty, zapach kartek, i analogowe dźwięki. Jest tam też bransoletka, którą mi dałeś na urodziny, i twój szalik, w który mnie kiedyś zawinąłeś, gdy zamarzałam, tak bardzo pachnący Tobą. Zapomniałam ci go oddać. Wwąchiwałam się w niego dzisiaj, przeglądając zawartość kartonu, gdy zobaczyłam tę małą, niepozorną kartkę, na którą rzuciłeś lekko te słowa, które dzisiaj są tak bardzo nieaktualne. Że „Będziesz mnie kochać po wieczność”.
Teraz leżę bezsilna wspominając Twoje słowa, które dzisiaj już się nie liczą, marząc by odczarować nieużyteczność tych wszystkich rzeczy, które bez Ciebie straciły cały sens. Rzeczy potrzebują właściciela. Bez niego stają się bolesnym dowodem na jego nieobecność. Bez niego przestają żyć.